O nas

Moje zdjęcie
Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.

środa, 28 listopada 2012

Nieświadomość

Co mogłam zrobić w tej sytuacji? Nic, tylko żyć i tym wszakże życiem pokutować. Ale dlaczego muszę pokutować? Tak, to moja kara którą muszę odbyć, a ona będzie mi już zawsze przy tej karze towarzyszyć. Tak jak teraz widzę ją śmiejącą się przeraźliwym głosem. A ja co robię? Tylko siedzę na podłodze, wokół  pełno piór, wszystko jest w nie ładzie, a ona tylko się śmieje mówiąc, że zostanę z nią już na zawsze. I miała racje nie mogło być inaczej, bo przecież towarzyszyła mi od tego traumatycznego zajścia.
Pamiętam to bardzo dobrze. Było to jesienią, miałam dziewięć lat i razem z rodzicami oraz siostrą bliźniaczką pojechaliśmy na biwak do pobliskiego lasu. Rodzice bardzo często organizowali nam takie wyjazdy. Do tego zawsze bardzo się cieszyłam na te wyjazdy. Zabawa, ognisko, spanie pod gołym niebem myślałam, że nie może być nic wspanialszego i że nic nie może się stać. Jednak bardzo się myliłam.
Ten biwak zaczął się całkiem zwyczajnie. Przyjechaliśmy na kemping koło, którego nie daleko płynął strumyk. Rozłożyliśmy namiot i w ogóle wszystko zaczęliśmy szykować. Jak zwykle poszłam z siostrą pozbierać drewno na opał. Szliśmy w las, znając dobrze już te tereny i zbierając drewno. Nagle poczułam się dziwnie. Tak, jakby obraz przed oczami mi się zakrzywił i nagle nie wiedząc co się stało, ujrzałam pełno krwi od brutalnie zabitego królika. Mnie całą we krwi i moją siostrę też spowitą krwią z wielkim kijem w rękach, z którego ciekła krew. Spojrzałam na nią przerażona. Widziałam jej zlaną od potu twarz.
- Nikomu ani słowa co tu zaszło, rozumiesz ? - Powiedziała to tak groźnym tonem, iż nie śmiałabym się sprzeciwić - choć musimy się umyć i pamiętaj ani słowa, nawet rodzicom - chwyciła mnie za rękę i pociągnęła ku strumykowi.
Obmyłyśmy się i wyczyściłyśmy ubrania z krwi. Rodzice nic nam nie mówili na mokre ubrania, gdyż często gdy to byliśmy bawiłyśmy się w strumyku.
Od tego czasu nic już nie było takie jak kiedyś. Zaczęły się dziać straszne rzeczy, a ja coraz bardziej bałam się mojej siostry bliźniaczki.To było nie do zniesienia, tylko ból, krzyk, strach i przerażenie. Zawsze, gdy coś strasznego się działo widziałam ją, jak śmieje się tym strasznym chichotem, wołając mnie zawsze i mówiąc "nie uciekaj, przede mną się nie ukryjesz". Nie mogłam znieś jej widoku, za bardzo się jej bałam. Zawsze patrzyłam na jej odbicie w lustrze, ale strach nie pozwalał mi spojrzeć na nią wprost. Bałam się jej tak bardzo, że codziennie modliłam się do Boga, by mi pomógł, by dał mi odwagę, abym powiedziała co ona robi, czy coś zrobiła, aby ją powstrzymać. Lecz odwaga przyszła za późno.
Było to latem, gdy miałam siedemnaście lat i byłam cichą zamkniętą w sobie dziewczyną. Co się dziwić... Po tym co widziałam. Rodzice nic nie wiedzieli o tych okropieństwach, bo i skąd. Przeważnie tylko ja i Ichi uczestniczyliśmy w tym, a ja za bardzo się bałam, by powiedzieć co Ichi wyprawia. Jechaliśmy w góry do kurortu z gorącymi źródłami. Siedziałam cicho czytając książkę i starając się nie patrzeć na moją bliźniaczkę, gdy nagle obraz mi się przed oczami zakrzywił. Już wiedziałam, że zaraz stanie się coś złego i się nie myliłam. Zobaczyłam tylko w centralnym lusterku moją siostrę z kawałkiem szkła w ręce, który wbijała w główną tętnice szyjną naszego ojca . W następnej chwili byłam już w radiowozie policyjnym, patrząc na nasz samochód rozbity pomiędzy dwiema sosnami. Obok mnie siedziała Ichi rozmawiając z policjantem. Nagle ten zwrócił się do mnie.
- Przepraszam, czy mógłbym panience zadać kilka pytań odnośnie wypadku ? - Spojrzałam przerażona na siostrę i wyczułam w jej spojrzeniu, że mam nic nie mówić. Po tym co się stało, wolałam się zastosować do jej poleceń.
- Prze...prasz...amm, ja nic ni..e wie...em - powiedziałam cichym i roztrzęsionym głosem. Ichi objęła mnie, chowając moją głowę w swoją klatkę piersiową.
- Przepraszam, ale siostra nie czuje się na siłach. Czy jest konieczne ją przesłuchiwać, czy może moje zeznania wystarcza - zapytała policjanta.
- Tak, ma panienka racje nie powinniśmy jej teraz przesłuchiwać. Będę musiał jednak was zabrać na komisariat, gdyż nie macie się gdzie podziać.
- Dziękuje, lecz czy nie mógłby pan nas podwieźć do kurortu, do którego zmierzaliśmy? Sam pan chyba rozumie, że razem z siostrą przeżyliśmy ogromny szok. Lepiej dla nas chyba będzie zostać w kurorcie i wypocząć, niż przebywać na komisariacie.
- Hyy zwykle tego nie robimy, ale w tej sytuacji, to chyba dobre wyjście - powiedział policjant, po czym zwrócił się do mnie - ma panienka wspaniałą siostrę, która o panienkę dba.
Policjant odwiózł nas do kurortu i pożegnał się. W gorących źródłach siostra zakazała mi cokolwiek o tym wspominać i powiedziała, że mam udawać szok po wypadkowy i mówić, że nic nie pamiętam. Niedługo po wypadku odbył się pogrzeb, a kilka dni później miałam urodziny, w związku z czym odziedziczyłam z siostrą dom po rodzicach. Nie mogłam tego wytrzymać. Nie chciałam być z nią sama pod jednym dachem, więc postanowiłam od niej uciec.
Wreszcie miałam na tyle odwagi i uciekłam. Poukładałam sobie życie na nowo, z dala od niej i tych wszystkich strasznych rzeczy, które miały miejsce. Stałam się całkiem nową osobą.
Lata mijały, a ja sądziłam, że wreszcie będę żyć spokojnie, jednak nic nie trwa wiecznie.
To była ona. Odnalazła mnie po pięciu latach, a ja ogarnięta strachem słuchałam się jej i wpuściłam do domu.
- To nie grzeczne tak uciekać. Masz pojecie, co mogło się stać?
- Nie, przepraszam - nie wiedziałam co zrobić. Bałam się, nawet na nią spojrzeć.
- Nie? Nie? Phy jak myślisz dla kogo to wszystko robiłam? Dla kogo się poświęciłam? A ty uciekasz i mówisz, że nie wiesz, co mogło się stać?
- Przepraszam - powiedziałam cicho, nawet na nią nie spojrzawszy.
- Przepraszam mówisz? Masz szczęście, że nic się nie stało, inaczej te twoje przepraszam, by nie starczyło.
Siedziałam, tak słuchając i pogrążając się w coraz większej rozpaczy. Dlaczego? Dlaczego ja? Znowu muszę z nią być? Co ja takiego zrobiłam?
Coraz to gorsze myśli nawiedzały mnie, wpędzając w coraz większą histerie. Nie mogłam się opanować. Znowu obraz mi się zakrzywił, a ja wiedziałam, że zaraz coś się wydarzy. Ocknęłam się dźgając moja siostrę. Raniłam ją ciągle w nowych miejscach, nie mogąc przestać. Czułam, że nie mam władzy nad moim ciałem. Słyszałam tylko przeraźliwy śmiech oraz wycie z bólu mojej prawie martwej siostry. Nie wiedziałam co się dzieje, nie mogłam nad tym zapanować. Do kogo należał ten śmiech? I nagle usłyszałam Ichi.
-To nie ja robiłam te straszne rzeczy, tylko ty. Zawsze to byłaś ty, ja cię tylko chroniłam, bo nie chciałam stracić mojej siostry.
Przestałam rozcinać jej ciało i upuściłam nóż na ziemie, a rękami zakryłam twarz. Ichi resztkami sił podniosła swą dłoń i ujęła mą twarz w dłoni.
- Zawsze cię kochałam...  Nie zapomnij o tym - wykrztusiła swoje ostatnie słowa cichym szeptem.
Zaczęłam płakać, nie wiedziałam, co się dzieje. Jak to w ogóle było możliwe? Spojrzałam w lustro, a to co tam zobaczyłam urzeczywistniał istny koszmar. Na podłodze leżało ciało mojej nie żyjącej siostry, a ja klęczałam nad nią. Po policzku spływały mi łzy, ale w oczach widziałam obłęd. To ja wydawałam ten straszny chichot. To ja się śmiałam. Nie wiedziałam, co się dzieje, chwyciłam się za głowę i krzyczałam: "to nie mogło się stać, to nie ja!". I wtedy to usłyszałam, spojrzałam w lustro i zobaczyłam siebie bawiącą się nożem. Mówiłam:
- HAHAHA... Nie okłamuj się, obie dobrze wiemy, że to my. Zawsze to byłyśmy my. Lecz ty, wolałaś zamknąć się w sobie na czas zabawy i obwiniałaś naszą kochaną Ichi, a ona tak starała się nam pomóc. HAHAHAHA...
Nie rozumiałam, jak to mogło się stać. Zaczęłam rozrywać poduszki, aż całe pierze z nich wyleciało. Padłam na podłogę. Już wiedziałam, że nie mogę się zabić. Śmierć to byłoby wybawienie od tego potwora, a ja musiałam zapłacić za swoje zbrodnie. Leżałam tak otoczona piórami i tym przeraźliwym śmiechem czekając, aż przyjdą wymierzyć mi moją kare.
********************
Hejo! Tu ja _xXx_ mam nadzieję, że się podobało, a jak nie to "gome".  Pisze to po nie przespanych 24h, (uwierzcie, naprawdę długo nie spałam), więc sorry za takie badziewie ;D Wszelkie opinie wyrażajcie w komentarzach
Buziaki Ren ;* ;* ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz