O nas

Moje zdjęcie
Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.

niedziela, 23 grudnia 2012

Proszę wróć... część pierwsza

Hejcia, tu Ognista. Ta opowieść będzie o moim ulubionym anime i mandze oprócz Skip Beat a mianowicie Ghost Hunt
które szczerze polecam:D
mam nadzieję że wam się spodoba a jeśli nie to tez to możecie wyrazić w komentarzach:P

Edit: Kahowska
-----------------------------
Czy możliwe jest stracić swoje serce tak po prostu?
Czy możliwe jest utracić wszystkie ważne uczucia, jakimi się kierujemy na co dzień?
Zapewne tak, choć w moim przypadku jest tak, że wpakowałam się w niezłe bagno, ale nie przez głupotę. O nie! Tylko przez jeden sen.
A zaczęło się od wyjazdu....
Naru wyjechał z powrotem do Anglii by pochować brata.
Ja zaś zostałam w biurze i pracowałam z Madoką-san.
Nie miałam zbyt wielkiego wyboru. Codziennie budziłam się i spoglądałam na zdjęcie, jakie dostałam od Naru w dniu jego wyjazdu.
Bolało. Jednocześnie myśl, że mogłam zakochać się w jego nieżyjącym bracie a nie w nim, była nie do zniesienia.
Uczyłam się więcej, przez co i oceny miałam lepsze oraz więcej czasu poświęcałam na pracę z Madoką.
Nie wiedziałam, że po drodze gubię części swojej duszy.
Gdzieś w środku wiedziałam, że coś się ze mną dzieje, ale nie wiedziałam co.
Udawałam przed innymi, że wszystko ok.
Bou-san wciąż droczy się ze mną, a John wciąż jest spokojnym i cichym młodym księdzem. Czasem się nam zdarza rozwiązywać różne sprawy wspólnie więc często się spotykamy.
Szkoda tylko, że Naru już z nami nie ma.
Minęło już pół roku od jego wyjazdu. Byłam właśnie zajęta jedną sprawą związaną ze zniknięciami młodych dziewczyn w okolicy Kioto. Ponieważ pracowałam od kilku dni, nie byłam zbytnio wyspana, ale Madoka na szczęście ze mną była.
Jakiś tydzień wcześniej był u nas w biurze ojciec jednej z  zaginonych dziewcząt i opisał mniej więcej sytuację. Postanowiłyśmy się za to zabrać.
Jakoś zajęło nam to więcej czasu, ale w końcu udało nam się rozwiązać tę sprawę, co okazało się o wiele prostsze niż na początku.
-Więc Mai, co teraz?- Madoka spojrzała na mnie zza biurka i uśmiechnęła się jakby w oczekiwaniu.
-Sama nie wiem. Za kilka dni moje urodziny, więc może wolnego trochę wezmę...- machnęłam ręką jakbym chciała odgonić muchę.
-A to nie ma sprawy, ale mamy przerwę zimową i za miesiąc zaczynasz ostatni rok nauki, więc się nie rozluźniaj zbytnio- zaśmiałam się na te słowa.
Ani razu nie zapytałam o Naru. Ona jednak wiedziała. 
Nie wiem czy utrzymuje z nim kontakt, ale starałam się nie myśleć o tym. Nie chciałam.
-Idę, ponieważ ostatnio mam trochę zaległości, które muszę nadrobić- powiedziałam i wyszłam, zabierając po drodze swoje rzeczy.
Jednakże przy stoliku zatrzymałam się i spojrzałam na półkę z książkami. Odkąd Naru wyjechał nie były ani razu ruszane.
Podeszłam spokojnie i sięgnęłam po jedną z nich.
"Rozdzielenie duszy" tak brzmiał tytuł. Jakoś dziwnie się poczułam czytając go. Jakbym specjalnie miała po nią sięgnąć.
Nieważne. Odłożyłam ją i wyszłam z budynku.
Kiedy w końcu doszłam do siebie, zupełnie zapomniałam o tej książce.
Zjadłam, wykąpałam się i poszłam spać.
No właśnie zapomniałam dodać, że od wyjazdu Naru dręczy mnie pewien sen.
Ja stojąca w jakiejś bańce ze światła pod wielką kopułą. Wokół stoi kilkoro ludzi, ale nie widzę ich twarzy, ponieważ są zamazane przez bańkę. Stoję w miejscu i nic. Nie słyszę żadnych głosów ani nawet szumu. Czysta cisza. Po chwili ktoś próbuje przebić się przez tę bańkę, ale mu się nie udaje.
Ja nie robię nic aby tej osobie pomóc mnie wydostać.
Czekam. Patrzę tylko.
Nagle pojawiają się ogniki, takie jak ze snów podczas których spotykałam brata Naru. 
W tym momencie zawsze budziłam się zlana potem.
Dzisiejszej nocy jednak było inaczej. Sen był zupełnie inny.
Śniłam, że byłam na jakimś przyjęciu. Ubrana w delikatną białą sukienkę. Wirowałam na parkiecie. Wokół mnie byli ludzie bez twarzy. Nagle pojawił się Naru, złapał moją dłoń i zaczął tańczyć ze mną. Byliśmy jakby sami.
Tańczyliśmy tak, wirując i nie patrząc na nic. 
Nagle pojawiła się jakaś osoba, nie widziałam jej dobrze, jakby szara postać rzucająca sztylet i ja cała we krwi. Nie wiedziałam co się stało.
Obudziłam się. Zimne dreszcz ogarnęły całe moje ciało.
-Noż cholera jasna, co się ze mną dzieje i co to za koszmary?- pomyślałam na głos.
Nieważne już. Spojrzałam na zegarek przy łóżku. 4 rano. Złapałam się za głowę i przeczesałam dość już długie włosy. No tak, urosły od tamtego czasu. Sięgały mi już połowy pleców. 
Westchnęłam ciężko. Wstałam i podeszłam do lodówki, by wyciągnąć wodę w butelce.
Popijając, rozejrzałam się po moim domku. To tutaj moi rodzice mieszkali, a teraz ja tu mieszkam. 
Nie zamierzałam go nikomu oddawać. Szeroki uśmiech wypłynął na moją twarz jak tylko pomyślałam o szalonych chwilach, jakie tu spędzałam wraz z przyjaciółmi. 
W końcu oderwawszy swoje myśli od koszmaru, wróciłam do łóżka i nie mogąc zasnąć, zaczęłam czytać coś dla odprężenia. 
Sporo się uczyłam, więc i czasu zbytnio nie miałam na jakąś książkę.
Skąd mi się to wszystko wzięło?
Sama nie wiem. Możliwe iż zmądrzałam na swój sposób. Spojrzałam na zdjęcie bliźniaków stojące na mojej nocnej szafce.
Olivier i Eugene, czyli Naru i Gene. Obydwaj.
Poczułam się, jakbym coś właśnie utraciła.
Nie wiedziałam co, ale przestałam odczuwać smutek jak patrzyłam na to zdjęcie.
Nie przejęłam się tym zbytnio i zasnęłam. 
Co dziwniejsze, takie uczucie jakbym coś traciła zdarzało mi się częściej z każdym dniem przybliżającym do moich urodzin. 
Ja jednak nie zwracałam uwagi na ten stan rzeczy, ale książka wciąż znajdowała się w moich rękach.
W końcu też nadszedł dzień moich 18-stych urodzin. Nie odczuwałam tego jak myślałam że będę, ale cóż, ja też się zmieniłam, może i moje podejście również?
Wstałam rano i po zjedzeniu śniadaniu wyszłam do biura, aby spotkać się, jak zwykle, z Mori-san. Ona jest swego rodzaju kobietą. Nawet jeśli na początku jak stuknięta starałam się dowiedzieć czegokolwiek na temat Naru, to ona ani słowem nie pisnęła.
Teraz jest tak, jakby czekała jak o niego zapytam, aby mi opowiedzieć całą historię z nim związaną.
Ja nie chciałam.
Idąc dobrze mi znaną ulicą, rozmyślałam o tym, jak to będzie, gdy w końcu skończę szkołę i może pójdę na studia.
Nagle coś w środku mnie jakby przejęło nade mną kontrolę. Nie wiem co to było, ale ja już nie miałam władzy nad swoim ciałem.
Mogłam tylko patrzeć jako bierny obserwator jak "ja" idę w stronę taksówki, wsiadam i jadę by po jakimś czasie wysiąść na stacji kolejowej i po kupieniu biletu w nieznanym mi kierunku, wsiadam do pociągu.
Co się stało?
Nie wiem, ponieważ w tamtym momencie "straciłam" się zupełnie. Jakby ogarnęła mnie ciemność.
~Boję się!~ zdołałam krzyknąć gdzieś z głębi samej siebie...

1 komentarz:

  1. bu bu bu nikt nie lubi jak ja pisze
    jestem smutna

    Ognista

    OdpowiedzUsuń