Czy to jest jakieś fatum czy coś, że przyszedłem do tej szkoły? Od
tygodnia z nikim nie rozmawiałem w tej szkole. Jestem tu nowy, ale nie
powinienem się tym przejmować, mam jeszcze czas, prawda? Kilka razy
widziałem, jak inni chłopacy w klasie dziwnie się na mnie patrzyli,
jakbym był kimś, kogo trzeba unikać. Czyżbym zrobił coś nie tak?
- Ej, ty nowy! Może w końcu zrobisz coś dla nas, ponieważ nie ma
naszego przewodniczącego klasy, to może pójdziesz do samorządu
uczniowskiego i zaniesiesz te papiery? - podszedł do mnie jeden z
chłopaków z jakimiś papierami. Nie był złym gościem raczej słyszałem
troskę, gdy to mówił. Ciekawe dlaczego?
Szedłem powoli korytarzem pustym jak puszcza po deszczu i
myślałem. Ktoś się w końcu do mnie odezwał, kolega z klasy. Świetnie być
może w końcu będę mógł się jakoś dostosować do tej szkoły. Niby zwykłe
liceum, ale męska szkoła, to jednak wyzwanie dla niektórych. Dla mnie
zwłaszcza, gdyż zawsze byłem w koedukacyjnej. Nagle przeprowadzka do
innego miasta i do tej szkoły tylko dla chłopaków. Dobra nieważne. Teraz
muszę tylko zanieść te papiery i wracać, żeby móc się jakoś
zaprzyjaźnić z innymi. Nazywam się Shota i mam 17 lat. Nie jestem
wysoki. Mam zaledwie 160 wzrostu, więc raczej należę do tych niższych.
Jestem raczej nieśmiały, ale nie na tyle, by nie gadać z innymi. W
końcu doszedłem do pokoju rady i zapukałem.
- Proszę - usłyszałem męski głos. Był głęboki. Aż się zdziwiłem tym faktem.
- Przepraszam. Zostałem poproszony o dostarczenie dokumentów w
imieniu mojej klasy, gdyż naszego przewodniczącego nie ma dzisiaj w
szkole - powiedziałem wchodząc do pokoju i rozglądając się wkoło.
Ujrzałem chłopaka wyższego ode mnie stojącego przy oknie. Był ubrany
jedynie w rozpięta koszulę i spodnie bez paska co mnie zdziwiło, gdyż w
tej szkole był rygor jeśli chodziło o ubiór i właściwie jego noszenie.
- Czy jesteś przewodniczącym szkoły? - zapytałem niepewnie.Odwrócił się do mnie i ujrzałem uśmiech zadowolenia na jego twarzy.
- Tak, jestem. A ty zostałeś wyznaczony, jako moja następna ofiara -
powiedział spokojnym głosem. Przestraszyłem się, ponieważ nie
spodziewałem się takiego tekstu.
- Ja nie jestem jakąś ofiarą - próbowałem coś wymyślić, ale jego
oczy strasznie mnie rozpraszały. Miały taki wyraz, jakby chciał mnie
zjeść. Nie rozumiałem do końca całej tej sytuacji, ale postanowiłem już
iść z powrotem do klasy.- Ja już chyba pójdę, jeśli pozwolisz -
powiedziałem kładąc papiery na biurku i odwracając się do drzwi.
Nagle złapał mnie za przedramię i odwrócił mnie do siebie.
- Nigdzie nie pójdziesz Minami Shota z klasy 2B - powiedział to takim tonem, że przeszły mnie ciary.
- Dlaczego? - zapytałem zdziwiony, próbując się wyrwać z jego
uścisku. Spojrzał na mnie jak kot na tłustą mysz. Nagle pociągnął mnie
do drzwi, ale nie wyjściowych - niestety. Za nimi znajdował się pokój,
który oprócz wielkiego łózka nie miał nic. Był pusty. Jedynym
oświetleniem było tu okno wielkie jak ściana naprzeciw. Rozejrzałem się
wystraszony, by się jakoś odnaleźć w tej sytuacji. Nagle poczułem, jak
przewodniczący pchnął mnie na łózko. Chciałem wstać, ale mi nie
pozwolił, łapiąc obie moje ręce w żelazny uścisk. Ściągnął mi krawat,
którym związał mi ręce i przywiązał do ramy łóżka.
- Proszę puść mnie - powiedziałem wystraszonym głosem. Nie należałem
do silnych, co niestety odbijało się na moim zdrowiu. Często musiałem
opuszczać szkołę z powodu chorób.
- Niestety Shota-kun, stałes się moim celem odkąd tu przyszedłeś, a
wierz mi zaczynało mi się już nudzić, gdy tak każdy chciał się znaleźć
na twoim miejscu - odpowiedział zimnym głosem. Czułem jak jego ręka
powoli odpinała guziki mojej koszuli.
- Nie rób tego, ja naprawdę nie chcę… - starałem się wyrwać, choć
wiedziałem, że to walka z wiatrakami. Spojrzał na mnie i uśmiechnął
się.
- Nie pożałujesz zobaczysz - powiedział to i uśmiechnął się do mnie. Nagle poczułem, jak rozpina mi spodnie.
- Nie, nie, nie… - starałem się, jak mogłem, by nie pozwolic na to co zamierzał.
- Nie wierć się tak, inaczej będzie bolało - nawet nie zauważyłem, że związał mi też nogi.
Przewrócił mnie na brzuch i i ściągnął mi spodnie wraz z bokerkami.
Byłem nagi tam na dole. Czułem, jak jego ręka dotyka mojego członka i
zaczyna go masować. Jakieś dziwne drżenie poczułem, gdy zaczął to
robić. Po chwili poczułem. jak zaczyna go lizać i ssać. To było takie
dziwne, choć sprawiało w cholerną przyjemność, to jednak nie mogłem mu
na to pozwolić. Zacząłem się wiercić, aby przestał. Tymczasem mocniej
ścisnął swoje usta na moim coraz bardziej nabrzmiałym członku. Czułem
przyjemność, gdy go lizał i ssał, ale nie mogłem się do tego przyznać.
Jakaś fala gorąca przeszła przez moje ciało, gdy tak mocniej ściskał
mojego kutasa w ustach. Jego język tańczył na nim i wirował. Nagle
poczułem dreszcze i jakieś spazmy gorąca sprawiały, że ledwo udawało mi
się utrzymać język za zębami. Nie chciałem jęczeć jak jakaś laska.
- Pprroszę zostaw… Nie rób tak, ja zaraz zwariuje… Proszę nie rób
nic więcej… - starałem się jakoś wyrwać, ale jego język i ręce
sprawiały, że drżałem z czystej rozkoszy, jaką mi dawały. Nie chciałem
się przyznawać, że robił mi sporo przyjemności. Czułem. jak jego ręce
dotykają mojego tyłka i jak go masują, jak jego zęby kąsają. Nagle
poczułem, że włożył mi palec do tyłka i zaczął nim ruszać. To bolało.
- Rozluźnij się, a nie będzie tak boleć - wyszeptał mi wprost do ucha.
- Ty chyba nie masz zamiaru…? - nie byłem w stanie skończyć zdania.
Nagle poczułem, jak coś gorącego i twardego dotknęło mojego tyłka. Nie
mogłem pozwolić mu na to, co zamierzał.
- Błagam nie rób tego! Ja poważnie nie chce. Prosze odpuść - mówiłem przez łzy, jakie nagle zaczęły mi cieknąć po twarzy.
- Nie martw się tym, ja na pewno sprawię, że będzie tylko przyjemniej.
Dalej mnie obejmował i począł powoli wkładać swojego kutasa w mój
tyłek. Bolało jak cholera. Chciałem się wyrwać, ale jak tylko się
ruszyłem, to bolało jeszcze mocniej.
- Błagam cię, to boli… - powiedziałem przez łzy. Nie mogłem się już
ruszać. Czekałem już tylko, jak skończy. Gdy już po wszystkim wstał i
spojrzał na mnie, wyczułem jakby skruchę w jego głosie, gdy powiedział:
- Mogłeś się bardziej rozluźnić, przecież mówiłem.
- Nienawidzę cię - powiedziałem tylko. Wyszedł, gdy już mnie rozwiązał i zostawił.
Wstałem i ubrałem się. Nie chciałem się już nawet oglądać. Szybkim
krokiem wyszedłem z pokoju i pobiegłem do klasy. Chłopacy siedzieli na
swoich miejscach i czekali.
- To naprawdę miało was tylko uchronić przed nim?! Jesteście
obrzydliwi - powiedziałem tylko zabierając swoje rzeczy i wychodząc z
klasy, a potem ze szkoły.
Nie chciałem iść do szkoły. Ukryłem się w swoim pokoju. Nie byłem w
szkole już tydzień, gdy nagle moja mama mi oznajmiła, że mam gościa.
Usiadłem na łóżku i czekałem na osobę, którą moja mama miała
przyprowadzić.
- Proszę – powiedziałem, gdy zapukał do drzwi. Wszedł sprężystym
krokiem i od razu do mnie podszedł. Usiadł obok na łóżku i bez słowa
mnie przytulił. Nie wiedziałem, jak miałem zareagować na tak dziwne
zachowanie.
-Czego ode mnie chcesz? - zapytałem beznamiętnym tonem. Spojrzał na mnie dziwnie.
- Powinieneś wiedzieć czego chce - powiedział cicho.
- Rób co chcesz i się wynoś - powiedziałem zimno.
- Nie, to nie tak miało być. Ja chciałem mieć cię tylko dla siebie,
ponieważ chciałem cię uchronić przed innymi w tej szkole. Liczyło się
to, żeby cię ochronić przed niebezpieczeństwem... - plątał się.
- Nie wierzę ci, a jeśli chciałeś mnie chronić, to trzeba było mi
coś powiedzieć, a nie gwałcić tak bez zastanowienia - odpowiedziałem
nawet się nie ruszając.
- Rozumiem, że nienawidzisz mnie, ale ja naprawdę chciałem cię
chronić i chciałem tylko zaznaczyć, że jesteś mój i nie można cię
dotknąć - starał się jakoś wytłumaczyć.
- I tak ci nie wierzę, a teraz się wynoś - pokazałem mu drzwi.
Widziałem w jego oczach smutek. Nie wiedziałem co mam robić. Ten koleś
się przykleił, jakby czekał, że go zaakceptuje. Nie było szansy na takie
coś. W dodatku jeszcze teksty, że chciał mnie chronić. A co ja
księżniczka jestem czy coś?!
- Proszę, Uwierz mi, że robiłem to, tylko po to, by cie chronić.
Zależy mi na tobie. Poważnie - powiedział i pocałował mnie. Pierwszy
raz. To był pierwszy raz, jak się całowałem. To było takie ciepłe i
wilgotne uczucie, a jego język tańczył wraz z moim. Nie wiedziałem, że
nagle go przytuliłem do siebie. Czułem ciepło, jakie chciał mi
przekazać. Nie mogłem jednak pozwolić mu na coś więcej. Odsunąłem go od
siebie i odwróciłem się w stronę okna, by nie widział zawstydzenia na
mojej twarzy.
- Proszę nie odtrącaj mnie - wyszeptał. Szybko się położyłem i przykryłem, by nie patrzeć mu w twarz.
- Shota, ja wychodzę muszę coś w firmie załatwić, więc nie będzie
mnie kilka godzin. Jakby co ciasto dla gościa masz w kuchni -
powiedziała moja mama przez drzwi i wyszła. Noż kurcze! W takim
momencie.
- Wiesz, jak zobaczyłem ciebie po raz pierwszy, ujrzałem samotnego, lekko zagubionego chłopaka i wiesz, zabujałem się na maksa.
– Nie możliwe.
– Nie chce cię do niczego przekonywać, ale wiesz... Chciałem, żebyś
wiedział, iż zakochałem się w tobie, a że słyszałem, że coś ci grozi,
to postanowiłem, iż obronię cię na jedyny sposób, jaki znałem.
- No i co z tego?
- Wiedziałem, że mogłeś mnie znienawidzić za to, ale teraz nikt ci krzywdy nie zrobi.
– Nawet jeśli, to mogłes mi coś najpierw powiedzieć, a nie podchodzić do tej sprawy w ten sposób.
- Proszę, uwierz mi. Chciałem cię tylko chronić - powiedział i
położył się obok mnie po kołdrą. Przytulił się do mnie. Leżałem plecami
do niego, ale czułem, jak jego członek nabrzmiał, jak tylko mnie
dotknął. Zaśmiałem się z tej sytuacji. Koleś ledwo mnie dotknął i już
się napalił.
- Jesteś zboczony - stwierdziłem nie mogąc ukryć śmiechu.
- Nie śmiej się, to ty tak na mnie działasz, więc się nie dziw.
– Głupek z ciebie, wiesz?
– Wiem, ale kocham cię i dlatego się tak zachowuje.
- Nie mogłem już nic powiedzieć. ponieważ odwrócił mnie do siebie i
zaczął całować. Nie mogłem mu przerwać. Całował mnie wkładając przy tym
język i sprawiał, że czułem drżenie na całym ciele. Tym razem jednak
nie oponowałem. Nie mogłem powiedzieć, czy go kocham czy nie, ale to co
robił dawało mi do zrozumienia, że on mnie kocha. Całowaliśmy się, gdy
nagle poczułem jego rękę na moim tyłku. Zaczął go masować i ściskać.
Poczułem, jak mój członek zaczął twardnieć. Podniecenie jakie czułem,
mimo całej tej sytuacji, wprawiło mnie w lekkie zdumienie. Ale co mi
tam. Mogłem mu się oddać, ponieważ czułem, jakieś ciepło emanujące od
niego.
- Wiesz, chciałem zapytać tym razem, czy mogę... No wiesz – wskazał
na moją dolną cześć. Pokiwałem głową. Włożył swoją rękę w moje majtki
złapał mojego członka i począł go masować. Zacząłem lekko drżeć.
- Ach - nagle wydobyło się z moich ust jęknięcie. Zobaczyłem uśmiech zadowolenia na jego twarzy.
- Nie powstrzymuj się, ponieważ chciałbym cię usłyszeć - szepnął.
Zacząłem więc dość głośno jęczeć, ledwo powstrzymując się od krzyku, gdy doszedłem.
- No widzisz, to może być przyjemne - powiedział, sięgając do
torby. Wyciągnął jakąś buteleczkę, a że spojrzałem zdziwiony
powiedział, że to specjalny żel, by nie bolało. Jak mi tak powiedział
już wiedziałem, że chciał więcej niż tylko takie drobne pieszczoty.
Tym razem jednak chciałem zrobić też coś dla niego, dlatego też
złapałem jego członka w dłoń i zacząłem masować. Patrząc na jego twarz
ujrzałem reakcje na mój dotyk. Lekko się zaczerwienił i uśmiechnął.
Widziałem, jak zaczął szybciej oddychać i drżeć. W końcu sam też
doszedł. Czułem ciepły lepki płyn na ręce. Wiedziałem, że czuł
satysfakcje, czego nie ukrywał. W końcu obrócił mnie plecami do siebie i
ściągnął mi całkiem majtki. Byłem więc w samym podkoszulku, ale
ukrywała nas też kołdra. Czułem, że on też się rozebrał. W końcu zaczął
masować mnie po tyłku, by w końcu włożyć mi palec do środka.
Tym razem było przyjemniej. Nie czułem bólu. Miał chyba ten żel,
więc nie czułem już dyskomfortu. Poruszał nim sprawiając, że
podniecałem się jeszcze bardziej. Przy czym drugą ręką masował mojego
członka. Zacząłem lekko pojękiwać, choć starałem się powstrzymywać.
Nagle poczułem, jak coś większego i twardego weszło we mnie.
Wiedziałem, że był podniecony jak ja i czułem, jak mu pulsował. Zaczął
się poruszać z początku wolno, ale po chwili coraz szybciej. Czułem
drżenie i gorąco na całym ciele. On tez drżał poruszając się coraz
szybciej i szybciej. W końcu oboje doszliśmy. Wykończeni leżeliśmy
przytuleni do siebie.
- Wiesz co. Za każdym razem mamo chotę na coraz więcej - wyszeptał mi do ucha.
- No wiesz co... Ja jeszcze nigdy wcześniej tego nie robiłem, więc
daj mi czas, żeby się przyzwyczaić - odpowiedziałem. Przytulił mnie do
siebie mocniej jakby szczęsliwy.
- Znaczy się, że pozwolisz mi na więcej?
– A mam inne wyjście, skoro tak bardzo mnie kochasz? - zaśmiałem się lekko.
- Kocham cię - pocałował mnie.
*****************
Yey mój yaoi’ec znowu taki zboczony - hehehehehe:D:D:D:D Piszcie co sądzicie. Buziaki dobre duszki:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
Edit. Karmel
Opowiadania, fanficki napisane na podstawie ciągu mangi lub całkiem wymyślone. Skupiamy się na mandze "Skip Beat!", ponieważ dzięki niej się poznałyśmy. Dużo jej zawdzięczamy. Zapraszamy czytelników różnych historii, fanów mang i anime, a w szczególności ludzi lubiących tytuł "Skip Beat!". Blog, który będzie zawierał opowiadania z naszych wyobraźni. Historie te będą różne, ponieważ tą stronę będzie prowadziło kilka osób.
O nas
- grupa.SNW
- Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
- Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz