Kyoko właśnie skończyła prace w Gimakure Rock. „Bo” był świetny w jej wydaniu. Ludzie, z którymi pracowała, zawsze ją chwalili.
Była
zadowolona z wykonanej roboty, dlatego też postanowiła pójść kupić
produkty na ciasteczka, by zrobić je dla ekipy w ramach podziękowania.
Szła tak do sklepu. Był dość późny wieczór, ale ludzi na ulicach wciąż sporo. Rozglądała się z uśmiechem.
Nagle poczuła zimny dreszcz i szybko spojrzała za siebie.
„Ja znam te aurę” - pomyślała.
Nagle z cienia jednego z budynków wyszedł nie kto inny, jak Reino we własnej osobie.
- Kyoko, witaj- powiedział jak zwykle ubrany w długi płaszcz z postawionym kołnierzykiem.
- Czego chcesz biglu?- zapytała oplatając się rękoma, jakby miała zamarznąć.
-
Nie wiem o co chodzi z tym biglem, ale chciałem się z tobą spotkać i
traf chciał, że się tutaj spotkaliśmy - powiedział uśmiechając się
lekko.
Kyoko nie wiedziała o co może mu chodzić.
-
Dobrze, możemy gdzieś pójść i pogadać, ale trzymaj się kawałek ode
mnie. Jasne?! - powiedziała patrząc na niego podejrzliwym wzrokiem.
Czuła się zagrożona, ale skoro chciał tylko pogadać, to może nie będzie problemu zwłaszcza, że będą w publicznym miejscu.
Poszli w kierunku małej herbaciarni i po wejściu od razu usiedli w dość osłoniętym miejscu w rogu kawiarni.
- Słucham cię - powiedziała Kyoko patrząc wciąż podejrzliwie.
-
Mogłabyś się tak na mnie nie patrzeć - Reino był znudzony jej
zachowaniem, ale według niego ta dziewczyna wciąż była interesująca.
-
Nie mogę inaczej, a teraz mów czego chcesz, bo inaczej sobie pójdę -
od powiedziała nie chcąc się zdradzić, że się po prostu boi.
-
Dobra, a chciałem zapytać tylko... Czy pozbyłaś się tego kamienia, o
którym wcześniej mówiliśmy ? - Reino poważnie spojrzał na Kyoko.
Zastanawiał się ile z tego kamienia mogła ona sama przejąć.
- Nie, nie wyrzuciłam go i nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby go wyrzucić - Kyoko zezłościła się.
-
Powinnaś się go była pozbyć. Ty nawet pojęcia nie masz, jakie to
niebezpieczne wciąż go trzymać - Reino był bardzo poważny, gdy to mówił.
Kyoko się zastanowiła: dlaczego mu tak na tym zależy, ale się nie
ugięła.
- Nie mam zamiaru - stanowczo powiedziała i już chciała wstać.
- Czekaj Kyoko co z tym kolesiem?- zapytał.
- Jakim kolesiem? Jeśli chodzi o Sho to nie wiem i nie obchodzi mnie to - od powiedziała buńczucznie.
-Nie pytałem o tego kretyna, ale o tego drugiego co wtedy z nim byłaś - powiedział.
- Aaa chodzi ci o Tsurugę-sana? - Kyoko uśmiechnęła się, ponieważ wiedziała, że ten głupi "Bigl" się go boi.
Reino się wzdrygnął na wspomnienie tego, co zobaczył tamtego dnia.
- Dobra więc co z nim - powiedział niby od niechcenia.
- Właściwie od skończenia zdjęć do filmu nie widzieliśmy się w ogóle, a minęły już dwa tygodnie - Kyoko była wyraźnie przybita.
- A co to za ton? Tak bardzo ci brakuję tego kolesia? A może się w nim zakochałaś co? - Reino uśmiechnął się nieznacznie.
Jednak gdy spojrzał na Kyoko, zdziwił się jej reakcją na jego słowa. Jej twarz wyrażała przerażenie.
Kyoko,
gdy usłyszała te słowa zamiast typowej reakcji typu „ja się wcale
nie zakochałam, to tylko szacunek do senpai'a”, ale tym razem
usłyszawszy te słowa uzmysłowiła sobie, że to może być prawda.
Wcześniej często odrzucała tę myśl, ponieważ nie chciała popełnić
drugi raz tego samego błędu. Mimo to, nie raz odczuwała te uczucia,
jakimi kiedyś darzyła Shotaro. Pamiętała te ciepło jakie zawsze
pojawiało się, gdy Sho z nią przebywał, gdy jeszcze go kochała. Nie
mogła wciąż uciekać, ale nie może sobie pozwolić na to, aby ta
skrzyneczka mimo że już otwarta miała dopuścić do cierpienia. Poczuła
się źle.
- Przepraszam muszę już iść - powiedziała cicho. Wstała i wyszła z herbaciarni, a Reino za nią.
- Ej co się dzieje wszystko w porządku? Nie wyglądasz za dobrze - mówił idąc za nią.
W
tym samym czasie Ren jechał do domu samochodem. Nagle spostrzegł
Kyoko idąca z dość zmartwioną miną i tego kolesia, którego pamiętał z
Karuizawy.
„Co to ma znaczyć?’ pomyślał. Szybko zaparkował samochód i szybko wysiadł. Pobiegł w kierunku Kyoko i tego faceta.
- Co wy robicie? - zapytał zaniepokojony.
Kyoko
usłyszawszy głos Tsurugi-sana przeraziła się i szybko się wycofała
wpadając na Reino. Ten złapał ją i przytrzymał, by nie upadła.
Ren widząc tą scenę wkurzył się. Poczuł się zazdrosny.
-
Zabierz od niej łapy - powiedział tonem, jakby chciał go zabić.
Reino spojrzał dość zdenerwowany na Tsurugę. Nie miał ochoty na
konfrontacje z tym kolesiem. Czuł, że jeśli znów go dotknie, to te
obrazy pojawią się w jego głowie i nie poradzi sobie z nimi.
Odsunął się od Kyoko i spojrzał na nią.
- Czy już ci lepiej nie wyglądałaś najlepiej, gdy wychodziłaś z kawiarni - zapytał by jakoś rozładować tę napiętą atmosferę.
- Tak, dziękuję nic mi nie jest - od powiedziała lekko się odsuwając.
- Mogami-san chodź odwiozę cie do domu - powiedział Ren wyciągając do niej rękę. Kyoko zignorowała rękę, ale poszła za Renem.
- Kyoko-san proszę wyrzuć ten kamień on naprawdę jest niebezpieczny- usłyszała.
- Nie mam zamiaru - odkrzyknęła.
- Kamień? Jaki kamień? - zapytał Ren.
- Chodzi o Corn’a mój kamień - powiedziała.
- Tak, chodzi o ten kamień co jej go dałeś, jak się bawiliście nad tą rzeką - dodał Reino patrząc na Rena.
-
Co?- Kyoko się zdziwiła - ale to niemożliwe... Przecież Corn jest
księciem krainy duszków, więc nie gadaj głupot - dodała jak najbardziej
poważnie.
-
Ty wierzysz w tak dziecinne rzeczy głupiutka, przecież to ten facet
co go Corn wciąż nazywasz, to Tsuruga-san we własnej osobie - Reino
stał spokojnie z rękoma w kieszeniach. Kyoko spojrzała na Rena i
ujrzała zszokowaną twarz.
„To nie możliwe... Tsuruga-san i Corn byli tą samą osobą” - pomyślała przerażona.
Tymczasem
Ren nie wiedział co ma powiedzieć. Ten koleś był kimś
niebezpiecznym. Nie może od tak sobie znać faktów z jego życia i
jeszcze te szczegóły o rzece. Jak to możliwe?.
- Mogami-san chodź - złapał Kyoko za rękę i pociągnął ja za sobą.
- Co powiedziałem prawdę. Dlaczego się jej w końcu nie przyznasz!- krzyknął na odchodnym Reino nie ruszając się z miejsca.
- To nie możliwe prawda Tsuruga-san? - zapytała szeptem Kyoko.
Ren jej nie od powiedział. Wsiedli do jego samochodu. Przez całą drogę do domu Kyoko, nic nie mówili.
Kyoko
martwiła się tą ciszą. Nie wiedziała, dlaczego Tsuruga-san się tak
zachowuje. Martwiła się też tym, co usłyszała. Nie mogąc znieść tej
ciszy zapytała
-
Tsuruga-san czy to co mówił ten bigl to prawda? Wiedział doskonale o
tym, że ten kamień dostałam od Corn’a i jeszcze, że bawiliśmy się
nad rzeką, a o tym nie wiedział nikt oprócz mnie i ciebie, po tym jak
ci to opowiedziałam - zmartwiona spojrzała na niego oczekując
typowej odpowiedzi.
Niestety
Ren nic nie powiedział. Jego ręce zbielały od ściskania kierownicy.
Wyglądało to tak, jakby się po wstrzymywał. Był zły? Nie wiadomo.
Dojechali
do „Darumay’” i Kyoko wysiadła. Odwróciła się, aby się pożegnać i
podziękować za odwiezienie. Ujrzała, jak Tsuruga-san ledwo się po
wstrzymywał by coś powiedzieć, choć nie widać na jego twarzy zazwyczaj
żadnych odczuć, to teraz wyglądał, jakby nie chciał niczego powiedzieć
- choć powinien.
„Dziwnie się zachowuje od tego spotkania z tym głupim biglem” pomyślała.
-
Tsuruga-san dziękuję za odwiezienie mnie do domu - powiedziała cicho
pochylając się w jego stronę. Ren odwrócił się jej stronę, aby się
pożegnać, ale ujrzał jej dość odsłoniętą bluzkę. Szybko się odwrócił.
Martwił się tym wszystkim, a tu ona jeszcze tak się przed nim ukazuje.
-
Dobranoc - odpowiedział tylko i odpalił silnik w samochodzie.
Odjeżdżając spojrzał w lusterko i ujrzał Mogami-san, jak stała i
spoglądała za nim ze smutną miną.
-
Cholera jasna, że też tak się to wszystko potoczyło - powiedział
waląc ręką w kierownicę.- Muszę jej to jakoś wyjaśnić, bo inaczej nie
będzie mogła ze mną normalnie rozmawiać i już widzę, jak się kuli na
mój widok - dodał.
„Szkoda
że zdjęcia do filmu „X” się skończyły i nie gramy już rodzeństwa
Hell’ów, to byłaby szansa na to by jakoś to wyjasnić” - pomyślał, ale
zaraz się reflektował.
Przecież podczas tego całego cyrku pomogła mu się pozbierać z jego ciemną stroną. Nagle zadzwonił telefon.
- Tak słucham? - zapytał.
- Witaj Ren - głos w słuchawce należał do szefa.
- Co się stało prezesie, że do mnie dzwonisz?
- Jest pewna sprawa, którą muszę z tobą skonsultować. Czy możesz do mnie teraz przyjechać? - Takarada miał dość poważny głos.
- Oczywiście już jadę. Będę za pół godziny
-
Dobrze czekam - usłyszał i się rozłączył. Jadąc do szefa zastanowił
się co mogło się stać. Co na szczęście odciągnęło jego uwagę od
problemów związanych z Kyoko.
Myślał
przez całą drogę do domu Takarady. Był niezwykle nie ufny w stosunku
dziwnych pomysłów swojego szefa. Zwłaszcza, że ten koleś często go
wrabiał w sytuacje, w których często występowała Mogami-san. Nie
chciał już nawet myśleć o tym, co go czeka. Kiedy już dojechał na
miejsce, spokojnie rozejrzał się w około i wziął głęboki oddech.
Podszedł do jednego ze służby swojego szefa po czym spokojnie z
kamienną twarzą kroczył za nim, by w końcu dojść do prywatnego
pokoju. Gdy ujrzał Takarde uśmiechnął się tak jak zwykle.
- Witaj szefie. Co tym razem kombinujesz? - Ren od razu przeszedł do głównej sprawy.
-
Jakżebym mógł coś kombinować przecież mnie znasz - Takarada spojrzał
na Rena poważnym wzrokiem.- Słuchaj Ren jest ważna sprawa związana z
nową propozycją dla Mogami-san - szef wskazał Renowi miejsce, aby ten
usiadł. Tsuruga spokojnie przyjął wiadomość, ale zastanowił się,
dlaczego to właśnie jemu szef o tym mówi. - Pewnie się zastanawiasz,
dlaczego o tym mówię właśnie tobie, bo widzisz sprawa jest dość
skomplikowana, gdyż rola Mogami-san w tej produkcji zbytnio przypomina
Mio, ale też nie o to mi chodzi, a raczej o to gdzie mają się odbywać
zdjęcia - Takarada znacząco spojrzał Renowi w oczy.
-
A więc co ja mam z tym wspólnego? - Ren jak zwykle uśmiechał się,
tym swoim zwyczajowym uśmiechem. Takarada się lekko zdenerwował,
ponieważ miał nadzieję iż zobaczy choćby najmniejsza zmianę na jego
twarzy, ale Ren od czasu swojej wpadki przy szefie pilnował się.
Takarada wziął papiery leżące na stoliku i podał je Renowi. Tsuruga
przeczytał wszystko szybko i spokojnie, jednakże w pewnym momencie na
twarzy chłopaka pojawiła się nutka szoku.
- Co to ma znaczyć? - zapytał zły.
-
Jak już ci wcześniej wspomniałem... Chodzi o miejsce gdzie będą się
odbywać zdjęcia do filmu i jak już sam przeczytałeś, odbędą się one w
Stanach Zjednoczonych - Takarada spojrzał na Rena. Wiedział,
dlaczego Ren się zszokował tą wiadomością. Jego ojciec i matka
mieszkają właśnie tam i w tym mieście co mają odbyć się zdjecia. To
jednak było, jakby trochę ustawione. Takarada i ojciec Rena sami
jakoś załatwili całą tą sprawę z tym filmem i miejscem, gdzie odbędą
się zdjęcia. W dodatku Ku sam pomyślał o tym, aby Mogami-san grała w
tym filmie, ponieważ doszedł do wniosku, iż w ten sposób Ren także
przyjedzie, aby pilnować Kyoko. Takrada zaśmiał się w duchu patrząc
na Rena, który to był zaskoczony tym wszystkim.
-
Co teraz robimy? - Takarada zapytał tylko dlatego, ponieważ chciał
ujrzeć jego reakcje. Ren w duchu się wściekł. Nie mógł się jednak z
tym okazywać, ale mimo wszystko złość ogarniała go całego.
- Chcesz więc, abym jej towarzyszył? Tak w ogóle, to Mogami-san wie o tym? - zapytał spokojnym tonem.
-
Nie mówiłem jej jeszcze, ale to dlatego iż chciałem, abyś się
wypowiedział na ten temat i tak chciałbym, abyś ty też wziął udział w
zdjęciach do tego filmu, a to dlatego że ty też dostałeś ofertę
współpracy przy tym filmie - Takrada spoglądał na Rena czekając na jakąś
reakcje, ale się nie doczekał.
-
Dobrze wezmę w tym udział, choć niechętnie muszę przyznać - Ren
uśmiechał mówiąc to spokojnym tonem, choć w środku był wzburzony. -
Kiedy zaczynają się zdjęcia? - zapytał.
-
W przyszłym tygodniu więc już pojutrze będzie wylot. Pozwól mi więc
przekazać te wiadomości Mogami-san, a potem już razem wyjedziecie do
Stanów, dobrze? - Takarada ledwo po wstrzymywał się od okrzyku
zwycięstwa. Wiedział jak Ku zareaguje na wieść, że Ren zgodził się na
ten projekt.
-
He he he, ale ciekawie się zaczyna robić i może w końcu ten głupiec
Ren pogodzi się ze sobą i w końcu pozwoli sobie na spotkanie ze swoją
matką i ojcem - pomyślał patrząc na odchodzącego Rena. W tym
czasie Kyoko wciąż myślała o tym, jak Tsuruga-san zachowywał się po tym
co mówił ten biglowaty głupek.
-
Dlaczego był taki zdenerwowany?- szeptała pod nosem. Leżała w łóżku
nie mogąc zasnąć i trzymając w dłoni Corn’a. Wciąż powtarzała w
myślach, że nigdy się z nim nie rozstanie, ponieważ to jedyna pamiątka
po jej jedynym przyjacielu, jakiego miała. Następnego ranka, gdy już
wychodziła do szkoły zadzwonił jej telefon. Takarada zadzwonił do
niej, aby o wszystkim ją po informować i celowo pominął fakt, iż
Tsuruga też będzie brał udział w tym samym projekcie co ona. Kyoko
cieszyła się jak dziecko, gdy się dowiedziała o tym co ją czeka.
Podziękowała serdecznie i szybko pochwaliła się właścicielom. Po
gratulowali jej, a potem Kyoko szybko dotarła do szkoły. Po tym jak
się o tym dowiedziała, nie była w stanie się skupić na zajęciach.
Chciała też szybko poinformować Tsurugę-sana o tym szczęśliwym
wydarzeniu, ale nagle przypomniała sobie jego zachowanie i jakoś tak
ją to powstrzymało.Cały entuzjazm wyparował. Po szkole pojechała do
biura LME, by dowiedzieć się więcej szczegółów. Tam się dowiedziała o
całej sprawie. Dostała też scenariusz oraz wytyczne. Była
szczęśliwa, że dostała nową rolę, choć przypomniała jej o „Dark Moon” i
roli Mio. Wiedziała jednak, że będzie się musiała postarać o
wykreowanie tej postaci jak się tylko da. Nie zapominając o tym, iż
ma być tylko trochę podobna, a nie taka sama. Kyoko westchnęła.
Wiedziała, że czeka ją ciężka walka ze sobą, by polubić tę postać.
Tym razem jest jedną z głównych postaci. To jej pierwsza taka rola i
to jeszcze za granicą. Dobrze, że świetnie zna język angielski.
