O nas

Moje zdjęcie
Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.

środa, 2 stycznia 2013

Balansując nad krawędzią przepaści - Rozdział II

     Ami myła się rozmyślając ciągle, czy aby nie powinna komuś powiedzieć o zdarzeniu, które miało miejsce poprzedniej nocy i czy aby na pewno nie było ono snem. Mimowolnym ruchem dotknęła się w najbardziej intymne, kobiece miejsce. Czuła, że coś straciła. Coś czego nie mogła już odzyskać. Zamknęła oczy i jeszcze raz powróciła myślami do tego momentu. Nie wiedziała, dlaczego się nie opierała i oddała w pełni. Może to dlatego, iż i tak nie spotka już tego mężczyzny. A może dlatego, że jego głos tak kuszący i pociągający wydał jej się znajomy i w pełni zaufany.
   
     Z zamysłu wyrwał ją głos matki wołającej ja do kuchni na obiad. Wstała okryła się ręcznikiem i pokierowała do pokoju, w którym w nocy przeżyła wszystkie te wspaniałe chwile. Podeszła do szafy i wyciągnęła z niej ciuch.
     Ubrana w bluzkę na ramiączkach i szorty zeszła na dół do kuchni i wzięła porcję curry, która przygotowana była dla niej, po czym powędrowała do salonu siadając na kanapie przed telewizorem, obok kuzyna.
- A więc, o czym tak ciągle myślisz?
Dziewczyna spojrzała pytająco na chłopaka.
- Co masz na myśli?
- Nie udawaj. Przez cały dzień chodzisz z głową w chmurach.
- Nic się nie stało, naprawdę. Nie masz się o co martwić, Rai.
Chłopak odłożył na wpół pusty talerz i spojrzał kuzynce prosto w oczy.
- Ami. Wiem, że to był dla ciebie szok, gdy dowiedziałaś się, że nie jestem twoim prawdziwym kuzynem. Ale proszę zapamiętaj, że to tylko z biologicznego punktu widzenia i że nadal możesz mi o wszystkim bez obaw powiedzieć.
- Wiem o tym i bardzo się cieszę, że mam  w tobie oparcie. I nie martw się, naprawdę nic się nie dzieje.
- Dobrze, niech będzie - powiedział uśmiechając się do niej.
   
     Oboje jedli oglądając jeden z programów rozrywkowych, po czym zabrali się do odrabiania lekcji. Rai, jak zwykle, pomagał w nich Ami, jako że zajmował jedno z czołowych miejsc w rankingu szkoły. Ami udawała, iż z zaciekłością walczy z jednym z równań, lecz tak naprawdę po raz kolejny pogrążyła się w myślach nie zdając sobie nawet sprawy, iż jest bacznie obserwowana. Rai przypatrywał się od dłuższej chwili zastanawiając się, czy naprawdę nie ma zamiaru pisnąć ani słówka na temat zdarzeń z poprzedniej nocy i czy naprawdę ma zamiar udawać, iż nic nie zaszło. Bacznie się w nią przypatrywał, a ona spojrzała na niego.
- Mam coś na twarzy? - Spytała widząc, jak się w nią wpatruje.
- Nie, nic.
- To, dlaczego się tak na mnie patrzysz?
- A tak jakoś.
Powiedział spuszczając z niej wzrok i przeciągając się.
- Co ty na to byśmy zrobili sobie przerwę? - Zapytał z wspaniałym uśmiechem ukazującym jego perliste proste zęby.
- Z miłą chęcią - wstała. - Spytam się mamy, czy ma jakieś lody na deser.
- Dobrze.
Ami wyszła i pokierowała się w stronę salonu, tam  siedziała jej matka.
- Mamo, są jakieś lody w zamrażalce?
- Hmm... Chyba nie, ale jak chcesz to dam Ci pieniądze i pójdziesz kupić.
- Dobrze, tylko powiem Rai'owi, że idę do sklepu.
   
     Ami wyszła z domu kierując się w stronę najbliższego sklepu, zostawiając w domu przyszywanego kuzyna, który wygodnie leżąc na tatami rozmyślał nad tym, co zrobił poprzedniej nocy."Czyżby mnie nie rozpoznała? Dziwne, iż jeszcze nie zauważyła tych moich nocnych wyjść, przecież zawsze wracałem jej oknem?" - te i wiele podobnych pytań kłębiło mu się w głowie. Zastanawiał się, dlaczego właśnie teraz musiała się zbudzić, gdy przecież już tyle razy wchodził tamtędy, by móc po napawać się jej widokiem po skocznej robocie. Nagle wstał z pewnym siebie uśmiechem. Skierował się ku szafie. Otworzył ja, po czym wyjął z tajnej skrytki maskę i jeden z kompletów ubrań, wraz z kilkoma innymi rzeczami. Zamaskowany i niezauważony wyszedł z domu z myślą, że jak go nie rozpoznała wtedy, to może nie rozpozna go i teraz.
   
