Ostatnia lekcja, historia. Odetchnęłam z ulga, tylko czterdzieści pięć minut i do domciu, aby skryć się jak jaszczurka pod kamieniem, jednak Bóg mnie nie kochał. Mój pech przerósł wszelkie oczekiwania i odbyło się zastępstwo. I akurat na moje nieszczęście musiała to być biologia. Myślałam, że oczy z orbit mi wyskoczą, jak zobaczyłam Pana Youkę z dziennikiem pod pachą i jak zwykle powalającym, ciepłym uśmiechem. "Heh, ciepłym..." - pomyślałam.
Tylko ja wiedziałam, co pod tą maską siedzi. Nie mogłam na niego patrzeć, bo od razu przypominał mi się ten wieczór, tyle się wydarzyło.
Tyle szczęścia, że obok mnie było okno, a na boisku grali w nogę, więc sobie patrzyłam. Kiedy tak myślałam o niebieskich migdałach, nagle usłyszałam trzask. Podskoczyłam jak torpeda i wyprostowałam się. Okazało się, że mój "ukochany" nauczyciel rzucił dziennik na moją ławkę, żeby mnie "obudzić", jak on to nazwał, jednak widziałam w jego oczach coś złowieszczego, coś co mnie odpychało, a jednocześnie ciekawiło.
Po chwili odwrócił się ode mnie i powiedział:
Tylko ja wiedziałam, co pod tą maską siedzi. Nie mogłam na niego patrzeć, bo od razu przypominał mi się ten wieczór, tyle się wydarzyło.
Tyle szczęścia, że obok mnie było okno, a na boisku grali w nogę, więc sobie patrzyłam. Kiedy tak myślałam o niebieskich migdałach, nagle usłyszałam trzask. Podskoczyłam jak torpeda i wyprostowałam się. Okazało się, że mój "ukochany" nauczyciel rzucił dziennik na moją ławkę, żeby mnie "obudzić", jak on to nazwał, jednak widziałam w jego oczach coś złowieszczego, coś co mnie odpychało, a jednocześnie ciekawiło.
Po chwili odwrócił się ode mnie i powiedział:
- Misao, nie zapomnij posprzątać dzisiaj klasy od biologii.
- Ale ja nie mogę...
- Nie obchodzi mnie.
Powiedział to tak oschłym głosem, że poczułam jak dostaję chrypki i zadyszki. Przez resztę lekcji siedziałam jak na szpilkach, gdy usłyszałam dzwonek, myślałam, że jak szybko złapie za plecak i wybiegnę, to nie zdąży się do mnie przyczepić , jednak w ostatniej chwili wykrzyczał.
- Misao, nie zapomnij o sprzątaniu.
- Wrrr... Ty palancie.
- Coś mówiłaś?
- Nie, no co Pan, jakieś omamy? Może WCZORAJ Pan sobie zaszalał, co?
- Nic ci do tego.
- Hai...
Cała roztrzęsiona powędrowałam do klasy od biologii. Nie wiedziałam, co mnie tam zastanie. Kiedy już stałam przed klasą i trzęsącą dłonią chwytałam za klamkę usłyszałam za plecami:
- Wchodź Misao.
Aż podskoczyłam, a serce mocniej mi zabiło. Chwyciłam za klamkę i szybko jak struś pędziwiatr pomknęłam do klasy. Złapałam za miotłę i szufelkę. Gdy się jednak odwróciłam, przy biurku nauczyciela siedział Youka z dziennikiem w rękach, w lekko rozpiętej białej koszuli, która ukazywała jego tors, i nogami na blacie. Próbowałam na niego nie zwracać uwagi, jednak jego egzystencja mnie irytowała! Ja sobie sprzątałam a ten udawał, że czyta dziennik! To był już szczyt chamstwa.
Ciągle zamiatałam ten syf jaki zostawiła 3A po sobie. Nie mogłam uwierzyć, że znajdę nawet stringi! Było wszystko. Pieniądze, telefony, naszyjniki... Jedak musiałam to wszystko oddać.
Prawie miałam posprzątane, tylko została mi ostatnia okolica, obok nauczyciela. Wzdrygnęłam się na samą myśl, że muszę przebywać obok niego, tym bardziej, że jego zachowanie i strój nie były odpowiednie do sytuacji.
Postanowiłam po cichu odłożyć moje przybory i oddalić się jak najszybciej z tego okropnego miejsca. Złapałam za plecak i cichutko odstawiłam to wszystko, jednak zauważył, co planuję i rzucił znów dziennikiem. Tym razem w drzwi. Przez chwilę stałam jak wryta, lecz po chwili z wielkim impetem ruszyłam w jego stronę i tym samym dziennikiem rzuciłam na biurko. Byłam poddenerwowana, niepewna i wkurzona na maksa. Stałam tak przez chwilę i postanowiłam wyjść, jednak jego ręka mnie powstrzymała. Odwróciłam się i zauważyłam jego gniew.
Wokół niego unosiła się demoniczna aura, a ja już żałowałam, że zrobiłam coś tak głupiego. Stał nadal mnie nie puszczając i morderczym tonem powiedział:
Postanowiłam po cichu odłożyć moje przybory i oddalić się jak najszybciej z tego okropnego miejsca. Złapałam za plecak i cichutko odstawiłam to wszystko, jednak zauważył, co planuję i rzucił znów dziennikiem. Tym razem w drzwi. Przez chwilę stałam jak wryta, lecz po chwili z wielkim impetem ruszyłam w jego stronę i tym samym dziennikiem rzuciłam na biurko. Byłam poddenerwowana, niepewna i wkurzona na maksa. Stałam tak przez chwilę i postanowiłam wyjść, jednak jego ręka mnie powstrzymała. Odwróciłam się i zauważyłam jego gniew.
Wokół niego unosiła się demoniczna aura, a ja już żałowałam, że zrobiłam coś tak głupiego. Stał nadal mnie nie puszczając i morderczym tonem powiedział:
- Pod biurkiem masz posprzątać.
- A sam sobie sprzątaj!
Wyrwałam się i szybko ruszyłam w stronę drzwi. Kiedy już je otworzyłam, on je szybko zamknął przywierając mnie swoim ciałem do nich. Moje nogi zdrętwiały, a on pochylił się nade mną. Nie widziałam jego miny, ponieważ stałam do niego plecami, jednak mogłam wyczuć coś złego. W środku dygotałam jak Chichuaua, a jego ciało sprawiało, że wariowałam. Po chwili wyszeptał:
- Pamiętaj, dzisiaj wpadnę do ciebie.
- P... Po co?!
- Jak to?
Pochylił się jeszcze bardziej i bliżej do mojej szyi i muskając ją ustami powiedział:
- Przecież masz ze mną korepetycje, prawda?
SZLAG! Nie mogłam znieść jego pewności siebie. Ale jednak musiałam na to przystać, ponieważ z biologii miałam złe oceny. Jednak...
- Odmawiam - wypowiedziałam.
- To w takim razie muszę porozmawiać z twoimi rodzicami, że nie zdajesz.
A to demon! Nie dość, że wczorajszej nocy prawie mnie nie zgwałcił, to jeszcze chce od mnie przyjść!? Co za bezczelność! Zdenerwowałam się i powiedziałam:
- Niech pan spróbuję przyjść, a zabije pana własnymi rękoma.
Byłam strasznie zła, a zaciśnięte dłonie pociły się jak diabli.
Ten jednak po chwili złapał mnie za nie i powiedział:
Ten jednak po chwili złapał mnie za nie i powiedział:
- Tymi wątłymi dłońmi? Te, które się tak strasznie pocą i trzęsą? Proszę cię, chyba zapomniałaś, że jesteś za słaba...
- Nie żartuj sobie! Nadal mam jeden diament. Pamiętaj, to ja dyktuje warunki!
Stanął jak wryty, a ja w tym czasie zdążyłam uciec. W domu latałam jak zwykle, w połowie rozebrana.
W majcioszkach (w pindu xD, w majcioszkach?!) i koszulce na ramiączkach. Byłam jak wolny ptak, który ma wiatr między piórami. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Postanowiłam sobie nie zaprzątać tym głowy i poszłam do swojego pokoju. Usłyszałam tylko jak mama się z kimś wita i wpuszcza go do domu, a ja sama zaś leżałam z nogami opartymi o ścianę. Patrzyłam na moje nogi, nawet dość zgrabne, gdy nagle do mojego własnego pokoju wparowała matka z moim nauczycielem biologii! Myślałam, że zapadnę się pod ziemię! Ta szczęśliwa jak jaskółka, a ja w połowie naga! Przed nim w dodatku...
W majcioszkach (w pindu xD, w majcioszkach?!) i koszulce na ramiączkach. Byłam jak wolny ptak, który ma wiatr między piórami. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Postanowiłam sobie nie zaprzątać tym głowy i poszłam do swojego pokoju. Usłyszałam tylko jak mama się z kimś wita i wpuszcza go do domu, a ja sama zaś leżałam z nogami opartymi o ścianę. Patrzyłam na moje nogi, nawet dość zgrabne, gdy nagle do mojego własnego pokoju wparowała matka z moim nauczycielem biologii! Myślałam, że zapadnę się pod ziemię! Ta szczęśliwa jak jaskółka, a ja w połowie naga! Przed nim w dodatku...
- MAMO!
- No co? Nauczyciel przeszedł na korepetycje, przecież się umawialiście.
- Ale ma...
- No to pa! Miłej nauki.
Głupia jędza. Tylko chciała, żebym się uczyła, i uczyła. Przykryłam się kocem i spojrzałam na niego.
Jego twarz mówiła sama za siebie, że jestem przezabawna.
Jego twarz mówiła sama za siebie, że jestem przezabawna.
- Wynocha stąd!
- Zapomniałaś moja mała striptizerko? Była umowa.
- Strip...Co?!
- Jeszcze głucha? Przetkaj sobie uszy. A może ja mam to zrobić?
- Spierdalaj!
- Jak nieładnie. Oddaj mi diament.
- Chyba sobie śnisz...
- A może zrobimy powtórkę z tamtej nocy?
- No dawaj! Pamiętaj, że jesteśmy pod moim dachem.
- Eh... Jakaś ty nierozważna. Ubierz się i się pouczymy.
- Haha! Nie ma mowy.
- Z tym , że się nie ubierzesz? Nie przeszkadza mi to, tylko nie ręczę za siebie.
- Wrrr...
Kolejny raz wygrał. Szybko ubrałam się i usiadłam przy stoliku."On na serio ma zamiar mnie uczyć?" - nie mogłam uwierzyć w to, że on chce się ze mną uczyć! Patrzyłam podejrzliwie, jednak po chwili on również usiadł. Wyjęłam wszystko, co miałam od biologii i nauka się zaczęła.
W ciągu piętnastu minut zdołał mnie nauczyć jednego tematu, a ja zrobiłam sama ćwiczenia. Kiedy je wykonałam przysunęłam je do niego.
- Gotowe.
Sprawdził je i po chwili się uśmiechnął.
- Widzisz? To nie jest takie trudne. Jak chcesz, to potrafisz!
- No jasne. W końcu nie jestem głupia. Hahaha!
- Heee... W nagrodę dostaniesz to.
- Co?
Spojrzałam na niego z zaciekawieniem, a on pocałował mnie w usta. Namiętny, rozpalający pocałunek, w którym poczułam, że łączę się z nim. Jego język wirował po moim podniebieniu tak, że czułam , iż się rozlatuję na małe kawałeczki. Po chwili przestał jednak mnie pieścić.
- Następny rozdział.
Nie mogłam uwierzyć, że robi mi takie paskudztwa. Cała czerwona na twarzy patrzyłam gniewnie na niego. Myślałam, że chociaż zrozumie swoje postępowanie, ten jednak tylko rzekł:
- Co, chcesz więcej? Na przyjemności trzeba zasłużyć.
Co? Jakie przyjemności?! To jest wykorzystywanie!
- Jak będę chciała, to takich przyjemności będę miała po sam sufit!
- Z twoim wyszczekaniem, to nawet pies od ciebie ucieknie.
- Ty...
- Jeżeli oddasz mi diament przestanę cię nękać, dotykać i zdasz normalnie. Co ty na to?
- Sądzisz, że mnie przekupisz?
- Tak.
- To się mylisz.
- Jesteś taka upierdliwa! Jeszcze cię tak załatwię, że przyniesiesz mi ten diament w zębach. Będziesz prosić o więcej moich pocałunków, dotyku!
- Chyba sobie śnisz, PANIE NAUCZYCIELU!
- Raczej nie. Już od pocałunku mokra się robisz.
- Że co?! Ja? Od pocałunku... No chyba ma pan coś źle pod sufitem.
- Nie masz? Sprawdzę.
******************************
Ciekawostki
Edit. Karmel
******************************
Ciekawostki
Edit. Karmel

hahahahahahaha (płacze śmiejąc się)
OdpowiedzUsuńzajebiste !!!
Ale mam jedno zastrzeżenie jak mogłaś Kochanie skończyć w takim momencie ???!!!
Ja chcę więceeeeeeeeeeej,więceeeeeeeeeeej i jeszcze raz więceeeeeeeeeeej
Emiko <3
Czekam !!!
Ten rozdział napisany dobrze, edycja dobrze zrobiona, wielki talent do romansu chociaż dalszy ciąg romansem raczej nie będzie ^^ Ale to może się zmienić... Powinna go zabić byłoby ciekawiej ^^ jest wiele możliwości do rozwinięcia i ciekawi mnie jak autorka to wykorzysta. Piękna Praca <3
OdpowiedzUsuńMatulu kochanieńka, jakie teksty XD Otoczenie chyba wzięło mnie za wariatkę, jak co rusz wybuchałam śmiechem.
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc myślałam że będzie jej uczył czegoś innego hihihihi :D. Ale to tylko moja fantazja. Było niesamowite i czekam na kolejne rozdziały
OdpowiedzUsuńJa chcę więcej!
OdpowiedzUsuń