O nas

Moje zdjęcie
Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.

środa, 12 grudnia 2012

"Ogrom niepewności" - Rozdział I.

Jak to się stało? Aaa, nie ważne. Raz się żyje.
Właśnie straciłam mężczyznę mojego życia, więc poszłam utopić swoje smutki w alkoholu. Rzucił mnie, ponieważ stwierdził, że to jednak nie to. Śmieszne, nie? Jestem żałosna.
Usiadłam przy barze i sączyłam jednego drinka, a potem kolejnego, i jeszcze następnego. Barman patrzył się na mnie z politowaniem, ale nic nie mówił, przecież płacę mu za nalewanie mi drinków. W sumie, to był całkiem przystojny. Te jego kruczoczarne włosy... Wciąż mam je w głowie.
W barze siedziałam aż do zamknięcia, nawet gdy zaczął sprzątać, to nie wyrzucił mnie z niego. Kiedy sam skończył swoją pracę, zaczął się ubierać. Narzucił na siebie kurtkę i podszedł do mnie bez słowa. Byłam nieźle już napita, ale miałam świadomość tego, co się dzieje. Złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Nie przeciwstawiałam się, to pewnie przez te procenty.
Wyszliśmy na zewnątrz, a on zamknął lokal. W tym momencie się zachwiałam, a on złapał mnie w ostatniej chwili, nim zsunęłam się na chodnik. Nadal nic nie mówił, ale złapał mnie w pasie, tak jakbyśmy już od dawna się znali i poprowadził przed siebie. Nawet nie wiedziałam dokąd dążymy, ale gdy tak mnie prowadził przytuloną do siebie, poczułam jego piękny zapach. Uniosłam z ciężarem głowę, która latała w różne strony i popatrzyłam się na jego twarz. Kiedy mu się tak z bliska przyjrzałam, to z profilu wyglądał jeszcze lepiej. Był bardzo przystojny. Co ja robię z takim facetem? Ta zarysowana żuchwa była taka pociągająca...
Spojrzał w moją stronę, chyba poczuł, że go obserwuję, więc szybko spuściłam wzrok i głowę. Zatrzymał się i stanął na przeciw mnie, nadal mnie podtrzymując jedną ręką, abym przypadkiem nie upadła. Lekko schylił się i zbliżył swoją głowę do mojej. Moja głowa nadal była spuszczona, ale on podniósł ją trzymając mnie palcami za podbródek. Nie było szans, abym w tym momencie nie spojrzała mu w oczy. Popatrzył się na mnie, a swoją twarz przybliżył jeszcze bardziej. Zaczęliśmy stykać się nosami. Było to bardzo krępujące, już myślałam, że chce mnie pocałować, ale on parsknął śmiechem i w końcu się odezwał.
- Jak taka ładna dziewczyna może się doprowadzić do takiego stanu? - Jego głos był bardzo dźwięczny i barwny, ale stosunkowo niski.
Ciężko było mi cokolwiek powiedzieć, ponieważ język strasznie mi się plątał, ale w końcu wybełkotałam szybko i nerwowo:
- To nie jest sprawa jakiegoś barmana!
- Oj... Nie denerwuj się od razu, w końcu kto ci teraz pomaga. - Ma rację, ale i tak mnie wkurza to, że jest taki wesolutki.
- Nikt nie prosił cię o pomoc.
- Nawet jakbyś chciała poprosić, to i tak nie byłaś w stanie. Teraz jest trochę lepiej, ponieważ już trochę przebywasz na chłodnym, świeżym powietrzu. W barze nie wyglądałaś najlepiej.
- Odwal się, teraz przecież już możesz mnie zostawić. Sama sobie poradzę.
- Marzysz. Nie zostawię ciebie tutaj, ponieważ nie mam zamiaru mieć cię na sumieniu. Gdyby coś ci się stało...
- Nic mi nie będzie - odpowiedziałam z grymasem na twarzy.
- Nie bulwersuj się tak. Zmarszczki ci się pogłębią. Cha, cha, cha.
- Wrr... Idę, zostaw mnie w spokoju. - Ruszyłam szybkim krokiem, ale złapał mnie za rękę i przyciągnął w swoją stronę.
- Przecież tylko żartowałem. Na dowcipach się nie znasz? Poza tym mówiłem, że nie puszczę cię samej. Jesteś młoda, ładna, do tego jesteś kobietą i co gorsza pijaną. Nie zostawię cię samej. Jest jeszcze ciemno, a do wschodu jeszcze trochę zostało.
- Niech ci będzie. Widzę, że i tak nie wygram, ale tak poza tym, to dokąd mnie prowadziłeś?
- Do hotelu.
- Co!? - Wrzasnęłam.
- Nic z tych rzeczy - usłyszałam. - Po prostu nie wiem, gdzie mieszkasz, a nie chciałem cię zabierać do siebie, ponieważ mogłabyś się wystraszyć, więc nie widziałem innego wyjścia i wymyśliłem hotel. Nie martw się zapłacę za ciebie tą nockę.
- Nie trzeba. Poradzę sobie. Pójdę do domu.
- Do domu pewnie masz kawałek, a tu w pobliżu jest tyle hoteli. Poza tym wątpię, abyś doszła do domu w tym stanie.
- To... Sama zapłacę za hotel.
- A masz jeszcze pieniądze? Nie wydałaś wszystkiego na alkohol?
- Yyy... No dobra, masz mnie. Raczej już mi nic nie pozostało, a nie wzięłam ze sobą karty, aby przypadkiem nie zgubić.
- No to załatwione. Zaprowadzę cię do hotelu. To już tylko pięć minut drogi. Ja zapłacę.
Weszliśmy do holu jednego z hotelów. Mnie zaprowadził na sofy, które stały przy oknie, a sam podążył do recepcji, aby zakupić pokój. Kiedy wrócił, pomógł mi wstać i razem ruszyliśmy na drugie piętro do zamówionego pokoju. Weszliśmy do środka, a ja rzuciłam się na łóżko. Byłam taka zmęczona i podpita.
- Ale zaraz, zaraz - powiedziałam. - Przecież to jest pokój z podwójnym łóżkiem, a mi wystarczy jedno małe - podniosłam się do pozycji siedzącej.
- Wiem, ale pomyślałem, że skoro jesteś podpita, to będziesz się wiercić i jeszcze mi spadniesz z łóżka i coś sobie zrobisz.
- Ale to więcej pieniędzy, a przecież ty płacisz za ten pokój, bo ja wszystko wydałam w barze.
- Tak, wiem. Wziąłem go na własny rachunek.
- Ciężko mi będzie oddać pieniądze za droższy pokój.
- A kto mówił, że musisz mi je oddać? Robię to przecież z własnej woli. Sam zaproponowałem hotel.
- Nie będziesz za mnie płacił, jestem coraz bardziej trzeźwa, więc wiem, co robię. Nie ma mowy, żebym miała u takiego faceta dług.
- U takiego faceta!? Co to ma oznaczać - zapytał lekko rozwścieczony. - Nie dość, że ci pomagam, to traktujesz mnie jak kolesia spod ciemnej gwiazdy... Nic ci przecież nie zrobiłem.
- Przepraszam, masz rację, ale nie mam zaufania do facetów, a tym bardziej jakiś obcych z baru.
- Nie jestem jakimś tam gnojkiem z baru, tylko barmanem. To moja praca - odpowiedział ponuro. - Przepraszam, że się z tego utrzymuję, ale ty też przyszłaś się napić do mojego baru...
- Jak tak spojrzę z boku, to wyglądam całkiem żałośnie... Młoda dziewczyna poszła się sama nachlać do baru. Naprawdę podejrzane. Ja wyszłam na tą okropną, z jakiejś meliny.
- Tak - odpowiedział ze śmiechem.
- Dzięki za szczerość.
- Oj tam.
- Dobijaj mnie bardziej - odpowiedziałam udając naburmuszoną, a potem sama zaczęłam się śmiać.
- Dziwna jesteś. Jeszcze przed chwilą wyglądałaś na naprawdę zdołowaną.
- Tak, ale ty mi poprawiłeś humor. Dziękuję, czuję się o wiele lepiej.
- Tiaa - zarumienił się. - Dobra, ja zamówię coś do jedzenia, a ty się przez ten czas wykąp. Jak wyjdziesz, to zjemy razem i już sobie pójdę. Oczywiście ja stawiam.
- Tak, nie powinnam się kłaść taka do łóżka, ale nie potrafiłam się powstrzymać.
Podeszłam do szafy i wyjęłam hotelową yukatę.
Poszłam do łazienki, a gdy zamknęłam drzwi, to zdałam sobie sprawę, że w pokoju obok jest obcy mężczyzna, a ja bezwstydnie zaczynam się myć. Tylko, że on jest taki uprzejmy i te jego kruczoczarne włosy tak bezwiednie opadają mu na skronie, to takie seksowne.
Nie potrafię odmówić, gdy oferuje mi pomoc. Wręcz cieszy mnie to, że się mną zajmuje.
Jestem taka samolubna.
Wyszłam mokra z łazienki w yukacie. Włosy właśnie wycierałam ręcznikiem, aby nie kapały z nich krople wody. Kiedy już uniosłam głowę do góry i rozejrzałam się po pokoju, zobaczyłam, że jest pusty. Gdzie on się podział, zapytałam siebie w myślach. Przecież mieliśmy razem zjeść. Kiedy wstąpiłam w głąb pokoju i usiadłam na łóżku, zauważyłam , że przy kanapie na stoliku jest moja porcja jedzenia. Podeszłam i podniosłam pudełko z posiłkiem.
Wypadła mi jakaś kartka spod dna pudełka. Podniosłam ją z podłogi i przeczytałam:
Mam nadzieję, że to zjesz. Musisz się dobrze odżywiać. O pokój się nie martw, jest opłacony za całą dobę. Smacznego!
Co to ma znaczyć!? A nasz wspólny posiłek? Byłam zła. Ale dlaczego? Przecież to obcy facet. Powinnam się cieszyć, że zostawił mnie samą. Jednak czułam się w środku samotna. Byłam bardzo rozczarowana...
Znajdę go w tym barze i wygarnę mu to, że mnie okłamał.  Myślałam, że spędzę czas w miłym towarzystwie.

*****
Wiem, to moja pierwsza historia na wspólnego bloga. Pewnie beznadziejna, ale nic nie poradzę na to, że mam mniejsze doświadczenie w pisaniu niż reszta dziewcząt. Mam nadzieję, że mi wybaczycie.
 - Karmel

1 komentarz:

  1. mnie tam się podobało..
    bardzo mnie zaintrygowało..


    jessyxx

    OdpowiedzUsuń