Obudziła się dość wcześnie. Rozejrzała się i zobaczyła, że znów jest
zupełnie sama. Było tak już od dwóch miesięcy. Wiedziała, że nic nie
zwróci jej utraconych bliskich.
Brata, który zawsze ją drażnił. Mamy, która marudziła z byle powodu,
ale zawsze co piątek piekła ciasto z jagodami. Taty, który jak wracał do
domu siadał w swoim ulubionym fotelu i czytał gazetę. Sheila nie mogła
powstrzymać łez. Szybko jednak starła oznakę słabości z twarzy i
wstała. Gdy już wzięła prysznic, a potem ubrała weszła do małej kuchni.
Ugotowała jajka. Nie miała w sumie na nic ochoty, ale musiała jeść.
W szkole jak zwykle czuła na sobie współczujące spojrzenia innych uczniów.
ODCZEPCIE SIĘ ODE MNIE! - krzyczała w myślach.
Nagle wpadła na kogoś. Gdy spojrzała w górę ujrzała Yu. Gorący towar
tej szkoły. Większość dziewcząt na niego leciała, ale żadna w żaden
sposób go nie usidliła.
Sheila szybko się od niego odsunęła. Poczuła gorący dreszcz, jak
tylko go dotknęła. Już od ich pierwszego spotkania na rozpoczęciu roku
czuła ten żar. Jego osobowość jednak pozostawiała wiele do życzenia. Był
arogancki, czasem zbyt szczery. Jednak zawsze wiedział jak kogoś
zdenerwować lub doprowadzić do płaczu. Taki drań w skórze anioła.
Zobaczyła, jak zmarszczył brwi. Szybko go ominęła wymrukując
przeprosiny i pobiegła do swojej klasy. Czuła jego intensywne spojrzenie
na plecach. Starała się go unikać jak ognia. Niestety w ciągu paru
następnych dni wpadała na niego aż nazbyt często. Tak jakby Yu
specjalnie wchodził jej w drogę.
Minęło kilka tygodni takiego wpadania bez żadnych rozmów, ukrytych
motywów i rozpalającego się powoli aczkolwiek silnego ognia żaru. Sheila
nie czuła sie już tak bezpiecznie. Zwłaszcza, że śnił jej się ostatnio
ten sam sen.
Zaczynał się spokojnie w jakimś budynku późną nocą. Sheila stała w
korytarzu z oknami balkonowymi otwartymi na oścież, a wiatr rozwiewał
śnieżnobiałe firany. Ona ubrana jedynie w długą halkę sięgającą kostek.
Ramiączka cieniutkie jak niteczki lekko opadły jej po za ramiona. Czuła
ogień bijący z drugiego końca korytarza. Jej długie włosy rozpuszczone
lekko się poruszały pod naporem wiatru, ale ona nie czuła chłodu.
Zrobiła krok w stronę cienia znajdującego się po jej przeciwnej
stronie. Nagle zaczęło do niego biec jakby się bała, że zniknie
jednocześnie z lekkim oporem, gdyż czuła gdzieś w środku, że stanie się
coś nie odwracalnego.
Wpadła w ramiona tego postawnego mężczyzny. Czuła jego ciepło.
Szybkie bicie serca uświadomiło jej, że on tez trwał w oczekiwaniu, jak
ona.
Pocałował ją z mocą. Ich języki tańczyły w takcie znanym od zarania
dziejów jedynie kochankom. Złapał ją za biodro i przycisnął mocniej do
siebie, gdzie poczuła jego naprężoną męskość. Żar w niej rozpalał się
coraz bardziej. Poczuła jak jego ręka wędruje po jej ciele osłoniętym
jedynie tym nikłym kawałkiem tkaniny. Ściągnał go z niej szybkim
szarpnięciem nie robiąc przy tym krzywdy jej delikatnemu ciału.
Wziął ją na ręce i zaniósł do łóżka, które pojawiło się znikąd. Czuła
jego szybki i gorący oddech na swojej szyi. Jego szepty powoli
rozchodziły się echem docierając do jej ucha. Dreszcze jak fale na morzu
wciąż i wciąż rozchodziły się po jej ciele. Gorące i deliktne palce
tego mężczyzny sprawiały, że jej umysł gdzieś ulatywał powoli i powoli
zatracała się w rozkoszy jakiej dzięki nim doznawała. Nagle na swoim
nagim ciele odzianym jedynie w koronkowe majteczki, poczuła jego mokry i
ciepły język. Wędrował miedzy w górzami jej pełnych piersi, a potem
powolutku poznawał jej ciało. Czuła jak końcówką języka drażnił jej już
nabrzmiałe sutki, sprawiając je przy tym sporą dawkę delikatnej
rozkoszy. Po chwili jego język zaczął schodzić niżej. Zatrzymał się na
małym i zadziornym pępku i odtańczył na nim jakiś intensywny taniec
szaleństwa. Jednak nie poprzestał na tym i począł dalszą wędrówkę w dół
jej ciała, które w agonii rozkoszy nie przeczuwało iż jeszcze zostało
przed nim wiele bardziej intensywnych doznań.
Gdy dotknął językiem miejsca, które niezwykle silnie zareagowało na jego obecność....
I w tym momencie Sheila zawsze się budziła zlana potem i rozpalona przeżytym właśnie snem.
Brała potem zimny prysznic i już nie kładła się spać tylko wychodziła
na mały balkonik wychodzący z jej pokoju. Widok uśpionego miasta dawał
jej spokój i ukojenie.
Mimo to nie spodziewała się, że ten sen kiedyś się ziści.
A stało się to miesiąc po tym, jak Yu specjalnie zaczął na nią wpadać.
Tego dnia jechali na czterodniową wycieczkę planowaną już od początku roku.
Sheila spakowana czekała wraz z resztą klasy na autobus. Mieli jechać
do miejsca zwanego "Trzy jeziora". Nie znała tego miejsca osobiście,
ale słyszała o nim same pozytywne komentarze.
Siedząc już w autobusie rozmyślała nad planem zwiedzania. Widziała w konspekcie wiele ciekawych obiektów architektonicznych.
W przyszłości marzyła o architekturze, więc jej zainteresowanie było bardziej osobiste niż reszty klasy.
Jak się później okazało mieli nocować niedaleko starego zamku, który
już odremontowany, stał i lśnił swym niezwykłym blaskiem. Przyciągając
wzrok choćby niesamowitym pięknem.
Można było od razu wyobrazić siebie samą jako księżniczkę w pięknej sukni stojącą w jednym z okien.
Sheila stała przez chwilę przyglądając się tej pięknej budowli.
Słuchała też przewodnika, mówiącego że ten teren został wykupiony przez
pewnego młodego mężczyznę i to właśnie dzięki niemu udało się
doprowadzić ten zamek do takiego stanu.
Sheila zastanawiała się, dlaczego zdecydował się na odbudowę niż
zburzenie i wybudowanie w tym miejscu jakiejś willi lub czegoś podobnego
choć była mu jednocześnie wdzięczna za podjęcie takiej decyzji.
Uśmiechając się, poszła wraz z innym do hotelu i później do przyznanego jej pokoju.
Czas mijał na zwiedzaniu, oglądaniu oraz na robieniu wielu zdjęć.
Bawiła się całkiem dobrze w towarzystwie kolegów z klasy. Nie czuła
już tych spojrzeń. Nie było tu też osoby, której bała się i jednocześnie
pożądała najbardziej.
Po zwiedzeniu ważniejszych kątów tego dość urokliwego miejsca,
wrócili wszyscy do hotelu na obiad. Nie musieli się spieszyć ze
zwiedzaniem wszystkiego w jeden dzień, ponieważ mieli na to jeszcze trzy
pozostałe dni.
-Przepraszam wszystkich - zawołał nagle nauczyciel nadzorujący wycieczką.
-Właściciel sąsiadującego z nami zamku, dowiedział się, że nasza
grupa właśnie znajduję się dość licznie w tym budynku, a że jest od nas
nie wiele starszy zaprosił nas na małe przyjęcie do siebie więc proszę
byście ubrali się na tyle elegancko na ile pozwolą na to wasze garderoby
i umawiamy się w holu na godzinę dwudziestą - dodał i spokojnie
pozwolił skończyć jeść. Dziewczyny oszalały, jak tylko dostały się do
swoich pokoi. Chłopakom jakoś to nie przeszkadzało.
Godzina ósma wieczór. Większość dziewcząt ubrała się w sukienki i
buty na wysokim obcasie. Dopadły miejscowy sklep z ciuchami, bo raczej
nic takiego ze sobą nie miały. Sheila ubrała się w czarne spodnie rurki i
do tego balerinki na niskim obcasie. Lubiła je, więc wzięła je ze sobą,
gdyby miała wybrać się na jakąś samotną wędrówkę po mieście. Do tego
czarny podkoszulek, a na to ciemnogranatowa ogromna chusta z wycięciem
na głowę i wiązana z boku. Włosy spięła klamrą. Nie czuła potrzeby na
nic więcej, a i nauczyciel nie miał nic przeciwko jej ubiorowi. Chłopcy
ubrali się w miarę, jak na swoje możliwości. Choć większość była w
dżinsach.
Wyszli spokojnie na nocny spacer ku pięknie oświetlonemu
budynkowi.Znajdował się po drugiej stronie pięknego parku. Doszli na
miejsce i od razu mogli poznać właściciela. Był nim starszy brat Yu.
Sham miał zaledwie 24 lata, ale nikogo nie zdziwił fakt, że było go stać
na taki gest.
Sheila zaczęła się zastanawiać, czy aby Yu tu nie przebywał, czego raczej wolałaby uniknąć.
Niestety jej ciche prośby zostały zignorowane, ponieważ w środku, w
pięknie przystrojonej sali tanecznej stał właśnie on we własnej osobie.
Zaklęła pod nosem, ale na tyle cicho by nikt nie słyszał.
Od razu też poczuła, to intensywne spojrzenie na swojej osobie. Miała
trochę tego powyżej uszu, ale nie mogła zachować się źle wobec jego
brata i wyjść z przyjęcia.
Postanowiła, że za wszelką cenę będzie go omijać. Przez większą część
przyjęcia się jej to nawet udawało, ponieważ często tańczył co rusz z
inną partnerką. W końcu pod koniec dopadł ją idąca spokojnie w stronę
ogrodu, ponieważ cichcem próbowała się urwać i dostać z powrotem do
hotelu.
Sheila przestraszyła się na początku, lecz później już spokojniej dała się zaprowadzić w jakieś jej nie znane miejsce.
Yu prowadził ją pewnie w ciemnych korytarzach. Wiedział gdzie idzie. Trzymał jej rękę stanowczo aczkolwiek delikatnie.
Czuła ciepło bijące z jego dłoni. Żar ukryty przez cały dzień znów na nowo się rozpalił.
Nagle się zatrzymał i otworzył drzwi prowadzące do sporego
apartamentu. Widziała obraz ze snu ale na jawie. Teraz rozumiała czemu
myślała, że to korytarz ponieważ druga część pokoju by otoczona
ciemnością, a blask bijący z okien to księżyc rzucający swym blakiem.
Czuła się jak by przeżywała deja-vi. Wszystko toczyło się dokładnie
tak samo z tym, że ubrana była inaczej. Mimo to nie przeszkadzało im to,
aby dotykać swych rozpalonych ciał i całować namiętnie podczas tańca
prowadzącego do finału.
Gdy w końcu doszło do momentu, w którym się budziła tym razem poczuła
jak język poruszał się jej strefie intymnych doznań bez jakichkolwiek
zahamowań. Tańczył sprawiając, że czuła niesamowitą rozkosz.
-Nie musisz się obawiać. Nikt cię nie usłyszy - wyszeptał jej do
ucha, gdy zakryła usta by nie krzyczeć od doznanych rozkoszy. Nagle
poczuła, jak przytula ja do siebie. Jego męskość twardy i gotowy jakby
prosił o pozwolenie na posunięcie się dalej w tym tańcu ciał w świetle
księżyca.
Sheila skinęła głową, a Yu widząc to powoli wszedł w jej kobiecość.
Na początku poczuła dość mocne uczucie bólu, aż syknęła. Yu zatrzymał
się i poczekał całując ja. Delikatnie pieścił jej ciało palcami, by
zapomniała o bólu. Po chwili poczuł jak Sheila poruszyła się lekko i
sam zaczął poruszać się w niej.
-Proszę, zostań ze mną. Nie chcę cię ciągle, tylko mijać na
korytarzu- szepnął jej o ucha delikatnym głosem, przepełnionym
powstrzymywanymi uczuciami.
Sheila na te słowa skinęła głową. Zgodziła się, ponieważ chciała tego
samego. Uśmiechnęła się do niego, a on pocałował ją delikatnie...
Rankiem, następnego dnia już więcej nie bała się powstrzymywać od żaru wzbierającego w jej ciele.
Mogła swobodnie trzymać jego rękę i gdy nikt nie patrzył całować, gdzieś w zaułku mocno przytulając Yu do siebie...
*****
Hejcia, to ja Ognista... Napiszcie co sądzicie bądźcie surowi jak sąd:D
Kocham Was moje dobre duszki. Buziaki:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
Edit: Karmel
Opowiadania, fanficki napisane na podstawie ciągu mangi lub całkiem wymyślone. Skupiamy się na mandze "Skip Beat!", ponieważ dzięki niej się poznałyśmy. Dużo jej zawdzięczamy. Zapraszamy czytelników różnych historii, fanów mang i anime, a w szczególności ludzi lubiących tytuł "Skip Beat!". Blog, który będzie zawierał opowiadania z naszych wyobraźni. Historie te będą różne, ponieważ tą stronę będzie prowadziło kilka osób.
O nas
- grupa.SNW
- Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
- Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz