O nas

Moje zdjęcie
Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.

środa, 6 marca 2013

"Diamonds in my hands I"

Wiecie co aktualnie robię? Uciekam. Pewnie sobie zadajecie przed czym lub kim, prawda? Otóż uciekam przed jakimś dilerem!!! Chcecie wiedzieć, jak to się stało? Przejdźmy więc do początku tej historii.

- Cześć Misao.
- Cześć Suzi!
Jak zwykle przywitałam się z moją przyjaciółką. Nie mogłam jej nie przytulić! Była taka słodka, że to było oczywiste, iż na "dzień dobry" przytulę ją mocno. Jak zwykle, skończyło się to bójką między nią a mną, ponieważ ona tego nienawidziła. Mała, szczupła szatynka z dużymi piwnymi oczami, a kopniaki sadziła jak jakiś karateka.
- Weź przestań mnie tulić na "dzień dobry"! Wiesz co ludzie pomyślą?!
- Niby co?
- Że jeszcze jestem jakąś lezbą! A ja mam wymagania... - Jak zwykle chamska i brutalna. Zawsze dbała o swój wizerunek, który stworzyła - "słodkiej idiotki", a tak naprawdę jest przebiegła jak lis! Demon! Czasami, jak napotykam jej spojrzenie, to mnie ciarki przechodzą, mimo że jesteśmy przyjaciółkami.
- Nie gadaj bzdur... - Napuszyłam się jak sowa. Jak mogła tak mówić o swojej najlepszej przyjaciółce?
- Chodźmy już, bo się spóźnimy do szkoły.
- Suzi, makijaż ci się rozmył.
- Co?! Gdzie? - Od razu wyciągnęła lusterko i zaczęła się przeglądać.
- Haha! Jesteś taka pusta, moja biedna Suzi...
- Haha, bardzo śmieszne.
- No tak.
- Rusz dupsko, a nie stoisz jak kołek!
- Hai, hai...
Ruszyłyśmy wolnym krokiem w stronę szkoły. Nigdzie się nam nie spieszyło, ponieważ zawsze zachodziłam po nią wcześniej.
Po drodze spotkaliśmy kilku znajomych z mojej klasy, nic wielkiego, po prostu typowe "Cześć, Cześć".
- Suzi, co się tak lampisz w to lusterko? Chcesz diabła zobaczyć?
- Wystarczy, że ciebie widzę codziennie.
- Ta... Tylko z kim byś się przyjaźniła, jak nie ze mną? Nikt z tobą nie wytrzymał szesnastu lat.
- Pff... To, że znamy się od urodzenia, nie znaczy, że chcę się z tobą przyjaźnić.
- Okej, to ja sobie już pójdę. - Ruszyłam dumnie. Czułam za plecami, jak mnie obserwuje. 3...2...1...
- Misao, przepraszam.
- Co powiedziałaś? Nie usłyszałam...
- PRZEPRASZAM CIĘ, MISAO! - Wykrzyczała na całe miasto.
Ja tylko parsknęłam śmiechem i podbiegłam do niej przytulając ją.
- Co drzesz jadaczkę? Już okey.
- Okey, ale nie zostawiaj mnie samej. Nigdy. - Odwzajemniła uścisk, lecz po chwili odsunęła się i powiedziała:
- Dobra. Do szkoły! Może spotkamy jakichś fajnych chłopaków?
- O czym ty biadolisz, nędza gąsko?
- Co? Nędzna?! Spójrz na siebie! Zawsze ubierasz się jak menel.
- Lepiej tak, niż w ogóle ubrań nie nosić.
- Nie kpij sobie z dorastających dziewczyn. To jest XXI wiek! Szesnaście lat to czas, kiedy młode dziewczyny się zakochują, spotykają chłopaków. A liceum od tego jest!
- Hai, hai...
- Nie "Hai'aj" mi tutaj! Masz mówić "Yes, Sir"!
- Yes, Sir!
- Lepiej. Truchtem do szkoły!
- Yes, Sir!
Ostatnie 10 metrów pobiegłyśmy.
Zmieniliśmy buty. Szybko ruszyliśmy do klasy 1C. Już wszyscy siedzieli w ławkach i gapili się na nas, jakbyśmy były duchami. Słychać było tylko szepty "Co to za słodka dziewczyna? A ta obok? Wygląda jak menel. Hihi..." Dobrze wiedziałam, że to o mnie i spuściłam nos na kwintę, jednak Suzi poklepała mnie po plechach i wyszeptała:
- Nie martw się. Dla mnie i tak jesteś piękna.
- Ale wcześniej mówiłaś, że...
- Nie niszcz nastroju. Twoja przyjaciółka cię pociesza.
- Hai!
Usiadłyśmy w ławce i wyczekiwaliśmy nowego nauczyciela od biologii. Miał on przyjść w zamian za Panią Hizuru, ponieważ poszła na macierzyński. Byłam pewna, że to będzie jakiś stary pryk, który jest zboczeńcem i się ślini.
W pewnej chwili do klasy wszedł dyrektor i powiedział:
- Witajcie uczniowie. Chciałbym wam przedstawić nowego nauczyciela biologii. -Wskazał na drzwi płynnym ruchem dłoni, a w nich ujrzałam faceta, który miał na oko dwadzieścia cztery lata - może mniej, może więcej. Był niezwykle przystojny. Włosy czarne jak smoła, a oczy bardzo ciemne, ale jednak roziskrzone. Nie uśmiechał się, co dawało wrażenie "zimnego" uczucia. Po plechach przeszły mnie ciarki. Nie mogłam oderwać od niego oczu. W jednej chwili nasze spojrzenia spotkały się, a ja odruchowo schowałam się za książką. Nie mogłam uwierzyć, że taki przystojniak jak on, spojrzał w moją stronę!
Wychyliłam się zza książki. Dyrektor już sobie poszedł, a nauczyciel napisał na tablicy swoje imię i nazwisko - Youka Jin. Wpatrywałam się w to jak ciele w malowane wrota. Jego pismo było naprawdę piękne. Odwrócił się do nas twarzą i spojrzał w moją stronę.
- Czy są jakieś pytania do mnie? - Wydawało się, jakby to do mnie kierował tą wypowiedź. Ale jednak nie do mnie.
- Panie Youka, panie Youka! Ma pan dziewczynę?- Z głębi klasy wyłoniła się drobna dziewczyna. Była to Suzi. Myślałam, że zaraz zemdleje ze wstydu. Niby to nie ja, ale jednak to moja przyjaciółka! Widziałam, jak próbuje zrujnować sobie reputacje.
- Przepraszam, jak masz na imię? - Zapytał oschle nauczyciel.
- Suzi. Suzi, proszę Pana...
- A więc Suzi, to moja sprawa czy się z kimś spotykam. Jeżeli to nie ma nic wspólnego z biologią, to proszę takich pytań nie zadawać.
- Przepraszam.
Usiadła spokojnie, ale jakby smutna. Wiedziałam, że wyniuchała sobie nową ofiarę.
- Eh... Biedny nauczyciel. - Zamiast pomyśleć powiedziałam to na głoś. Wszystkie spojrzenia z pana Youki przeniosły się na mnie, nawet sam nauczyciel patrzył na mnie z zaciekawieniem.
- Jak ci na imię?
Zapytał. Wstałam i ukłoniłam się.
- Misao!
- Nie krzycz.
- Tak jest! - Po salutowałam mu, na co cała klasa odpowiedziała gorącym śmiechem.
- Skoro jesteś taka pewna, to może po lekcjach posprzątasz klasę od biologii?
- Tak jest! - Odpowiedziałam mu jeszcze głośniej.
- To może tydzień? Albo miesiąc?
- Nie dziękuję!
- Aha, to miesiąc.
- Słucham? Nie!
- Miesiąc, a teraz siadaj.- Przewracając dziennik zganił mnie wzrokiem, jednak jego oczy mieniły się tak bardzo, że zamiast usiąść podeszłam do niego.
- Co ty robisz Misao?!
- Nic, tylko patrzę na pana oczy.
- Co takiego? - Widać było, że zrobiło mu sie głupio. Otrzeźwiałam od chichotów w klasie. Zawstydziłam się strasznie. Miałam ochotę zapaść się pod ziemie, jednak nie miałam jak i gdzie. Potuptałam do mojej ławki i usiadłam szybko, tak, że krzesło się obsunęło i uderzyłam głową o kant biurka. Poczułam, jak kręci mi się w głowie i zamknęłam oczy.
Obudził mnie niski i ciepły głos.
- Misao, żyjesz? Misao? - Wisiał nade mną jak hiena nad swoją ofiara.
- Aaa!!! Co pan tutaj robi?!
- Co? Jak to co? To ja cię tutaj przytachałem! Jesteś ciężka.
- Co?! A pan to co... Niech pan patrzy na siebie!
- A co jest ze mną nie tak?!
- Wszystko!
- Niby co? - Przybliżył swoją twarz do mojej wyczekując odpowiedzi.
- W...Wszystko.
- A dokładniej? - Był coraz bliżej mnie. Spanikowałam. Nie wiedziałam co robić. Musiałam to zrobić, to była moja jedyna broń, jaką posiadałam.
- Chce mnie Pan pocałować czy jak? Tak blisko uczennicy... Nie wstyd Panu!?
- Nie bardzo... -  Złapał mnie za głowę i pocałował w usta. Taki zwykły "cmok", ale jednak to był mój pierwszy pocałunek.
- C...Co pan robi!?- Czułam, jak złość we mnie wzbiera, a łzy same się cisną do oczu.
- Eh... To oczywiste, nadal jesteś dzieckiem.- Podrapał się po głowie po czym wyszedł z gabinetu pielęgniarki.
Dotknęłam odruchowo opuszkami palców warg, które były ciepłe od jego ust. Cały czas czułam jego delikatne usta i lekki zapach jego perfum, który nie chciał wyjść mi z nosa.
- Zemszczę się gnoju. - Powiedziałam to pod nosem, po czym złapałam się za głowę. Miałam plaster
i wielkiego guza na czole.
Usiadłam na łóżku, a do gabinetu szybko weszła prawie rozebrana pielęgniarka. Za drzwiami zauważyłam jeszcze niecny uśmiech pana Youki. Zmarszczyłam brwi, bo wiedziałam, co oni tam robili. Nauczyciel wytarł usta z czerwonej szminki i zatrzasnął drzwi.
- Kładź się i leź. Ktoś z twojej rodziny przyjdzie cię odebrać.
- Tak, proszę pani.
Położyłam się i przysnęłam. Po kilkunastu minutach obudziła mnie mama. Przyszła mnie odebrać. Wstałam
i wzięłam swój plecak. Pożegnałam się i wyszłyśmy ze szkoły. Mama od razu zaczęła mnie badać, czy aby na pewno niczego nie przeoczyli. Po chwili byłyśmy już w samochodzie. Zapięłam pasy i rzuciłam plecak na tylne siedzenia. Mama odpaliła silnik i po piętnastu minutach znalazłyśmy się przed domem.
Wysiadłam powolnie i ruszyłam do swojego pokoju.
- Idź się połóż, Wyglądasz, jakbyś miała zaraz umrzeć,
- Tak, mamo.
Powaliłam się na moim "łożu" i leżałam sobie. Rozmyślałam nad tym pocałunkiem z wcześniej, jednak wiedziałam, że nie mogę tego od tak sobie zostawić. Postanowiłam mu się odpłacić.
Następnego ranka byłam mega wykończona. Całą noc nie spałam, knując jakiś niecny plan. Mama podwiozła mnie do szkoły, a ja miałam PIERWSZĄ biologię! Kto wymyślił, żeby mieć z dnia na dzień biologię!? I to pierwszą... Otworzyłam klasę i okazało się, że się spóźniłam, znowu. Przeprosiłam za spóźnienie i szybko usiadłam przy swojej ławce.
- Misao, zostań po lekcjach.
- Po co?!
- Muszę z tobą porozmawiać.
- Ale...
- Nie ma żadnych "ale".
- Tak, proszę pana.
Nie mogłam mu się postawić! Wszyscy patrzyli we mnie jak w lustro, co mnie jeszcze bardziej irytowało. Po chwili dotarła do mnie dziwna kartka, na której byłam narysowana ja i mój nauczyciel w nie dwuznacznej pozie. Zdenerwowałam się i wstałam. Trzymając w ręce obrazek  wykrzyczałam:
- KTO TO DO CHOLERY ZROBIŁ!? - Całą klasa wybuchła śmiechem, co mnie jeszcze bardziej rozgniewało. Po chwili jednak kartka została mi wyrwana przez mojego nauczyciela. Spojrzał na kartkę, a ja się zawstydziłam. Zauważył to chyba, bo się lekko uśmiechnął.
- Nie wiem, kto to narysował, ale widać, że nie ma talentu. Brzydki obrazek. - Wyrzucił go do kosza - Usiądź Misao, bo dostaniesz uwagę.
- Tak.
Usiadłam grzecznie i czekałam do końca lekcji. Kiedy wreszcie doczekałam się dzwonku, zostałam zatrzymana przez pana Youkę. Wzdrygnęłam się lekko, po czym wyrwałam moją rękę z jego silnego uścisku.
- Musimy porozmawiać.
- O czym?
- O twoich ocenach i spóźnieniach. Zostało kilka miesięcy do końca roku, a tobie wychodzi jedynka.
- Co?!
- To!
- Ale...
- Musisz zdać, wiem.
- Co ja mam zrobić? - Ten usłyszawszy to, podrapał się po głowie i powiedział:
- Będę udzielał ci korepetycji, okey?
- Tak. Dziękuję!- Byłam  szczęśliwa jak nigdy. Wiedziałam, że już nie mogę sie zemścić za tamten pocałunek, ale postanowiłam mu wybaczyć.
- Dobrze, idź już.
- Tak!
Pokicałam jak zając na przerwę. Kiedy lekcje już minęły, postanowiłam jeszcze raz zajść do nauczyciela i podziękować mu. W klasie jednak go nie było. Postanowiłam na niego chwilkę poczekać.
Minęła godzina, potem półtora a go nadal nie było! Zła i zignorowana ruszyłam do wyjścia. Kiedy wreszcie byłam przy furtce zauważyłam, że Youka gada z jakimś łysym, niskim grubasem. Kłócili się, a grubas zaczął wymachiwać przed jego twarzą jakimś woreczkiem, chyba z diamentami! Widziałam je, bo skrzyły sie pod światłem. Nie myślałam za długo, tylko podbiegłam i wydarłam mu woreczek z łap. Tylko chwile trwało uchwycenie zdziwionej miny nauczyciela. Następnie zaczęłam uciekać, a grubas za mną. Był dość szybki jak na takiego kloca. Musiałam ciągle przyspieszać, aż wreszcie go zgubiłam. Rozejrzałam się, a w pobliżu nikogo nie było. Wyjęłam z kieszeni wcześniej schowany woreczek. Było w nim dużo diamentów i nie tylko. Rubiny i inne kamienie szlachetne. Połyskiwały w zachodzącym blasku słońca. To wyglądało pięknie. Po chwili poczułam jakby chłód za moimi plecami, na co szybko się obróciłam. To był Youke. Był rozgniewany, a jego spojrzenie chciało mnie zabić. Szybko schowałam kamienie do kieszeni i znów sprintem zaczęłam uciekać.

**********************
Ciekawostki
Edit. Karmel

2 komentarze:

  1. Kyaaaaaaaaaaaaa wreszcie :) !!!
    Jak zwykle Koteczek wie jak pisać dobra idę dalej.
    Emiko

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyrwała woreczek?! O_O To trza mieć odwagę!
    Nauczyciel bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń