O nas

Moje zdjęcie
Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.

sobota, 25 sierpnia 2012

Kiedy sen staje się rzeczywistością...

Obudziła się dość wcześnie. Rozejrzała się i zobaczyła, że znów jest zupełnie sama. Było tak już od dwóch miesięcy. Wiedziała, że nic nie zwróci jej utraconych bliskich.
Brata, który zawsze ją drażnił. Mamy, która marudziła z byle powodu, ale zawsze co piątek piekła ciasto z jagodami. Taty, który jak wracał do domu siadał w swoim ulubionym fotelu i czytał gazetę. Sheila nie mogła powstrzymać łez.  Szybko jednak starła oznakę słabości z twarzy i wstała. Gdy już wzięła prysznic, a potem ubrała weszła do małej kuchni. Ugotowała jajka. Nie miała w sumie na nic ochoty, ale musiała jeść.
W szkole jak zwykle czuła na sobie współczujące spojrzenia innych uczniów.
ODCZEPCIE SIĘ ODE MNIE! - krzyczała w myślach.
Nagle wpadła na kogoś. Gdy spojrzała w górę ujrzała Yu. Gorący towar tej szkoły. Większość dziewcząt na niego leciała, ale żadna w żaden sposób go nie usidliła.
Sheila szybko się od niego odsunęła. Poczuła gorący dreszcz, jak tylko go dotknęła. Już od ich pierwszego spotkania na rozpoczęciu roku czuła ten żar. Jego osobowość jednak pozostawiała wiele do życzenia. Był arogancki, czasem zbyt szczery. Jednak zawsze wiedział jak kogoś zdenerwować lub doprowadzić do płaczu. Taki drań w skórze anioła.
Zobaczyła, jak zmarszczył brwi. Szybko go ominęła wymrukując przeprosiny i pobiegła do swojej klasy. Czuła jego intensywne spojrzenie na plecach. Starała się go unikać jak ognia. Niestety w ciągu paru następnych dni wpadała na niego aż nazbyt często. Tak jakby Yu specjalnie wchodził jej w drogę.
Minęło kilka tygodni takiego wpadania bez żadnych rozmów, ukrytych motywów i rozpalającego się powoli aczkolwiek silnego ognia żaru. Sheila nie czuła sie już tak bezpiecznie. Zwłaszcza,  że śnił jej się ostatnio ten sam sen.
Zaczynał się spokojnie w jakimś budynku późną nocą. Sheila stała w korytarzu z oknami balkonowymi otwartymi na oścież, a wiatr rozwiewał śnieżnobiałe firany. Ona ubrana jedynie w długą halkę sięgającą kostek. Ramiączka cieniutkie jak niteczki lekko opadły jej po za ramiona. Czuła ogień bijący z drugiego końca korytarza. Jej długie włosy rozpuszczone lekko się poruszały pod naporem wiatru, ale ona nie czuła chłodu. Zrobiła krok w stronę cienia znajdującego się po  jej przeciwnej stronie. Nagle zaczęło do niego biec jakby się bała, że zniknie jednocześnie z lekkim oporem, gdyż czuła gdzieś w środku, że stanie się coś nie odwracalnego.
Wpadła w ramiona tego postawnego mężczyzny. Czuła jego ciepło. Szybkie bicie serca uświadomiło jej, że on tez trwał w oczekiwaniu, jak ona.
Pocałował ją z mocą. Ich języki tańczyły w takcie znanym od zarania dziejów  jedynie kochankom. Złapał ją za biodro i przycisnął mocniej do siebie, gdzie poczuła jego naprężoną męskość. Żar w niej rozpalał się coraz bardziej. Poczuła jak jego ręka wędruje po jej ciele osłoniętym jedynie tym nikłym kawałkiem tkaniny. Ściągnał go z niej szybkim szarpnięciem nie robiąc przy tym krzywdy jej delikatnemu ciału.
Wziął ją na ręce i zaniósł do łóżka, które pojawiło się znikąd. Czuła jego szybki i gorący oddech na swojej szyi. Jego szepty powoli rozchodziły się echem docierając do jej ucha. Dreszcze jak fale na morzu wciąż i wciąż rozchodziły się po jej ciele. Gorące i deliktne palce tego mężczyzny sprawiały, że jej umysł gdzieś ulatywał powoli i powoli zatracała się w rozkoszy jakiej dzięki nim doznawała. Nagle na swoim nagim ciele odzianym jedynie w koronkowe majteczki, poczuła jego mokry i ciepły język. Wędrował miedzy w górzami jej pełnych piersi, a potem powolutku poznawał jej ciało. Czuła jak końcówką języka drażnił jej już nabrzmiałe sutki, sprawiając je przy tym sporą dawkę delikatnej rozkoszy. Po chwili jego język zaczął schodzić niżej. Zatrzymał się na małym i zadziornym pępku i odtańczył na nim jakiś intensywny taniec szaleństwa. Jednak nie poprzestał na tym i począł dalszą wędrówkę w dół jej ciała, które w agonii rozkoszy nie przeczuwało iż jeszcze zostało przed nim wiele bardziej intensywnych doznań.
Gdy dotknął językiem miejsca, które niezwykle silnie zareagowało na jego obecność....
I w tym momencie Sheila zawsze się budziła zlana potem i rozpalona przeżytym właśnie snem.
Brała potem zimny prysznic i już nie kładła się spać tylko wychodziła na mały balkonik wychodzący z jej pokoju. Widok uśpionego miasta dawał jej spokój i ukojenie.
Mimo to nie spodziewała się, że ten sen kiedyś się ziści.
A stało się to miesiąc po tym, jak Yu specjalnie zaczął na nią wpadać.
Tego dnia jechali na czterodniową wycieczkę planowaną już od początku roku.
Sheila spakowana czekała wraz z resztą klasy na autobus. Mieli jechać do miejsca zwanego "Trzy jeziora". Nie znała tego miejsca osobiście, ale słyszała o nim same pozytywne komentarze.
Siedząc już w autobusie rozmyślała nad planem zwiedzania. Widziała w konspekcie wiele ciekawych obiektów architektonicznych.
W przyszłości marzyła o architekturze, więc jej zainteresowanie było bardziej osobiste niż reszty klasy.
Jak się później okazało mieli nocować niedaleko starego zamku, który już odremontowany, stał i lśnił swym niezwykłym blaskiem. Przyciągając wzrok choćby niesamowitym pięknem.
Można było od razu wyobrazić siebie samą jako księżniczkę w pięknej sukni stojącą w jednym z okien.
Sheila stała przez chwilę przyglądając się tej pięknej budowli. Słuchała też przewodnika, mówiącego że ten teren został wykupiony przez pewnego młodego mężczyznę i to właśnie dzięki niemu udało się doprowadzić ten zamek do takiego stanu.
Sheila zastanawiała się, dlaczego zdecydował się na odbudowę niż zburzenie i wybudowanie w tym miejscu jakiejś willi lub czegoś podobnego choć była mu jednocześnie wdzięczna za podjęcie takiej decyzji.
Uśmiechając się, poszła wraz z innym do hotelu i później do przyznanego jej pokoju.
Czas mijał na zwiedzaniu, oglądaniu oraz na robieniu wielu zdjęć.
Bawiła się całkiem dobrze w towarzystwie kolegów z klasy. Nie czuła już tych spojrzeń. Nie było tu też osoby, której bała się i jednocześnie pożądała najbardziej.
Po zwiedzeniu ważniejszych kątów tego dość urokliwego miejsca, wrócili wszyscy do hotelu na obiad. Nie musieli się spieszyć ze zwiedzaniem wszystkiego w jeden dzień, ponieważ mieli na to jeszcze trzy pozostałe dni.
-Przepraszam wszystkich - zawołał nagle nauczyciel nadzorujący wycieczką.
-Właściciel sąsiadującego z nami zamku, dowiedział się, że nasza grupa właśnie znajduję się dość licznie w tym budynku, a że jest od nas nie wiele starszy zaprosił nas na małe przyjęcie do siebie więc proszę byście ubrali się na tyle elegancko na ile pozwolą na to wasze garderoby i umawiamy się w holu na godzinę dwudziestą - dodał i spokojnie pozwolił skończyć jeść. Dziewczyny oszalały, jak tylko dostały się do swoich pokoi. Chłopakom jakoś to nie przeszkadzało.
Godzina ósma wieczór. Większość dziewcząt ubrała się w sukienki i buty na wysokim obcasie. Dopadły miejscowy sklep z ciuchami, bo raczej nic takiego ze sobą nie miały. Sheila ubrała się w czarne spodnie rurki i do tego balerinki na niskim obcasie. Lubiła je, więc wzięła je ze sobą, gdyby miała wybrać się na jakąś samotną wędrówkę po mieście. Do tego czarny podkoszulek, a na to ciemnogranatowa ogromna chusta z wycięciem na głowę i wiązana z boku. Włosy spięła klamrą. Nie czuła potrzeby na nic więcej, a i nauczyciel nie miał nic przeciwko jej ubiorowi. Chłopcy ubrali się w miarę, jak na swoje możliwości. Choć większość była w dżinsach.
Wyszli spokojnie na nocny spacer ku pięknie oświetlonemu budynkowi.Znajdował się po drugiej stronie pięknego parku. Doszli na miejsce i od razu mogli poznać właściciela. Był nim starszy brat Yu. Sham miał zaledwie 24 lata, ale nikogo nie zdziwił fakt, że było go stać na taki gest.
Sheila zaczęła się zastanawiać, czy aby Yu tu nie przebywał, czego raczej wolałaby uniknąć.
Niestety jej ciche prośby zostały zignorowane, ponieważ w środku, w pięknie przystrojonej sali tanecznej stał właśnie on we własnej osobie.
Zaklęła pod nosem, ale na tyle cicho by nikt nie słyszał.
Od razu też poczuła, to intensywne spojrzenie na swojej osobie. Miała trochę tego powyżej uszu, ale nie mogła zachować się źle wobec jego brata i wyjść z przyjęcia.
Postanowiła, że za wszelką cenę będzie go omijać. Przez większą część przyjęcia się jej to nawet udawało, ponieważ często tańczył co rusz z inną partnerką. W końcu pod koniec dopadł ją idąca spokojnie w stronę ogrodu, ponieważ cichcem próbowała się urwać i dostać z powrotem do hotelu.
Sheila przestraszyła się na początku, lecz później już spokojniej dała się zaprowadzić w jakieś jej nie znane miejsce.
Yu prowadził ją pewnie w ciemnych korytarzach. Wiedział gdzie idzie. Trzymał jej rękę stanowczo aczkolwiek delikatnie.
Czuła ciepło bijące z jego dłoni. Żar ukryty przez cały dzień znów na nowo się rozpalił.
Nagle się zatrzymał i otworzył drzwi prowadzące do sporego apartamentu. Widziała obraz ze snu ale na jawie. Teraz rozumiała czemu myślała, że to korytarz ponieważ druga część pokoju by otoczona ciemnością, a blask bijący z okien to księżyc rzucający swym blakiem.
Czuła się jak by przeżywała deja-vi. Wszystko toczyło się dokładnie tak samo z tym, że ubrana była inaczej. Mimo to nie przeszkadzało im to, aby dotykać swych rozpalonych ciał i całować namiętnie podczas tańca prowadzącego do finału.
Gdy w końcu doszło do momentu, w którym się budziła tym razem poczuła jak język poruszał się jej strefie intymnych doznań bez jakichkolwiek zahamowań. Tańczył sprawiając, że czuła niesamowitą rozkosz.
-Nie musisz się obawiać. Nikt cię nie usłyszy - wyszeptał jej do ucha, gdy zakryła usta by nie krzyczeć od doznanych rozkoszy. Nagle poczuła, jak przytula ja do siebie. Jego męskość twardy i gotowy jakby prosił o pozwolenie na posunięcie się dalej w tym tańcu ciał w świetle księżyca.
Sheila skinęła głową, a Yu widząc to powoli wszedł w jej kobiecość. Na początku poczuła dość mocne uczucie bólu, aż syknęła. Yu zatrzymał się i poczekał całując ja. Delikatnie pieścił jej ciało palcami, by zapomniała o  bólu. Po chwili poczuł jak Sheila poruszyła się lekko i sam zaczął poruszać się w niej.
-Proszę, zostań ze mną. Nie chcę cię ciągle, tylko mijać na korytarzu- szepnął jej o ucha delikatnym głosem, przepełnionym powstrzymywanymi uczuciami.
Sheila na te słowa skinęła głową. Zgodziła się, ponieważ chciała tego samego. Uśmiechnęła się do niego, a on pocałował ją delikatnie...
Rankiem, następnego dnia już więcej nie bała się powstrzymywać od żaru wzbierającego w jej ciele.
Mogła swobodnie trzymać jego rękę i gdy nikt nie patrzył całować, gdzieś w zaułku mocno przytulając Yu do siebie...

*****
Hejcia, to ja Ognista... Napiszcie co sądzicie bądźcie surowi jak sąd:D
Kocham Was moje dobre duszki. Buziaki:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
Edit: Karmel

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz