O nas

Moje zdjęcie
Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.

piątek, 7 września 2012

Ja i On - Rozdział III

Od czasu gdy wprowadziłam się do świątyni dziadka minął rok. Dzień za dniem przeżywałam to co zawsze. Głupi lis nic się nie zmienił. Nadal mnie dręczył  i obrażał w każdy możliwy sposób. Dziadek postanowił że zacznie uprawiać buraki na swoim polu, a ja sprzątałam tak jak zawsze, tylko do mojego wzrostu.
Tego poranka wstałam tak jak zawsze, przywitałam dziadka, a lisa jak zwykle spławiłam moim spojrzeniem. Usiedliśmy do śniadania:
- Smacznego! - Powiedziałam.
- Smacznego wszystkim.
- Smacznego...
Dziadek spojrzał na mnie dziwnym spojrzeniem, którego za Chiny nie mogłam zrozumieć. Wreszcie otworzył swoje usta i wybełkotał:
- Pffffuujjjfffffddddfffffiiieessszzzz Ffffoooo FFffFkkkKKooooffffyyy  FFFfIIiiiFfffffar (pójdziesz do szkoły Liar).
- Co dziadku? - Powiedziałam to z wyrazem twarzy, który mówił sam za siebie, że mnie to nie obchodzi.- Dziadek przełknął ryż.
- Idziesz do szkoły Liar. - Dziadek wskazał na mnie pałeczkami uderzając lekko jedną o drugą.
- Co? - Powiedziałam i prawie zakrztusiłam się jedzeniem.
- Normalnie. Już od roku powinnaś chodzić do szkoły. - Niewzruszony jadł dalej.
- Ale nie wystarczy że Kani chodzi dziadku? - Z błagalnym spojrzeniem patrzyłam na dziadka.
- NIE ! Ty też jesteś człowiekiem ! Jeszcze zaczną mi tu łazić jacyś ludzie w tej sprawie ! - Dziadek wstając uderzył mocno w stół i rzucił patyczkami. - Wychodzę! Dzisiaj sobota więc  ty i Kani zostaniecie w domu ! Zrozumiano młoda damo? - Wstał, założył gumiaki i wyszedł mocno zatrzaskując za sobą drzwi.
-Super... zostałam z głupkowatym lisem. -Gderałam pod nosem tak by Kani to usłyszy.
- Głupie dziewuszysko.- Powiedział to nie patrząc na mnie i sprzątając po śniadaniu. Gnojek ma 9 lat, a uważa się za pana i władcę ! DEBIL !
-Kto tu jest głupi. - Ze złowieszczym uśmieszkiem rzuciłam .
-No ty. Skoro nie chcesz iść do szkoły...- Mówił spokojnie wkładając naczynia do zlewu.
-A kto powiedział ze nie pójdę IDIOTO?
- Sama to powiedziałaś. Swoim zachowaniem wcześniej.- Nadal spokojnie mówił.
-HA!? Jakim niby zachowaniem? byłam po prostu zaskoczona tym...- Usprawiedliwienie nie było najlepsze...
-W takim razie idź do szkoły zamiast się tu tłumaczysz.- Ruszył w stronę swojego pokoju , a ja za nim.
- A żebyś wiedział że pójdę do tej szkoły ! - Powiedziałam do niego z grymasem na twarzy.
- Dobra ! to Super ! A teraz nie grymaś głupia dziewczyno i chodź coś ci pokaże - Przesunął drzwi do swojego pokoju i podszedł do jednej ze stert swoich książek. Zgarnął gruba książkę z wierzchu i otrzepał z kurzu.
- Masz.- Podchodząc do mnie podął mi książkę.
- Ale na co mi to? - Powiedziałam z swoim wiecznym grymasem na twarzy.
- Jeżeli przeczytasz tą książkę, powiem ci mój najcenniejszy sekret. -Z uśmiechem na twarzy zostawił w moich dłoniach ciężką książkę.
- Ale czemu chcesz mi powiedzieć swój sekret, w zamian za przeczytanie tej książki?
- Bo tak postanowiłem. Będziesz mieć motywacje żeby przeczytać tą książkę.
- Ale ja nie umiem czytać .
- To się naucz. Przecież idziesz do szkoły prawda? - Jego diabelski uśmiech pojawił się znowu. O boże w co ja się wpakowałam.
- Nie...dzięki...
- O... odmawiasz mi?! MI?!- W jego oczach było widać złość... jakby miały zabić.
- D..dobra ! Wezmę tą książkę !
- To super ! - Wrócił uśmiech... demon jeden !
- Dobra.. wychodzę z twojego demonicznego pokoju.
-Jak chcesz...- Rzucił się  na futon z książką w rękach.
Poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na futonie i zauważyłam że na okładce książki nic nie ma. Dobra...  z ciekawe co jest w środku otworzyłam starką książkę i co ujrzałam? Jakieś pismo, ale w jakim języku to ja już nie wiem.Niech sobie leży tutaj ta książka. Przecież nie powiedział mi kiedy jest ostateczny termin jej przeczytania. Ok! Teraz trzeba posprzątać. Nie było dużo sprzątania bo sprzątam codziennie. Kani siedział w swoim pokoju do powrotu dziadka.Dziadek upichcił kolacje, bo jak zwykle siedział na polu do wieczora. Postanowiłam powiedzieć dziadkowi że pójdę do szkoły.
- Dziadku... yyy bo ja... Yyyy... chciałam ci powiedzieć że pójdę do szkoły.
- Wiem. Nie miałaś nic do mówienia w tej sprawie.
- Super...- Kurde... -Zawsze tak jest że albo on albo lis ma słowo a ja nie !-  A kiedy  będe miałą włąsne zdanie w tym domu?- Spytałam się. Nie mam nic do stracenia.
- Jak będziesz poważna i będziesz chodzić do szkoły. - Oznajmił dziadek.
- Przecież pójdę do szkoły... dziadku daj już spokój.- Wsuwając jedzenie mówiłam.
- Dziewczynki nie mówią z pełnymi ustami...
- Ale ona nie jest dziewczyną dziadku. - Śmiał się ten cholerny lis z tego co powiedział ! Ale dowcip!Ahahahaha...
-Pamiętaj lisie, że jak przeczytam tą książkę powiesz mi swój sekret.- Uśmiechnęłam się szyderczo.
- Jeżeli kiedykolwiek nauczysz się czytać....
- CO!? Zobaczysz ! Będę czytała najlepiej ! - I puściłam wodzę fantazji...
- Hahaha! A jak taki głupek jak ty może nauczyć się czegokolwiek. A z resztą  jutro  muszę wcześnie wstać, wiec dobranoc.- Poszedł do swojego pokoju.
- Więc dziadku... kiedy pójdę do szkoły?
- Jutro. - Oznajmił mi jak gdyby nigdy nic.
- Ale jak to !? Jutro?! Nie mam podręczników i w ogóle nic nie mam do szkoły !
- Nauczyciele już ci wszystko załatwiły... no... idź spać bo jutro masz ciężki dzień.- Poklepał mnie po głowie, zebrał naczynia i poszedł też spać. No super! jutro idę do jakiejś szkoły ! Dobra... trzeba iść spać żeby rano wstać.Jak idę do szkoły to muszę być wypoczęta !
I tak skończył się mój dzień.
Rano obudził mnie Kani, ten cholerny paskudny lis!
- Wstawiaj dziewucho...- powiedział zrywając ze mnie kołdrę... miałam nadzieje że dzisiaj sobie pośpię... ale nie.
- Sam... wstawaj...- W pół śpiącą wstałam z wyra i poszłam zjeść śniadanie. Usiadłam i od razu dostałam w łeb ściera:
- A ty jeszcze nie w mundurku!?
- Ale.. jakim mundurku??- Zdziwiłam się, bo przecież nic nie dostałam.
- No Kani miał ci dać! - Powiedział.
- Ale... on mi nic nie dał dziadku !
Usłyszałam tylko bach i ścierka poszła znowu w ruchu. Kani dostał. Ale miałam frajdę! haha xD . Głupi Kani.. zasłużył...
- Nie dałem jej mundurka bo poleciała do kuchni... no ...- Tłumaczył się.
- Dobra! Jeść śniadanie ! Kani masz odprowadzić Liar pod samą klasę. Pierwsza klasa to coś ważnego ! A poza tym znając jej możliwości to się zgubi.
Ja ?! Ja się nigdy nie zgubiłam! No może wtedy gdy tu trafiłam po par pierwszy.
- Dobra.. odprowadzę ją pod samą klasę... - Wzdychając powiedział jeszcze.- Zbieraj się. Nie będę czekać. - Ubrany w swój czarny mundurek zakładał  buty.
- Poczekaj! Założę mundurek!- Pobiegłam do pokoju. Wystarczyły mi 2 minuty na ubranie się.Wybiegłam za nim z domu krzycząc do dziadka " Do widzenia" i pobiegłam za Kanim. Szliśmy polną ścieżką aż trafiliśmy na las.
- Dobra gówniaro... żeby było szybciej przejdziemy przez las, który rośnie przy mojej szkole okej? Masz się trzymać mnie.- Złapał mnie mocno za rękę i przeszliśmy przez  dwa takie same drzewa rosnące obok siebie. W jednej sekundzie znaleźliśmy się w zwyczajnym lesie.
- To tutaj matole? Nie pomyliłeś się? - Nie byłabym zszokowana gdyby się zgubił.
- Zamknij się ! Nie widzisz że tutaj są ludzie z mojej szkoły !? Obciach mi robisz !
- I dobrze... chce wreszcie do mojej nowej klasy Kani... - Głupi lis pewnie nawet nie wie jak się tam dostać heh.
- Już... - Nagle przed nami jak gdyby nigdy nic pojawiła się gromada chłopaków. Każdy próbował zaczepiać Kaniego, aż było mig szkoda.
- Ooo... patrzcie chłopaki ! To ten malutki pół człowieczek ! Hahah a to kto? Twoja dziewczyna?
Kani milczał trzymając się kurczowo mojej ręki ruszyliśmy i ominęliśmy ich szybko ale zaczęli rzucać w Kaniego kamieniami.Wściekłam się. Rzuciłam kamieniem na ślepo, a los chciał że trafiłam w bossa tych goryli. Był tak ogromny. że cień przysłaniał jego twarz, ale ciało miał jak kultysta z 5 letnim doświadczeniem. Przestraszyłam się i ścisnęłam dłoń Kania. Spojrzał na mnie z przerażeniem.
- Uciekamy.- Biegliśmy tak długo dróżką  aż ich zgubiliśmy. Przez resztę drogi nie rozmawialiśmy.Gdy patrzyło się w górę było widać promyki słońca które jakimś cudem przemknęły przez wielkie korony drzew.Kani się do mnie nie odzywał. Chyba się na mnie obraził. Przed nami wyrosła wielka biała szkoła. Nie zdążyłam zobaczyć więcej bo Kani praktycznie natychmiast zawlókł mnie pod samą klasę. Stanęłam przerażona przed drzwiami. Gdy się odwróciłam ujrzałam że Kaniego już nie było. Miałam nadzieję że nie narobiłam mu kłopotów. Weszłam do klasy i ujrzałam pełno dziewczynek i chłopaczków młodszych ode mnie o rok. Wszyscy się bawili i cieszyli przerwą. Podeszłam do wychowawczyni i powiedziałam że jestem nową uczennicą. Wstała i stawiając mnie na środek sali i powiedziała :
-Klaso ! To jest nowa uczennica Liar ! Proszę bodźcie dla niej mili ! - I usiadła. Była może po 30. Miała białą zwyczajną bluzkę i czarne jeansy. Figurę miała jak modelka z jakiejś gazety, a twarz miała jakby anioła. Długie czarne loki sięgające do pasa. Czerwone usta , brązowe duże oczy i jasna cera. Była piękna.
Cała klasa była pomalowana na biało. Były 2 pary przesuwanych drzwi. Na końcu klasy i początku. Były 4 duże okna. Po prawej stronie ławki ustawione w 3 rzędy. Podłoga była całą w kafelkach, a tablica umazana jakimiś obrazkami.Wszędzie walały się obrazki, papierki i plecaki.
Wszyscy patrzyli na mnie wilkiem jakbym była kimś nieproszonym gościem. Była jedna dziewczyna która siedziała sama. Uśmiechnął się do mnie. Podeszła łapiąc za rękę i mówiąc:
- Od teraz jesteśmy przyjaciółkami ! - Byłam zaskoczona tym ale i szczęśliwa. Zgodziłam się.
- Jestem Liar, a ty?
- Ja jestem Suzuki  miło mi cię poznać- uśmiechnęła się i zajęła swoje miejsce.
Dziewczyna miała zielone jak trawa oczy i jasne brązowe włosy. Cały czas się uśmiechała.Jako że ławka koło niej była wolna usiadłam obok . Zaczęły się lekcje. Tak spędziłąm pierwsze 6 godzin w mojej nowej szkole, oczywiście była przerwa na lunch jednak zapomniałam swojego. Jaka głupia jestem! Ale na moje szczęście Suzuki miała dużo i się ze mną podzieliła. Dzięki niej nie siedziałam głodna. Lekcje się skończyły i wyszłam ze szkoły z nową kumpelą. Pożegnałam się z nią a ona  pokierowała się  do swoich rodziców. Sterczałam jak kołek przed szkołą i czekałam na Kaniego. Miał po mnie przyjść bo dziadek jest zajęty na polu ! Usiadłam sobie na niskim bialutkim murku który ciągnął się aż do zielonych wielkich bram. Odgradzała ona trawę od chodnika, ale i tak nic to nie dawało. Nareszcie mogłam się przyjrzeć mojej nowej szkole ! Sama szkoła była dokładnie ogrodzona zielonym płotem, a za szkołą nie wiem co było, ale chyba boisko. Siedząc tak zauważyłam że przy szkole rośnie dużo wiśni, a pod nimi są ustawione ławki. Postanowiłam się na nie przenieść. Siadłam i od razu w bramie stanął lis. Podbiegłam do niego i ujrzałam jego posiniaczoną i spuchniętą twarz! Byłam w szoku ! Co mu się mogło stać? Czyżby to było przeze mnie ? To tamci chłopacy mu to zrobili?
- Co ci się stało ?! - Spytałam wyciągając dłoń w kierunku jego twarzy jednak on ją odtrącił.
- Nic... nieważne ! Idziemy do domu! - Pociągnął mnie za rękę, a ja nie protestowałam. Patrzyłam na jego twarz z boku. To było jeszcze straszniejsze. Wreszcie doszliśmy do tego samego lasu i do drzew. Były identyczne ! Mimo że nie te same... Szybko przeszliśmy przez nie jednak jakimś cudem wylądowaliśmy w tamtym drugim przejściu. Byłam zszokowana że nie  przenieśliśmy się do tego lasu.
- Czemu nie wylądowaliśmy w lesie ?
- Mam kamień który od razu mnie przeniesie tam gdzie chcę.
- Pokaż ten kamień.
- Ok. - Zdjął z szyi czarny sznureczek na którym wisiał piękny czerwony kamyczek w kształcie łzy. Był tak cudowny, że chciałam go wziąć jednak Kani mi nie pozwolił.- Nie, nie nie ee to moje - Schował go pod koszulą i przyklepał upewniając się czy jest na miejscu.- To  moje. Dostałem to od nauczyciela. Powiedziałem o tym incydencie przed szkoła. - Wzruszył lekko ramionami.
- Aha... ale...to oni cie tak urządzili, prawda? - Zapytałam z lekkim strachem.
- Tak, ale to już przeszłość. Zajmij się teraźniejszością. My tu gad gadu, a już przed domem jesteśmy! - Z radością na twarzy pobiegł do drzwi zostawiając mnie za sobą. Nie chcąc być gorsza zaczęłam się z nim ścigać i wygrałam.
- Szybka jesteś - Zasapany mówił opierając się o ścianę w domu.
- Haha! Jestem lepsza od ciebie ! - Mówiłam z dumą te słowa przecież wygrałam.
- Nie ciesz się tak bo jeszcze jesteś mała, a teraz idę odpocząć  do siebie.
Zdjął buty i poszedł do swojego pokoju. Sama byłam zmęczona tym wszystkim więc poszłam do siebie i rzucając się na futon niemal od razu zasnęłam. Obudziło mnie zatrzaskiwanie drzwi i dźwięk naczyń. To był dziadek, który od razu zabrał się do robienia kolacji . No, miał racje jest już późno, a jutro też mam szkołę! Przywitałam dziadka i zawołałam Kania. Usiedliśmy wszyscy przy stole. Na kolacje była jajecznica. Powiedzieliśmy sobie " Smacznego" i wzięliśmy się do jedzenia. Po kilku minutach ciszy dziadek wreszcie się zapytał co się stało Kaniemu jednak wymyślił tak żałosną wymówkę że się w głowie nie mieści!
- Spadłem  ze schodów... -Wybełkotał opuszczając swoje szpiczaste uszy które zawsze były ustawione jak radary.
-Kłamiesz Kani, jeżeli nie chcesz mówić, nie będę cię zmuszać.
Jadł dalej jakby Kani go nie obchodził! A kto był z niego taki dumny ? O co chodzi?! Zdziwiona już chciałam powiedzieć dziadkowi co o tym myślę jednak Kani zaczął opowiadać co się stało. Po wszystkim dziadek miał jakieś wąty do tego że broniłam Kaniego i że niby jestem za mała. Nie słuchałam go za bardzo, gdyż postanowiłam skończyć kolacje i iść kontynuować dalsze spanie. Nawet mnie nie zapytał jak było w szkole! Kani zrobił to samo co ja i wszyscy poszliśmy do siebie. Siedziałam tak na futonie rozmyślając nad dzisiejszym dniem. Dobrze zrobiłam broniąc Kaniego, a poza tym on by zrobił dla mnie to samo. Wzięłam do rak książkę i przewracałam strony patrząc na znaki. Nie umiem tego odczytać ale kiedyś na pewno mi się to uda ! Odłożyłam książkę i zanurzyłam się w błogim śnie.

Autor: Ciekawostki
Edit: _xXx_

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz