O nas

Moje zdjęcie
Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.

poniedziałek, 8 października 2012

Pogrążona w pustce. Rozdział III (koniec)

Minęły już dwa lata od kiedy zaczęłam umawiać się z Tsukim. Dzięki niemu zaczęłam poznawać wiele uczuć, których dotąd nie znałam lub nie rozumiałam. Zawładną całkowicie moim ciałem i sercem, sprawił iż przestałam być niczym porcelanowa lalka ze swoją bezdenną pustką i zaczął wypełniać mnie uczuciami,  jakich nie znałam, lecz zawsze czułam, że coś jest nie tak, jakby  coś ciemnego ciągle we mnie było. Odpychałam jednak to od siebie i cieszyłam się każdą spędzoną chwilą z Tsukim. Dziś jest 31 grudnia. Dzień kiedy zaczęłam opowiadać wam moją historię, lecz  żeby stało się jasne o co w niej chodzi, musimy cofnąć się o kilka godzi wstecz .
Od czasu gdy zaczęliśmy się spotykać, spędzaliśmy wszystkie świętą i ważne dni ze sobą. I tym razem się ze sobą umówiliśmy. Nie ukrywam iż cieszyłam się na to spotkanie, tak jak z resztą na każde, bowiem będąc przy Tsukim  zaczynam nabierać coraz więcej emocji i zaczynałam kochać go coraz bardziej. Umówiliśmy się, że spędzimy tę noc razem, jak zawsze, lecz z powodu pracy  spotkamy się dopiero koło północy. Dzień miną mi szybko i spokojnie pod wieczór zaczęłam się szykować na spotkanie. Tak oto przed dwudziestą trzecią, ubrana w czarne seksowne spodnie rurki i luźną tunikę bez ramiączek z czarnymi zdobieniami na piersiach, od których w dół zwisał lekko niebieski materiał oraz z rozpuszczonymi jak zawsze włosami w szarym rozpiętym płaszczyku wsiadłam do mojego czerwonego ferrari F430 i pojechałam na spotkanie z Tsukim.
Do posiadłości dotarłam trochę po dwudziestej trzeciej. Zaparkowałam przed dużym białym domem rodem z jakieś dramy i wspięłam się po schodach do drzwi, w których powitał mnie kamerdyner.
-Madam, witam -powitał mnie kłaniając się lekko. Pomimo iż byłam do tego przyzwyczajona, ciągle mnie to śmieszyło.
-Witam Sebastianie. - Uśmiechnęłam się.- Czy Tsuki już jest ?
-Owszem Madam, lecz w tej chwili gości u siebie pani dziadka.
-O, to dziadek też tu jest. A w jakiej sprawie? - zapytałam troszkę zdziwiona .
-Niestety, ale nie posiadam takiej wiedzy. Czy zaprowadzić panią do salonu, by mogła panienka poczekać ?
-Nie, pójdę do nich. Są w gabinecie, tak ?
Odpowiedział mi skinieniem głowy. Pożegnałam się i poszłam do gabinetu trochę zaskoczona, że dziadek też tu był. ale i ucieszona, w końcu chyba po raz pierwszy nasza trójka spodka się razem, a bardzo chciałam przedstawić dziadkowi człowieka, który wzbudził we mnie tyle emocji i którego kochałam. Szłam korytarzem zbliżając się do gabinetu, w którym drzwi były uchylone. Podeszłam bliżej jak najciszej potrafiłam. Sama nie wiem czemu, może to intuicja, a może czysty przypadek, ale postanowiłam nie wchodzić lecz posłuchać o czym rozmawiają tak zaciekle. Oparłam się o stolik przed drzwiami, na którym stał wazon i zobaczyłam przez uchylone drzwi dziadka i Tsukiego, którzy stali przed dużym biurkiem. Wyglądali na dość podenerwowanych, co mnie zmartwiło i sprawiło, iż chciałam się dowiedzieć, co ich tak martwi, lecz wiedziałam, że sami mi tego nie powiedzą, więc przysłuchałam się ich rozmowie.
-Wiesz, że dalej nie możesz tego ciągnąć - dziadek mówił szeptem, ale dość stanowczo by dało się wyczuć że nie przyjmie sprzeciwu. - Masz to zakończyć i to już.
-To nie takie proste. Wiesz przecież, jaka to sytuacja, nie umi ...
-Tyś tego piwa naważył, więc teraz je wypij.
-Jak mam to zrobić, wiesz w ogóle co ja ...
-Nie obchodzi mnie to. Masz to odkręcić i to już! - Nigdy wcześniej nie widziałam ich tak podenerwowanych. Nadal nie rozumiałam o co w tym chodziło, czyżby coś z firmą szło nie tak, może jakiś klient się wycofał, albo coś w tym stylu, lecz nadal nie rozumiałam, czemu dziadek się tak wściekał, więc słuchałam dalej.
-To co według ciebie ja mam zrobić ? No co ?
-Nie wiem, sam coś wymyśl, to ty doprowadziłeś do tej sytuacji - dziadek oparł się o biurko i spuścił głowę.
-Wiesz przecież, że nie mogę zrobić tego od tak, muszę wziąć pod uwagę jej uczucia - co? Kogo uczucia? Czyżby był zmuszony iść na spotkanie przedmałżeńskie? Słyszałam. że wielkie firmy łączą się w ten sposób, ale żeby zmusić kogoś będącego już w związku? To straszne.  A może on boi mi się o tym powiedzieć i to moje uczucia musi wziąć pod uwagę? W każdym razie słuchałam dalej.
-Wiem, to moja wnuczka i naprawdę nie chce jej ranić - czyli jednak chodziło o spotkanie - ale niezależnie od tego, musicie zerwać. Nie ma innego wyjścia. Wiesz o tym dobrze - co, o czym on mówi? Zerwać? Dlaczego?
-Wiem to, ale ja ją naprawdę kocham - mówiąc to zauważyłam na jego twarzy łzy spływające po policzku. Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie. Widząc to poczułam ukucie w swoim sercu. Czułam, że to nie koniec, że za chwile zdarzy się coś strasznego.
-Nie przeczę temu, że twoje uczucia nie są prawdziwe. Wiem, że ją kochasz, ale nie możecie być razem. - Słysząc to zaczęłam płakać i wzbierała we mnie złość. Czemu niby nie możemy być razem? Kto dał mu prawo o tym decydować. Już chciałam wejść do pokoju i mu to powiedzieć, gdy ujrzałam że i on płacze. Co tu się dzieje? Tak nie postępuje ktoś kto chce kogoś rozdzielić. Czułam, że nie wszystko zostało powiedziane, a rosnący we mnie niepokój uwalniał coś, czego nie czułam już od 2 lat,  to co czułam każdego dnia jako dziecko czy nastolatka.
-Wiem to - patrzyłam, jak Tsuki mówi przez łzy - ale czemu akurat teraz mamy się rozstać, co ?
-Lepiej zakończyć to teraz, gdy można wszystkiego nie ujawniać.
-Ale co, jeśli ona stanie się znowu taka pusta. Nie chcę, żeby przeze mnie cierpiała. - Widziałam jak opada na kolana powtarzając ciągle - nie chcę by cierpiała, nie chcę... - chciałam do niego pobiec i pocieszyć, lecz coś mi nie pozwalało mówiąc, że to jeszcze nie koniec.
-Lepiej zakończyć to teraz, wiesz o tym dobrze - dziadek już nie mówił cicho, lecz krzyczał.
-Ale...
-Żadnych ale. Zakończ to teraz, zanim będzie za późno. Jak bierzesz pod uwagę jak się poczuje, to pomyśl co będzie czuć, gdy się dowie, że jesteście rodzeństwem. - C...cc...ooo???  Ż...eee ni..byy kkt...ooo jjjee...ss..tt rrrr...oo..dzzz...eeeń...sttttw...emmm ???
-Wiem dziadku.
Nie mogłam się ruszyć, nie wiedziałam co mam zrobić, co myśleć. Co to wszystko ma znaczyć? Nic przed sobą nie widziałam, wszystko stało się ciemne/ Poczułam jak coś zaczyna we mnie wzbierać, coś ciemnego. Chciałam się jak najszybciej wydostać z tego domu. Zaczęłam się cofać na ślepo, gdy nagle coś dotknęłam ręką i usłyszałam tylko dźwięk tłukącej się wazy. Obróciłam się i zaczęłam biec przed siebie słysząc za sobą krzyki:
-Kto tu jest !!!
Sama nie wiedząc kiedy, weszłam do auta i jechałam rozpędzona po pustej drodze, nie wiedząc nawet gdzie jestem, czy dokąd zmierzam. Wiedziałam tylko jedno. Płakałam, byłam rozdarta pomiędzy moimi uczuciami, nie wiedziałam co myśleć. Jechałam tak przed siebie, czując iż uczucia, którymi wypełnił mnie Tsuki, gdzieś zanikają w ciemności, która rośnie we mnie. Zaczynałam być znowu pusta tak jak przed laty, z tą małą różnicą, iż czułam, że tym razem nic już nie jest w stanie wypełni tej pustki. Przestałam płakać i zorientowałam się że ktoś za mną jedzie. Przyjrzałam się samochodowi stwierdzając, że to Tsuki. Zaśmiałam się ze smutkiem, już wiedziałam jak to się zakończy. Wyjrzałam za okno, by zorientować się gdzie jestem. Po krajobrazie zorientowałam się, że jestem nad morzem, przyspieszyłam.
Zaparkowałam samochód na jakimś poboczu i wysiadłam z niego czekając na Tsukiego. Rozejrzałam się stwierdzając. że stoję na jakimś klifie. Podeszłam do krawędzi. Spojrzałam na zegarek.  23:55.  Spojrzałam jeszcze na ciemne niebo, które zaczynało grzmieć. Wiatr targał moje włosy. Odwróciłam się słysząc wołanie Tsukiego.
- Hoshi, choć tu proszę - mówił do mnie z troska w głosie- Proszę wróć ze mną. Wiem, że to, co usłyszałaś mogło cie zszokować , ale wszystko ci wyjaśnię na spokojnie w domu - uśmiechnęłam się do niego.
-Nie musisz mi nic tłumaczyć, rozumiem. Nie wątpię w nasze uczucia i że naprawdę mnie kochasz, lecz dziadek ma rację. Nie możemy być razem.
-Wiem, że nie możemy, ale co ja poradzę na to, że cie kocham ? - uśmiechałam się do niego.
-Też cie kocham Tsuki, lecz jednak nie mogę być z tobą - spojrzałam w niebo. - Wiesz, że na niebie jest mnóstwo gwiazd.
-Wiem, ale co to ma wspólnego z nami ? - spojrzałam na niego.
-To, że nikt nie zauważy, jak zniknie jedna gwiazda... - zrobiłam krok do tyłu i zobaczyłam przerażoną twarz Tsukiego.
-Nie. Hoshi choć do mnie. Wszystko jakoś rozwiążemy, ale proszę chodź tu do mnie.
-Tsuki przepraszam, ale nie mogę być twoją gwiazdą i ty dobrze o tym wiesz. Znajdziesz kogoś lepszego.
-Nie!!! - widziałam jego roztrzęsioną twarz, jak emocje w nim wzbierają podczas gdy ja stałam bez żadnego wyrazu, jak porcelanowa lalka, bez żadnych emocji. -Proszę zostań ze mną , nie opuszczaj mnie.
-Wiesz, że tak nie może być i że spotkasz kogoś lepszego niż ja. - spojrzałam na zegarek. 23:59 . Spojrzałam na Tsukiego - Żegnaj.
Skoczyłam w przepaść słysząc za sobą krzyki mojego brata, a ostatnią rzeczą, jaką widziałam przed zanurzeniem się w bezdenną czarną otchłań była błyskawica która przedzierała niebo na pół. I tak oto wracamy do początku mojej historii, w której pogrążam się coraz głębiej w ciemności, która mnie otacza i pociąga za sobą w dół. Tak oto kończy się moja historia, którą wam opowiedziałam, gdy moje życie dobiega końca. Czemu w ogóle wam ją opowiedziałam - sama nie wiem, lecz teraz możecie opowiadać dalej historię o dziewczynie pustej jak porcelanowa lalka i o tym, iż żywot jej skończył się w chwili 108 uderzenia świątynnych dzwonów, czyli właśnie w tej chwili.

Hej tu ja _xXx_ chciałam tylko napisać, iż to było moje pierwsze opowiadanie całkowicie wymyślone przeze mnie i mam nadzieję, że się wam spodoba. Bardzo prosze o komentarze na temat tego opowiadania buziaki ;* _xXx_ ;*
Edit: Kahowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz