O nas

Moje zdjęcie
Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.

piątek, 2 listopada 2012

Szokujący obrót sprawy.

Czy to jest jakieś fatum czy coś, że przyszedłem do tej szkoły? Od tygodnia z nikim nie rozmawiałem w tej szkole. Jestem tu nowy, ale nie powinienem się tym przejmować, mam jeszcze czas, prawda? Kilka razy widziałem, jak inni chłopacy w klasie dziwnie się na mnie patrzyli, jakbym był kimś, kogo trzeba unikać. Czyżbym zrobił coś nie tak?
- Ej, ty nowy! Może w końcu zrobisz coś dla nas, ponieważ nie ma naszego przewodniczącego klasy, to może pójdziesz do samorządu uczniowskiego i zaniesiesz te papiery? - podszedł do mnie jeden z chłopaków z jakimiś papierami. Nie był złym  gościem raczej słyszałem troskę, gdy to mówił. Ciekawe dlaczego?
Szedłem powoli korytarzem pustym jak puszcza po deszczu i myślałem. Ktoś się w końcu do mnie odezwał, kolega z klasy. Świetnie być może w końcu będę mógł się jakoś dostosować do tej szkoły. Niby zwykłe liceum, ale męska szkoła, to jednak wyzwanie dla niektórych. Dla mnie zwłaszcza, gdyż zawsze byłem w koedukacyjnej. Nagle przeprowadzka do innego miasta i do tej szkoły tylko dla chłopaków. Dobra nieważne. Teraz muszę tylko zanieść te papiery i wracać, żeby móc się jakoś zaprzyjaźnić z innymi. Nazywam się Shota i mam 17 lat. Nie jestem wysoki. Mam zaledwie 160 wzrostu, więc raczej należę do tych niższych. Jestem raczej nieśmiały, ale nie na tyle, by nie gadać z innymi. W końcu doszedłem do pokoju rady i zapukałem.
- Proszę - usłyszałem męski głos. Był głęboki. Aż się zdziwiłem tym faktem.
- Przepraszam. Zostałem poproszony o dostarczenie dokumentów w imieniu mojej klasy, gdyż naszego przewodniczącego nie ma dzisiaj w szkole - powiedziałem wchodząc do pokoju i rozglądając się wkoło.
Ujrzałem chłopaka wyższego ode mnie stojącego przy oknie. Był ubrany jedynie w rozpięta koszulę i spodnie bez paska co mnie zdziwiło, gdyż w tej szkole był rygor jeśli chodziło o ubiór i właściwie jego noszenie.
- Czy jesteś przewodniczącym szkoły? - zapytałem niepewnie.Odwrócił się do mnie i ujrzałem uśmiech zadowolenia na jego twarzy.
- Tak, jestem. A ty zostałeś wyznaczony, jako moja następna ofiara - powiedział spokojnym głosem. Przestraszyłem się, ponieważ nie spodziewałem się takiego tekstu.
- Ja nie jestem jakąś ofiarą - próbowałem coś wymyślić, ale jego oczy strasznie mnie rozpraszały. Miały taki wyraz, jakby chciał mnie zjeść. Nie rozumiałem do końca całej tej sytuacji, ale postanowiłem już iść z powrotem do klasy.- Ja już chyba pójdę, jeśli pozwolisz - powiedziałem kładąc papiery na biurku i odwracając się do drzwi.
Nagle złapał mnie za przedramię i odwrócił mnie do siebie.
- Nigdzie nie pójdziesz Minami Shota z klasy 2B - powiedział to takim tonem, że przeszły mnie ciary.
- Dlaczego? - zapytałem zdziwiony, próbując się wyrwać z jego uścisku. Spojrzał na mnie jak kot na tłustą mysz. Nagle pociągnął mnie do drzwi, ale nie wyjściowych - niestety. Za nimi znajdował się pokój, który oprócz wielkiego łózka nie miał nic. Był pusty. Jedynym oświetleniem było tu okno wielkie jak ściana naprzeciw. Rozejrzałem się wystraszony, by się jakoś odnaleźć w tej sytuacji. Nagle poczułem, jak przewodniczący pchnął mnie na łózko. Chciałem wstać, ale mi nie pozwolił, łapiąc obie moje ręce w żelazny uścisk. Ściągnął mi krawat, którym związał mi ręce i przywiązał do ramy łóżka.
- Proszę puść mnie - powiedziałem wystraszonym głosem. Nie należałem do silnych, co niestety odbijało się na moim zdrowiu. Często musiałem opuszczać szkołę z powodu chorób.
- Niestety Shota-kun, stałes się moim celem odkąd tu przyszedłeś, a wierz mi zaczynało mi się już nudzić, gdy tak każdy chciał się znaleźć na twoim miejscu - odpowiedział zimnym głosem. Czułem jak jego ręka powoli odpinała guziki mojej koszuli.
- Nie rób tego, ja naprawdę nie chcę… - starałem się wyrwać, choć wiedziałem, że to walka z wiatrakami. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Nie pożałujesz zobaczysz - powiedział to i uśmiechnął się do mnie. Nagle poczułem, jak rozpina mi spodnie.
- Nie, nie, nie… - starałem się, jak mogłem, by nie pozwolic na to co zamierzał.
- Nie wierć się tak, inaczej będzie bolało - nawet nie zauważyłem, że związał mi też nogi.
Przewrócił mnie na brzuch i i ściągnął mi spodnie wraz z bokerkami. Byłem nagi tam na dole. Czułem, jak jego ręka dotyka mojego członka i zaczyna go masować. Jakieś dziwne drżenie poczułem, gdy zaczął to robić. Po chwili poczułem. jak zaczyna go lizać i ssać. To było takie dziwne, choć sprawiało w cholerną przyjemność, to jednak nie mogłem mu na to pozwolić. Zacząłem się wiercić, aby przestał. Tymczasem mocniej ścisnął swoje usta na moim coraz bardziej nabrzmiałym członku. Czułem przyjemność, gdy go lizał i ssał, ale nie mogłem się do tego przyznać. Jakaś fala gorąca przeszła przez moje ciało, gdy tak mocniej ściskał mojego kutasa w ustach. Jego język tańczył na nim i wirował. Nagle poczułem dreszcze i jakieś spazmy gorąca sprawiały, że ledwo udawało mi się utrzymać język za zębami. Nie chciałem jęczeć jak jakaś laska.
- Pprroszę zostaw… Nie rób tak, ja zaraz zwariuje… Proszę nie rób nic więcej… - starałem się jakoś wyrwać, ale jego język i ręce sprawiały, że drżałem z czystej rozkoszy, jaką mi dawały. Nie chciałem się przyznawać, że robił mi sporo przyjemności. Czułem. jak jego ręce dotykają mojego tyłka i jak go masują, jak jego zęby kąsają. Nagle poczułem, że włożył mi palec do tyłka i zaczął nim ruszać. To bolało.
- Rozluźnij się, a nie będzie tak boleć - wyszeptał mi wprost do ucha.
- Ty chyba nie masz zamiaru…? - nie byłem w stanie skończyć zdania. Nagle poczułem, jak coś gorącego i twardego dotknęło mojego tyłka. Nie mogłem pozwolić mu na to, co zamierzał.
- Błagam nie rób tego! Ja poważnie nie chce. Prosze odpuść - mówiłem przez łzy, jakie nagle zaczęły mi cieknąć po twarzy.
- Nie martw się tym, ja na pewno sprawię, że będzie tylko przyjemniej.
Dalej mnie obejmował i począł powoli wkładać swojego kutasa w mój tyłek. Bolało jak cholera. Chciałem się wyrwać, ale jak tylko się ruszyłem, to bolało jeszcze mocniej.
- Błagam cię, to boli… - powiedziałem przez łzy. Nie mogłem się już ruszać. Czekałem już tylko, jak skończy. Gdy już po wszystkim wstał i spojrzał na mnie, wyczułem jakby skruchę w jego głosie, gdy powiedział:
- Mogłeś się bardziej rozluźnić, przecież mówiłem.
- Nienawidzę cię - powiedziałem tylko. Wyszedł, gdy już mnie rozwiązał i zostawił.
Wstałem i ubrałem się. Nie chciałem się już nawet oglądać. Szybkim krokiem wyszedłem z pokoju i pobiegłem do klasy. Chłopacy siedzieli na swoich miejscach i czekali.
- To naprawdę miało was tylko uchronić przed nim?! Jesteście obrzydliwi - powiedziałem tylko zabierając swoje rzeczy i wychodząc z klasy, a potem ze szkoły.
Nie chciałem iść do szkoły. Ukryłem się w swoim pokoju. Nie byłem w szkole już tydzień, gdy nagle moja mama mi oznajmiła, że mam gościa. Usiadłem na łóżku i czekałem na osobę, którą moja mama miała przyprowadzić.
- Proszę – powiedziałem, gdy zapukał do drzwi. Wszedł sprężystym krokiem i od razu do mnie podszedł. Usiadł obok na łóżku i bez słowa mnie przytulił. Nie wiedziałem, jak miałem zareagować na tak dziwne zachowanie.
-Czego ode mnie chcesz? - zapytałem beznamiętnym tonem. Spojrzał na mnie dziwnie.
- Powinieneś wiedzieć czego chce - powiedział cicho.
- Rób co chcesz i się wynoś - powiedziałem zimno.
- Nie, to nie tak miało być. Ja chciałem mieć cię tylko dla siebie, ponieważ chciałem cię uchronić przed innymi w tej szkole. Liczyło się to, żeby cię ochronić przed niebezpieczeństwem... - plątał się.
- Nie wierzę ci, a jeśli chciałeś mnie chronić, to trzeba było mi coś powiedzieć, a nie gwałcić tak bez zastanowienia - odpowiedziałem nawet się nie ruszając.
- Rozumiem, że nienawidzisz mnie, ale ja naprawdę chciałem cię chronić i chciałem tylko zaznaczyć, że jesteś mój i nie można cię dotknąć - starał się jakoś wytłumaczyć.
- I tak ci nie wierzę, a teraz się wynoś - pokazałem mu drzwi. Widziałem w jego oczach smutek. Nie wiedziałem co mam robić. Ten koleś się przykleił, jakby czekał, że go zaakceptuje. Nie było szansy na takie coś. W dodatku jeszcze teksty, że chciał mnie chronić. A co ja księżniczka jestem czy coś?!
- Proszę, Uwierz mi, że robiłem to, tylko po to, by cie chronić. Zależy mi na tobie. Poważnie - powiedział i pocałował mnie. Pierwszy raz. To był pierwszy raz, jak się całowałem. To było takie ciepłe i wilgotne uczucie, a jego język tańczył wraz z moim. Nie wiedziałem, że nagle go przytuliłem do siebie. Czułem ciepło, jakie chciał mi przekazać. Nie mogłem jednak pozwolić mu na coś więcej. Odsunąłem go od siebie i odwróciłem się w stronę okna, by nie widział zawstydzenia na mojej twarzy.
- Proszę nie odtrącaj mnie - wyszeptał. Szybko się położyłem i przykryłem, by nie patrzeć mu w twarz.
- Shota, ja wychodzę muszę coś w firmie załatwić, więc nie będzie mnie kilka godzin. Jakby co ciasto dla gościa masz w kuchni - powiedziała moja mama przez drzwi i wyszła. Noż kurcze! W takim momencie.
- Wiesz, jak zobaczyłem ciebie po raz pierwszy, ujrzałem samotnego, lekko zagubionego chłopaka i wiesz, zabujałem się na maksa.
– Nie możliwe.
– Nie chce cię do niczego przekonywać, ale wiesz... Chciałem, żebyś wiedział, iż zakochałem się w tobie, a że słyszałem, że coś ci grozi, to postanowiłem, iż obronię cię na jedyny sposób, jaki znałem.
- No i co z tego?
- Wiedziałem, że mogłeś mnie znienawidzić za to, ale teraz nikt ci krzywdy nie zrobi.
– Nawet jeśli, to mogłes mi coś najpierw powiedzieć, a nie podchodzić do tej sprawy w ten sposób.
- Proszę, uwierz mi. Chciałem cię tylko chronić - powiedział i położył się obok mnie po kołdrą. Przytulił się do mnie. Leżałem plecami do niego, ale czułem, jak jego członek nabrzmiał, jak tylko mnie dotknął. Zaśmiałem się z tej sytuacji. Koleś ledwo mnie dotknął i już się napalił.
- Jesteś zboczony - stwierdziłem nie mogąc ukryć śmiechu.
- Nie śmiej się, to ty tak na mnie działasz, więc się nie dziw.
– Głupek z ciebie, wiesz?
– Wiem, ale kocham cię i dlatego się tak zachowuje.
- Nie mogłem już nic powiedzieć. ponieważ odwrócił mnie do siebie i zaczął całować. Nie mogłem mu przerwać. Całował mnie wkładając przy tym język i sprawiał, że czułem drżenie na całym ciele. Tym razem jednak nie oponowałem. Nie mogłem powiedzieć, czy go kocham czy nie, ale to co robił dawało mi do zrozumienia, że on mnie kocha. Całowaliśmy się, gdy nagle poczułem jego rękę na moim tyłku. Zaczął go masować i ściskać. Poczułem, jak mój członek zaczął twardnieć. Podniecenie jakie czułem, mimo całej tej sytuacji, wprawiło mnie w lekkie zdumienie. Ale co mi tam. Mogłem mu się oddać, ponieważ czułem, jakieś ciepło emanujące od niego.
- Wiesz, chciałem zapytać tym razem, czy mogę... No wiesz – wskazał na moją dolną cześć. Pokiwałem głową. Włożył swoją rękę w moje majtki złapał mojego członka i począł go masować. Zacząłem lekko drżeć.
- Ach - nagle wydobyło się z moich ust jęknięcie. Zobaczyłem uśmiech zadowolenia na jego twarzy.
- Nie powstrzymuj się, ponieważ chciałbym cię usłyszeć - szepnął.
Zacząłem więc dość głośno jęczeć, ledwo powstrzymując się od krzyku, gdy doszedłem.
- No widzisz, to może być przyjemne - powiedział, sięgając do torby. Wyciągnął jakąś buteleczkę, a że spojrzałem zdziwiony powiedział, że to specjalny żel, by nie bolało. Jak mi tak powiedział już wiedziałem, że chciał więcej niż tylko takie drobne pieszczoty.
Tym razem jednak chciałem zrobić też coś dla niego, dlatego też złapałem jego członka w dłoń i zacząłem masować. Patrząc na jego twarz ujrzałem reakcje na mój dotyk. Lekko się zaczerwienił i uśmiechnął. Widziałem, jak zaczął szybciej oddychać i drżeć. W końcu sam też doszedł. Czułem ciepły lepki płyn na ręce. Wiedziałem, że czuł satysfakcje, czego nie ukrywał. W końcu obrócił mnie plecami do siebie i ściągnął mi całkiem majtki. Byłem więc w samym podkoszulku, ale ukrywała nas też kołdra. Czułem, że on też się rozebrał. W końcu zaczął masować mnie po tyłku, by w końcu włożyć mi palec do środka.
Tym razem było przyjemniej. Nie czułem bólu. Miał chyba ten żel, więc nie czułem już dyskomfortu. Poruszał nim sprawiając, że podniecałem się jeszcze bardziej. Przy czym drugą ręką masował mojego członka. Zacząłem lekko pojękiwać, choć starałem się powstrzymywać. Nagle poczułem, jak coś większego i twardego weszło we mnie. Wiedziałem, że był podniecony jak ja i czułem, jak mu pulsował. Zaczął się poruszać z początku wolno, ale po chwili coraz szybciej. Czułem drżenie i gorąco na całym ciele. On tez drżał poruszając się coraz szybciej i szybciej. W końcu oboje doszliśmy. Wykończeni leżeliśmy przytuleni do siebie.
- Wiesz co. Za każdym razem mamo chotę na coraz więcej - wyszeptał mi do ucha.
- No wiesz co... Ja jeszcze nigdy wcześniej tego nie robiłem, więc daj mi czas, żeby się przyzwyczaić - odpowiedziałem. Przytulił mnie do siebie mocniej jakby szczęsliwy.
- Znaczy się, że pozwolisz mi na więcej?
– A mam inne wyjście, skoro tak bardzo mnie kochasz? - zaśmiałem się lekko.
- Kocham cię - pocałował mnie.
*****************
Yey mój yaoi’ec znowu taki zboczony -  hehehehehe:D:D:D:D Piszcie co sądzicie. Buziaki dobre duszki:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
Edit. Karmel

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz