31 grudnia 2027 godzina 23:59 czasu Japońskiego. Całe rodziny
świętujące razem w całej Japonii. Pierwsze z stu ośmiu uderzeń
świątynnych dzwonów, a ja pogrążam się coraz głębiej w ciemności, która
mnie otacza i pociąga za sobą w dół, ale żeby wszystko miało sens
zacznijmy od początku. Nazywam się Hoshi Yoru mam 30 lat, a historia
którą wam opowiem zaczyna się. Hyy... Niech pomyśle. Tak! W dniu moich urodzin...
W dniu moich narodzin zmarła moja matka, która miała słabe serce i
nie wytrzymało ono porodu. W tydzień po jej śmierci mój ojciec załamany
po jej stracie - powiesił się, a ja wylądowałam pod opieką dziadka,
którego nigdy nie było w domu z powodu pracy, (był prezesem swojej
firmy, która była jedną z największych w kraju, miał też kilka hoteli
najwyżej klasy, itp. w każdym razie pochodziłam z bogatej rodziny)
opiekował się mną lokaj rodziny. Dni mijały, z dnia na dzień. Nie znałam
żadnych dzieci do 6 roku życia i właśnie wtedy zdałam sobie sprawę że
byłam całkiem pusta oraz pozbawiona emocji. Nie z powodu straty rodziców
w tak młodym wieku, przecież jak miało mi brakować kogoś, kogo nigdy
nie miałam. Byłam pusta, ponieważ ludzie zawsze mi współczuli i
pocieszali tak jakbym mówili mi że powinnam czuć żal i pustkę po stracie
jaka mnie dotknęła, lecz ja nic takiego nie czułam. Właśnie to
spowodowało tą rosnącą pustkę. Hm, jak tak teraz o tym pomyśle, to brak
pustki wywołał pustkę - hehe trochę śmieszne, no cóż czasu się jednak
nie cofnie.
W 2012 roku miałam 15 lat rozumiałam więcej rzeczy niż kiedy byłam
dzieckiem zrozumiałam, dlaczego zawsze mi współczuli, ale i tak byłam
jak porcelanowa lalka - bez emocji, bez uczuć po prostu pusta w środku
blond lalka, z prostymi włosami do ramion, niesamowicie niebieskimi
oczami, z lekko zadartym nosem ku górze, z pełnymi czerwonymi ustami,
które były tak widoczne na mojej białej skórze, której nie mogłam
opalać ze względu na uczulenie na promienie UV. Byłam też dość niska i
szczupła. Był to czas w którym szłam do liceum tam poznałam swoich
rówieśników z klasy. Niektórych już znałam z czasów gimnazjum i to
dzięki nim nikt nie zwracał większej uwagi na mój wygląd i że nie
wyrażam żadnych uczuć, gdy dowiedzieli się o mojej tragedii sami zaczęli
mnie pocieszać, a pustka we mnie pogłębiała się mimo mojej woli. W
krótkim czasie zdobyłam już kilka przyjaciółek, które chyba jak
wszystkie dziewczyny w naszej szkole (z wyjątkiem mnie) szalały za
naszym dwudziestodwuletnim wychowawcą, który tak się złożyło ma takie
samo nazwisko co ja. Nazywa się Tsuki Yoru wysoki, wysportowany,
przystojny z blond włosami, które jak zawiał wiatr falowały lekko,
niebieskimi jak morze oczami trochę podobnymi do moich, zadartym nosem
oraz pełnymi ustami. Przez co wiele osób myślało, że jesteśmy rodziną,
lecz już na pierwszej lekcji wychowawczej oznajmił wszystkim, że to
tylko zbieg okoliczności, że mamy takie samo nazwisko, a podobny wygląd
to już nie nasza wina, przecież nikt wyglądu sobie nie wybiera.
Dni mijały jeden po drugim wszyscy się już przyzwyczaili do naszego
podobnego wyglądu i tego samego nazwiska. Nie zadawali już pytań, a w
tym czasie było mi to naprawdę pomocne. Jak chyba każdy z was i ja
miałam przedmiot, z którym nie szło mi za dobrze, a konkretnie to trzy
przedmioty matematyk, chemia i fizyka .Najgorzej było z matematyką. Z
jej powodu byłam też słaba z dwóch pozostałych, więc oczywiście nie
obyłoby się bez rozmowy z wychowawcą, na której ustaliliśmy, że będzie
mi udzielał korepetycji po lekcjach. Dni mijały prawie jak zwykle, tylko
z tą drobna zmianą iż codziennie zostawałam po lekcjach, by się uczyć.
Ciężka praca się opłaciła. Moje wyniki w nauce podniosły się, lecz nie
na tyle by zrezygnować z korepetycji.
Pewnego razu przyszłam do
wyznaczonej klasy gdzie sensei zawsze mnie uczy - nie było go jeszcze,
więc zaczęłam bez niego otworzyłam książki i próbowałam rozwiązać
równania. Po pewnym czasie zasnęłam zmęczona naukom, a gdy ponownie
otworzyłam oczy zobaczyłam twarz senseia. Na początku nie wiedziałam co
się dzieje, dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że nasze usta się
stykają. Szybko się odsunęłam pytając, dlaczego mnie pocałował, lecz on
tylko powiedział:
-Chciałem wreszcie zobaczyć, jak twoja twarz się zmienia pod wpływem
emocji, ale nie widzę żadnej zmiany - szkoda - uśmiechał się przy tym
jak to mówił, tak jakby nic się nie stało - Dobrze to może zakończymy na
dziś naukę, co ty na to?
Skinęłam tylko głową zebrałam książki i wyszłam z sali żegnając się
jak zawsze, lecz tym razem idąc korytarzem poczułam coś czego nigdy do
tamtej pory nie czułam, coś w głębi pustki, którą w sobie nosiłam.
Hej to ja _xXx_ to moja pierwsza tego typu opowieść stworzona
całkowicie przeze mnie od postaci po czas. Poza tym chciałam Wam tylko
powiedzieć, że NIE zamierzam zrobić z tego historii typu uczeń i
nauczyciel i wielki romans, więc proszę nie zrażajcie się tym
zakończeniem ono jest konieczne, żeby był ciąg dalszy. Poza tym, to mam
nadzieje, że się podobało i że w ogóle ktoś to przeczytał XD całuski
;*;*;*
Edit: Karmel
Opowiadania, fanficki napisane na podstawie ciągu mangi lub całkiem wymyślone. Skupiamy się na mandze "Skip Beat!", ponieważ dzięki niej się poznałyśmy. Dużo jej zawdzięczamy. Zapraszamy czytelników różnych historii, fanów mang i anime, a w szczególności ludzi lubiących tytuł "Skip Beat!". Blog, który będzie zawierał opowiadania z naszych wyobraźni. Historie te będą różne, ponieważ tą stronę będzie prowadziło kilka osób.
O nas
- grupa.SNW
- Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
- Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz