O nas

Moje zdjęcie
Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.

środa, 6 marca 2013

"Diamonds im my hands II"

Co chwile oglądałam się za siebie, czy oby on za mną nie podąża. Powoli zwalniałam tempo, jednak coś mi wciąż przeszkadzało, jakby nadal ktoś za mną był. W tłumie ludzi byłam bezpieczna, więc usiadłam na ławce w środku miasta. Oglądałam bilbordy z modelami i innymi sławnymi ludźmi. Chciałam wyjąć diamenty i je obejrzeć, jednak było zbyt dużo ludzi i nie mogłam ryzykować.
Skąd w ogóle u mnie pomysł zabrania diamentów dilerowi!? Byłam chyba jakaś głupia i zbyt impulsywna. Złapałam się za kieszeń, w której miałam diament i wstałam. Jeszcze raz dla bezpieczeństwa obejrzałam się
i ruszyłam szybkim krokiem przed siebie. Byłam lekko zdezorientowana ilością ludzi, jaka się tutaj znajdywała, jednak im więcej ich było tym lepiej dla mnie. Krążyłam po mieście, jak pszczoła szukająca swojego ula. Ciągle jednak byłam przekonana, że ktoś mnie obserwuje i za wszelką cenę nie chciałam, żeby ktokolwiek dowiedział się o moim miejscu zamieszkania.
Kiedy nastał wieczór, a latarnie zaczęły oświetlać ulice, czułam w sobie narastający niepokój. Coraz mniej normalnych ludzi było na ulicy, a coraz więcej łobuzów i innego pospólstwa. Nie chciałam, żeby ktokolwiek mnie zaczepiał, więc ciągle szłam szybko, jednak nic to nie dało. Poczułam wielką i spoconą rękę na swoim ramieniu, obróciłam się powoli,  a w oczach zgasł mi płomyk nadziei.
Przede mną stał wielki, owłosiony, brudny i spocony mężczyzna. Miał rozczochrane włosy i powybijane przednie zęby. Gruby był jak planeta, która posiada własną orbitę, a w brudnych ustach trzymał podróbkę kubańskiego cygara. Po plecach przeszły mnie ciarki.
Szybko wyrwałam się mu, jednak złapał mnie za drugie ramię, ale o wiele mocniej, przez co nie miałam jak uciekać. Pochylił się nade mną i dmuchnął dymem prosto w twarz mówiąc:
- Jesteś sama? Może cię pocieszyć? Niedaleko jest hotel... Płacę sporo.
- Ja nie jestem prostytutką! Za kogo ty się uważasz.
- No, no nie udawaj nieprzystępnej. Zapłacę podwójnie, jak dostane jakieś gratisiki.
- Jak już mówiłam... Zostaw mnie!
Uderzyłam go w jego wielki, spłaszczony nos tak, że krew się polała. Nadłamałam mu jednego zęba i widząc co zrobiłam i w dodatku komu, zaczęłam uciekać. Grubas leciał za mną, jak buldog za zającem.
"Dlaczego zawsze ja wpadam w kłopoty!?" - ciągle w kółko myślałam to samo. Powoli brakowało mi sił w nogach, a grubas jak się trzymał, tak się trzymał i biegł. Przede mną był malutki tłum obcokrajowców zwiedzających miasto nocą. Wmieszałam się w niego i na chwilę odetchnęłam z ulga. Po chwili poczułam lekkie szarpnięcie w pasie i uderzenie o ścianę. Owa osoba zakryła mi usta dłonią. Stałam tak przyparta do muru w jakimś zaułku. Poczułam, jak związuje mi ręce i zakleja usta taśmą. Zaciągnął mnie za śmietniki i rzucił na ziemię. Nie widziałam jego twarzy, ponieważ było za ciemno.
Zaczął mnie obmacywać i pozwoli rozbierać. Poczułam jego obrzydliwy oddech na mojej szyi, czułam jak łapie mnie za piersi i obmacuje je.
Bałam się strasznie, jednak ktoś lub coś go odciągnęło ode mnie. Otworzyłam szeroko oczy i poczułam na sobie inne dłonie. Były ciepłe, miłe i przyjazne. Ubrały mnie z powrotem i uwolniły mnie. Owa osoba podnosiła mnie, a ja ujrzałam czarne włosy połyskujące w świetle latarni i iskrzące się czarne oczy.
To był pan Youka, mój nauczyciel. Byłam szczęśliwa, że mnie uratował przed jakimś zboczeńcem, jednak czas pokazał, czego on chce. Przełożył mnie przez ramię i bez słowa ruszył przed siebie. Zaczęłam wierzgać nogami i uderzać go w plecy, jednak ten jak niewzruszony posąg, ciągle brnął przed siebie. Nie zwracał uwagi na patrzących na nas ludzi, nic go nie interesowało, a ja byłam coraz bardziej upokorzona przez niego.
- Czego chcesz?!
- Dobrze wiesz...
- Nie wiem. Puść mnie! Proszę...
- Nie.
- POMOCY!
- Nic ci to nie da.
- Skąd wiesz?
- Wiem.
Po chwili znaleźliśmy się w jakimś budynku. Był bardzo ekskluzywny. Wsiedliśmy do widny, a ja nadal byłam przełożona jak plecak.
- Możesz mnie puścić.
- Nie.
Po chwili wysiedliśmy na jakimś piętrze, a on wyciągnął klucze z kieszeni. Wszedł do środka nadal mnie trzymając i zdjął buty. Nawet nie zapalił światła w mieszkaniu, przez co nic nie widziałam. Poczułam, jak rzuca mną na jakiś fotel.
Zaczęłam badać teren, jednak na próżno. Po chwili odsłonił zasłony i ujrzałam cały jego pokój skąpany w świetle miasta. Patrzyłam w jego kierunku, on jednak patrzył przed siebie. Poluzował swój krawat, co wyglądało bardzo seksownie, nie mogłam oderwać swoich oczu od jego skupionej miny. Nie mogłam odgadnąć co on myśli. Znów złapałam za kieszeń z diamentami.
- Wiem, że je masz. Musisz mi je oddać.
- Nie. Nie oddam ci ich.
- W takim razie...
Podszedł do mnie i złapał oparcie od skórzanego fotelu. Zacisnął mocno dłonie, a w jego oczach ujrzałam ogień, którym chciał mnie spalić. Jego twarz znajdowała się raptem kilka centymetrów od mojej.
Przechylił delikatnie głowę w prawo i powiedział:
- Wyciągnę je od ciebie siłą.
- Spróbuj.
Zacisnął zęby i złapał mnie za kołnierzyk od koszuli. Szarpnął i przyciągnął mnie do siebie. Drugą ręką zaś złapał mnie mocno w pasie, tak że czułam jego oddech na mojej szyi.
Nie mogłam złapać powietrza, przyprawiało mnie to o zawrót głowy. Trzymałam tylko lekko go za ramiona tak, żeby nie mógł się jeszcze bardziej zbliżyć, jednak było to bezskuteczne.
Wyszeptał tylko:
- Pamiętaj, ja jestem mężczyzną a ty kobietą, nigdy nie będziesz silniejsza ode mnie.
Polizał moją szyje wolno i skrupulatnie, przez co poczułam mrowienie na całym moim ciele. Cały mój organizm dygotał pod wpływem jego silnych mięśni, które nie chciały mnie uwolnić.
Jego ciało było o wiele większe od mojego, mogłam się spokojnie schować w jego ramionach, jednak on mnie nie przytulał.
- P... Puść mnie.
- Oddaj to, co masz.
- Nigdy. Po moim trupie!
- Oj, to będę musiał ciebie zamęczyć na śmierć.
Jego ręka, która trzymała mnie za kołnierzyk powoli zaczęła przysuwać się do moich piersi. Poczułam lekkie dreszcze. A po chwili, przyssał się dość mocno swoimi ustami do mojej szyi.
Mój umysł i serce protestowało, jednak ciało prosiło o coraz więcej. Zaczęłam się pocić.
- Nadal jesteś na "nie"?
- Nie... Nie poddam się!
- Będziesz prosić o więcej...
Pociągnął moje ciało za sobą i rzucił na łóżko przygniatając mnie. Nie mogłam złapać oddechu i odruchowo w dodatku, oplotłam go moimi nogami.
Nauczyciel całował moje ciało delikatnie i namiętnie, powoli zsuwał się coraz niżej, i niżej aż do mojego dekoltu. Coraz bardziej nie mogłam złapać tchu, próbowałam nabierać coraz więcej powietrza, jednak na marne. Poczułam tylko jego język wirujący między moimi piersiami i zemdlałam.
Obudziłam się u siebie w domu. Było południe, a wokół mnie panoszyli się rodzice.Kiedy zobaczyli, że się obudziłam od razu naskoczyli na mnie z wyrzutami i pytaniami.
- Gdzie ty byłaś, he? Ty gówniaro.
- Wybacz mi, ja... Jak się tutaj znalazłam?
- Twój nauczyciel z biologii ciebie znalazł i przyprowadził tutaj! Mówił, że znalazł cię, jak leżałaś na ziemi. Będziesz musiała mu podziękować.
- Co? Nigdy w życiu!
- Jak nie, to cię tak trzasnę tą ścierką...
- Dobra, dobra. Rozumiem.
- A poza tym, znalazłam to w twoim bucie.
Z fartucha wyciągnęła wielki, czerwony diament. Był chyba z nich wszystkich największy. Od razu sprawdziłam, czy mam resztę przy sobie, jednak już ich nie było. Wyrwałam go z rak mamy i wcisnęłam kit, że to zwykłe szkło. W pośpiechu poleciałam do łazienki i zdjęłam ubrania z siebie. Miałam na szyi, plechach i dekolcie pełno malinek. Szybko je zakryłam i sprawdziłam, czy posiadam jedną, najważniejszą rzecz, jaką ma kobieta od urodzenia i na szczęście wszystko było na swoim miejscu.
Odetchnęłam z ulgą i zeszłam na dół w poszukiwaniu czegoś do wpałaszowania. Kiedy już napełniłam mój żołądek i dostałam kilka razy po głowie drewnianą łychą od mamy za podjadanie, powędrowałam zamyślona do swojego pokoju i zaczęłam analizować całą sytuację. Gdy już wszystko miałam poukładane, byłam w niezłym szoku.
Wszystko co wczoraj Youka Jin zrobił z moim ciałem i jak ono odpowiadało na jego droczenie się... Mój umysł zaczął przepełniać gniew, a moja twarz cała się zaczerwieniła.

 **************************

Ciekawostki
Edit. Karmel

2 komentarze:

  1. Jejciu to jest lepsze niż mój ulubiony arbuz (którego kocham) <3 :)
    Jejciu to było takie fajne jak Youka Jin uratował ją przed tym zbokiem. Ale z drugiej strony z rąk jednego zboczeńca trafiła do drugiego. hah
    Emiko

    OdpowiedzUsuń
  2. Nom, spadła z deszczu pod rynnę.
    Czuję się jakbym mangę czytała. :D

    OdpowiedzUsuń