     Ami wracała ze sklepu z kupionymi lodami. Sama nie wiedziała, kiedy wyszła ze sklepu podążając w stronę domu. Jak przez cały dzień, tak i teraz, była pogrążona w myślach, z których wyrwało ją nagłe szarpnięcie. Została wciągnięta zaułek i przyparta do muru przez dwóch wysokich typów. W oczach dziewczyny z łatwością można było wyłapać strach. Oboje uśmiechali się przerażająco.Jeden nich nachylił się nad nią i wypowiedział jej do ucha ochrypłym głosem:
- Chce usłyszeć twój głosik, gdy będę cię gwałcił.
Ami spojrzała na niego przerażonym wzrokiem i zaczęła się szarpać, gdy dotknął jej bioder. Ten tylko się zaśmiał, lecz jego śmiech nie trwał zbyt długo. Został przerwany, gdy obok jego głowy przeleciało ostrze, wbijając się pomiędzy jego palce, które oparte były o ścianę. Oprychy rozejrzały się zdumione, co się dzieje, a Ami wyrwała się i pobiegła na ślepo wpadając w czyjeś ramiona.
  
     Spojrzała na osobę, która ja trzymała w objęciach, a jak się okazało był to ów zamaskowany mężczyzna, z którym zrobiła "to" pierwszy raz. Spojrzał na nią i uśmiechnął się pewnie, a w myślach przeszła mu myśl - "A więc mnie rozpoznała. Znakomicie".
-Pomóc ci - wymówił szeptem wprost od jej ucha.
- Byłabym wielce wdzięczna.
- Dobrze, ale w zamian będziesz musiała mi coś obiecać.
Ami zastygła, po czym przemówiła lekko drżącym głosem.
- A czemu muszę coś obiecywać. Przecież i tak nie masz pewności, że dotrzymam słowa.
- Och! Znam cie lepiej, niż myślisz i wiem, co się dzieje, gdy nie dotrzymujesz obietnicy. Z tego co pamiętam, ostatnim razem trafiłaś do szpitala i mało nie umarłaś.
- Co? Skąd to wiesz?
- Nieważne. Ważniejsze... Czy obiecasz robić wszystko, co Ci rozkaże? Czy może chcesz, bym sobie poszedł zostawiając cię z nimi samą?
Spojrzała na niego z przerażeniem, ale przytaknęła.
- Obiecuje robić to, co mi rozkażesz.
- Grzeczna dziewczynka - szepnął jej delikatnie do ucha, po czym zwrócił się dwóch facetów patrzących wprost na nich. - Spieprzajcie! Chyba wiecie kim jestem i jaką mam władzę w tym mieście.
     Oboje popatrzyli na niego ukrywając strach,który ich przepełniał.
- Wiemy, lecz zanim odejdziemy. Odpowiedz nam na pytanie.
- Pytanie - powtórzył zdziwiony. - Dobrze, pytajcie.
- Dlaczego ją uratowałeś?
- Dlaczego? - Spojrzał na nich zdziwiony pytaniem, po czym się uśmiechnął. - Jak to? Czy to nieoczywiste. Ponieważ nie lubię się z nikim niczym dzielić, a ona jest moja.
Powiedział przejeżdżając językiem po jej policzku.


*********************

_xXx_
Edit. Karmel

4 komentarze:

  1. Nieposkromiona dziewczyna-pinger
    Dawaj następny rozdział prooooszę już się nie mogę doczekać =) Czyż to nie jest zajebiste ??? Kocham to opowiadanie !!! Czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och bardzo się ciesze że się podoba choć tak naprawdę sama nie wiem jak to się potoczy w tym opowiadaniu :D postaram się szybko coś wymyślić :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Och uda ci się tobie zawsze się udaje. ;*


    Nieposkromiona dziewczyna

    OdpowiedzUsuń
  4. tak ładnie mogłabym poprosić o następny rozdział ?? Tak ładnie ładnie :p

    OdpowiedzUsuń