O nas

Moje zdjęcie
Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

"Proszę wróć..." część trzecia.

Okiem Mai...
Obudziłam się  w dziwnym miejscu. Pierwsze co zobaczyłam to to, iż byłam otoczona szklaną ścianą w kształcie kuli.
Leżałam na łożu jak z komnaty królewskiej, przynajmniej tak mi się wydawało. Było ogromne i białe. Miało baldachim z białego koronkowego materiału. Można by pomyśleć, że jestem jak księżniczka.
Jak spojrzałam na siebie okazało się, że ubrana jestem w białą sukienkę do kolan z koronki na cieniutkich ramiączkach.
To było bardzo dziwne.
Rozejrzałam się wokół. Ujrzałam ogromną pustą przestrzeń. Jednakże po chwili dojrzałam jakieś rzeźby na niskich monumentach. Co było dziwne, te rzeźby nie miały twarzy. Wszystko było oświetlone świecami. Okna zaś zasłonięte czarnymi kotarami. Spojrzałam nad siebie by ujrzeć ogromną kopułę. Jak w bazylice, ale ta chyba była mniejsza.
Widziałam kiedyś zdjęcia bazyliki Św. Piotra w Rzymie, więc to było dość podobne, tylko szare.
Przestraszyłam się, ponieważ nie wiedziałam co ja robię w takim miejscu i tak ubrana.
-W końcu się obudziłaś- usłyszałam głos, jakby echem odbity od ścian.
-Kim jesteś i powiedz mi co ja tu robię?- bałam się i to bardzo, zwłaszcza że ten głos był zimny jak stal i ciął tak samo, gdy do mnie docierał. Aż dziw, że mnie nie przeciął po skórze.
Złapałam się za ramiona z powodu dreszczy.
-Nie wiesz co tu robisz, a wiesz chociaż kim jesteś?- to było dziwne.
-Jak to kim jestem? jestem....hmmm... czekaj, ale to niemożliwe żebym nie pamiętała własnego imienia!-krzyknęłam tym razem już przerażona. Zaczęłam uderzać w szklaną ścianę, a w odpowiedzi usłyszałam tylko szyderczy śmiech.
-Boję się- łzy spływały mi po policzkach strumieniem.
Okiem Naru...
Wszedłem do biura i ujrzałem pustkę. Nikogo nie było. Nie oczekiwałem jakiegoś przyjęcia, czy czegoś, ale brałem pod uwagę fakt, iż cała grupa będzie tu siedzieć i dyskutować, lub coś w tym stylu. Tymczasem nie było nikogo.
Nagle z gabinetu, z którego wcześniej korzystałem, wyszła Mori-san.
Jak tylko mnie ujrzała, uśmiechnęła się i podeszła do mnie i Lin'a.
-Naru, nareszcie jesteś, kazałeś na siebie czekać- dodała jakby z wyrzutem.
-Nic nie mogę poradzić na fakt, iż Anglia i Japonia są tak daleko od siebie- mruknąłem.
Madoka zaprowadziła mnie do kanapy, więc usiadłem i poprosiłem o herbatę.
Lin też usiadł i wyjął laptopa.  Wiedziałem, że będzie zapisywać wszystko, jak zawsze.
-A więc gdzie reszta?- zapytałem by zacząć rozmowę na temat Mai.
-Szukają jej wszędzie, tam gdzie mogłaby być i w ogóle zbierają wszelkie dostępne informacje- Madoka raczej nie była zbyt wesoła.
-Powiedz co wiesz, to z innymi pójdzie szybciej- rzeczowo i prosto.
-Dobrze, a więc od początku: w zasadzie zauważyłam, że od jakiegoś czasu Mai zachowywała się coraz dziwniej-
-Co masz przez to na myśli?- zacząłem się zastanawiać, czy to był naprawdę dobry pomysł, ale wciąż miałem wyrzuty sumienia z powodu zignorowania tych snów.
-Właściwie coraz mniej się uśmiechała i mniej okazywała uczucia, jakby nie ona, w dodatku często uciekała gdzieś myślami. Myślała, że nic nie zauważę, ale od razu widziałam zmiany, więc zaczełam baczniej się je przyglądać. Było coraz gorzej z każdym dniem im bliżej było jej urodzin. W dniu, w którym to zniknęła jakoś tak pomyślałam, że sobie wszystko na spokojnie przypomnę i teraz jak o tym myślę, to w zasadzie zaczeło się to od twojego wyjazdu Naru- tu spojrzała na mnie z wyrzutem.
-Nieważne, mów dalej- zbyłem ją.
-I właśnie dzień wcześniej rozmawiałyśmy o tym, co tam na te jej urodziny zrobić i tak dalej. Zaznaczam, że rozmawiałyśmy przez telefon, więc wiedziałam, że jest w domu i umówiłyśmy się na następny dzień od rana w biurze. Wiedziałam, że Mai zaprosiła kilkoro naszych znajomych i dwie koleżanki z klasy, więc byłam przygotowana na dość miłą atmosfere i w ogóle, i miałam też nadzieję na ujrzenie tego jej wspaniałego uśmiechu- tu na chwilę przerwała zatapiając się w wspomnieniach. Ja też przypomniałem sobie jak Mai się uśmiechała tak zawsze beztrosko i szczerze, co dawało takie poczucie, iż można jej ufać.
Nieraz się kłóciliśmy, ale często bywało tak, że to dzięki niej atmosfera była przyjemna.
Teraz jak o tym pomyślę, to często myślałem o niej jak już wyjechałem. Eugene był jej przewodnikiem w snach, a ja nawet się nie domyśliłem. Dopiero pod koniec. Byłem pewien, gdy wyznała mi, że mnie lubi, iż tak naprawde to polubiła mojego zmarłego brata, którego widziała w snach. Sama zresztą nie była pewna.
Słuchałem Madoki, a Lin zapisywał.
Po godzinie od mojego przybycia w końcu przyszli też Bou-san, John, Masako i Ayako. Zauwazyłem, że nie mają zbyt wesołych min.
-Naru, w końcu przyjechałeś- Bou jak zwykle podszedł i poklepał mnie po plecach.
-Właściwie godzinę temu już byłem, a więc podajcie mi fakty jakie zdołaliście zebrać-
-Naru jak zwykle rzeczowy i bezpośredni- spojrzałem na Bou-sana.
Nagle zauważyłem coś, jakby cień stojący obok niego.
Starałem się przyjrzeć temu czemuś, gdy nagle jakby uciekło. Usłyszałem przy tym śmiech. Śmiech tak dobrze znany.
Spojrzałem po wszystkich. Oni też to słyszeli.
-Masako, czy ty to widzisz?- zapytałem nawet na nią nie patrząc, tylko szukając "cienia".
-Tak i to już od jakiegoś czasu, ale nic nie mówiłam, ponieważ nie byłam do końca pewna- jej spokojny ton wyraźnie dawał do zroumienia, że doskonale wie kim jest ów cień.
-Powiedz, czy to jest to, o czym myślę?-
-Właśnie nie do końca Naru, ponieważ to wygląda jak uczucie, które przybrało formę- skądś to znałem, ale nic nie przyszło mi do głowy.
-Wiecie co, coś mi do głowy przyszło!- krzykneła Madoka.
-Coś się stało?- Bou-san podszeł do niej.
-Właściwie to już jakiś czas temu to zauważyłam, tylko nie przejęłam się, ponieważ nawet nie brałam tego jako coś poważnego-
-Przedź do rzeczy- syknąłem lekko. Madoka spojrzała na mnie i podeszła do półek z książkami przy oknie. Wzieła jakąś książkę i podała mi ją. "Rozdzielenie duszy" tak brzmiał tytuł. Tylko spojrzałem na tę książkę i już wiedziałem, skąd znam sprawę z przybieraniem formy przez uczucia.
-Lin, musisz do niej zadzwonić- odwróciłem sie do siedzącego i wciąż piszącego mężczyznę.
Zatrzymał palce i spojrzawszy na mnie rzekł:
-Nie tym razem Naru. Teraz to ty powinieneś do niej zadzwonić, zwłaszcza że ona już i tak wszystko zapewne wie- jego głos był raczej ponury.
Wiedziałem, że tak mi odpowie, ale wiedziałem też, że ta dziewczyna, nie, zaraz, kobieta, mi odmówi. To było pewne, ale nie miałem wyjścia, ponieważ to od niej dostałem tę książkę i to w wersji japońskiej, a nie w  jej rodzimym języku.
Wziąłem do ręki słuchawkę telefonu i wybrałem numer, który znałem na pamięć.
Tymczasem w Polsce....
Siadłam na łóżku i spoglądałam po ciemnym jeszcze pokoju. Jest chyba 4 rano jak się nie mylę. Tak, nie mylę się. Pytanie, co mnie obudziło. Już wiem, zaraz zadzwoni telefon.
Specjalnie sobie na dzisiaj zaplanowałam dzień, ale doskonale wiem, że w każdym momencie coś się może stać, więc i tak mówiłam słowa typu "ale niczego nie obiecuję, ponieważ nie wiem, jak z wolnym czasem mi wyskoczy".
Tak tak, święte słowa. Już wiedziałam czemu telefon zadzwoni i wiedziałam kto zadzwoni. Cholerny dar widzenia wszystkiego w przyszłości.
Jestem już i tak zmęczona, bo spać późno poszłam, a on mi jeszcze każe wstawać o 4 rano. Czyżby zapomniał o strefie czasowej??!! Dupek, jak go dorwę, to zabiję.
Telefon zadzwonił.
-Nawet nie myśl, że ci w czymkolwiek pomogę oraz że przyjadę do pieprzonej Japonii tylko dlatego, że koleżaneczka zagineła!- krzyknełam do słuchawki i rozłączyłam się. Od razu mi sie lepiej zrobiło jak się na nim wyżyłam.
Połozyłam sie spać wiedząc doskonale, że poczeka trzy godziny zanim zadzwoni ponownie.
Dobrze mu tak, draniowi jednemu. Przeklinać nie będę nawet w myślach. Obiecałam to sobie.
Zasnełam od razu, gdy przyłożyłam głowę do poduszki.
Tymczasem Naru...
-Nawet nie myśl, że ci w czymkolwiek pomogę oraz, że przyjadę do pieprzonej Japonii tylko dlatego, że koleżaneczka zaginęła!- odsunąłem ucho od słuchawki słysząc ten wrzask. Jak się rozłączyła, spojrzałem na zegarek i policzyłem jaka jest u niej godzina. Musiała się ostro wkurzyć.
Postanowiłem, że zadzwonię za jakieś trzy godziny, to już zapewne wstanie i może będzie mieć lepszy humor.
-Naru, mówiłem ci- Lin był bezlitosny.
-Ja też wiedziałem, ale zapomniałem o różnicy czasowej- podrapałem się w czoło.
-Dobra, za jakieś trzy godziny zadzwonię do niej znowu i potem wam wszystko wytłumaczę- no tak, reszta stała osłupiała, ponieważ w ogóle nie rozumieli języka jaki wydobył się ze słuchawki.
-Ja i Lin teraz pojedziemy do siebie i spotykamy się za trzy godziny, a wy w tym czasie postarajcie się coś więcej znaleźć lub sobie przypomnieć- tyle na teraz.
Okiem Mai...
Siedziałam na łożu i starałam się za wszelką cenę przypomnieć, jak mam na imię. Widziałam twarze jakichś ludzi, ale ich też nie pamiętałam, co mnie jeszcze bardziej przerażało.
-Proszę, wypuść mnie stąd- powiedziałam głośno. Obok mojego więzienia, tak nazwałam to szklane coś, co mnie otaczało, pojawiła się postać. Cała ubrana na czarno. Wydawała mi się znajoma, ale jej zimne oczy cięły mnie spojrzeniem.
-Za co ty mnie tak nienawidzisz?- zapytałam.
-Jesteś dokładnym przeciwieństwem, a jednocześnie taka sama. Musisz się wysilić aby odkryć, za co ja cię mogę tak nienawidzić- jej syczący zimny głos był jak mróz w zimie. Nie wiedziałam co mi chciała w ten sposób powiedzieć, ale coś mi mówiło, że to może być najważniejsze, co powinnam odkryć, ponieważ to mi pomoże.
Nic nie mówiąc odwróciłam się i zaczełam się zastanawiać nad jej słowami. Tymczasem czarna postać odeszła zostawiając po sobie tylko echo szyderczego śmiechu.

******************
och, jak mi teraz dobrze poszło i mam nadzieję iż się spodoba.
Biuziaki moje dobre duszki:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*...

Edit: Kahowska



1 komentarz:

  1. nikt mnie nie lubi bo nikt tego chyba nie czyta i właściwie to nie mam nawet jednego komentarza czy się chociaż podoba bu bu bu czujes ie taka smutna i może dlatego nie mam weny do pisania???
    niech mnie ktos przytuli

    OdpowiedzUsuń