Przygotowania szły pełną parą. Kyoko załatwiła zastępstwo dla Bo z
Gimakure Rock, jak i sprawy związane z wyjazdem. Nie będzie jej w
końcu dwa lub trzy miesiące, które spędzi w Ameryce. W końcu
nadszedł dzień odlotu. Kyoko stawiła się na lotnisku godzinę przed
czasem, ponieważ bała się, że się spóźni. Rozejrzawszy po tym miejscu
zwróciła uwagę na mały tłum przy jednym z wejść. Gdy się przyjrzała
nagle znieruchomiała, ponieważ ujrzała kogoś kogo raczej spotykać bez
potrzeby nie chciała. To był sam Shotaro, we własnej osobie. Poszedł
w stronę prywatnej poczekalni, gdzie dziennikarze nie mieli dostępu.
Kyoko odetchnęła z ulgą, ponieważ nie miała żadnej ochoty na
potyczki z tym kretynem.
- Grrr - na samą myśl o tym się wściekła i jej typowe duszki nienawiści wychynęły zza głowy mówiąc:
-
Możemy go zabić… Zniszczyć go… Niech zdycha w męczarniach… - jeden
przez drugiego szeptał jej do ucha. Jednakże Mogami się powstrzymała.
Odeszła w inną stronę i doszła do okna z widokiem na pulpit lotniska.
Właśnie lądował samolot. Ujrzała sporą grupę ludzi krzątających się
przy budynku, w którym znajdowało się wejście do sali odpraw dla
pasażerów. Stała tam tak długo, że nie zauważyła, jak ktoś do niej
podszedł.
-
Mogami-san, to ty? - usłyszała nagle wyrywając się z transu.
Odwróciła się szybko i omal by nie upadła potykając się o własną
torbę, gdyby Tsuruga-san jej nie złapał.
-
Och Tsuruga-san, dziękuję i przepraszam ja… Ty zaskoczyłeś mnie.
Ekhem… No więc co ty tu robisz Tsuruga-san? - Kyoko się troszkę
plątała, ale szybko doszła do siebie.
- Wiesz ja też lecę do Stanów jak ty, ponieważ biorę udział w tym samym filmie - odpowiedział z delikatnym uśmiechem.
-
Naprawdę?! - Kyoko była w szoku, ponieważ nie wiedziała o niczym.
Poczuła, że jej serce zaczyna bić szybciej. Ren spojrzał na Kyoko i
poczuł, jak serce jego także zaczęło bić szybciej. Chciał ją w tym
momencie uścisnąć, ale powstrzymał się. Nie chciał jej wystraszyć.
Podeszli razem do sali odpraw. W końcu wsiedli razem do samolotu i jak
się okazało siedzieli obok siebie. Kyoko czuła się co najmniej
dziwnie, choć już od kilku dni wiedziała, że jest zakochana w
Tsurudze. Nie chciała się z tym okazywać, ponieważ bała się, że Ren
powie jej, że już przecież kocha kogoś innego. Pamiętała ich rozmowy
na ten temat, choć wtedy Kyoko była przebrana za kurczaka. Teraz
miała mały mętlik w głowie i w sercu W końcu obiecała sobie, że nigdy
więcej się nie zakocha i nikt nie będzie mógł zając jej serca w ten
sposób. To jednak Tsuruga-san zdobył je, nawet o tym nie wiedząc.
Bała się, ale postanowiła, że nigdy mu o tym nie powie. Ren spoglądał
od czasu do czasu na twarz Kyoko i zauważył, iż coś ją trapi, ale
nie pytał, ponieważ na tyle dobrze już znał te dziewczynę, że zbyła
by go i dopiero jak by był zbyt stanowczy, to by mu odpowiedziała
jednocześnie przepraszając, że znów go zawiodła, etc. Uśmiechnął się
na wspomnienie takich sytuacji. Zamknął oczy. Yashiro-san siedział za
nimi czytając jakąś książkę. Nie odzywał się, ponieważ nie chciał
drażnić Rena, ale wiedział, że mu nie odpuści, jak tyko zostaną sami.
Kyoko siedziała, wciąż myśląc o swoich uczuciach do Rena. Miała
zamknięte oczy. Czuła smutek. Zamiast cieszyć jak każda dziewczyna z
powodu miłości czuła żal i ból ponieważ z tego co wiedziała
Tsuruga-san nie odwzajemnia jej uczuć.
-
Przepraszam na chwilę muszę skorzystać z łazienki - powiedziała
cicho do Rena i Yashiro-sana. Pokiwali głową na znak, że usłyszeli.
Wstała i poszła do kabiny z toaletą. Zamykając drzwi już czuła łzy w
oczach. Usiadła przy jednej ze ścianek i zaczęła płakać.
"Dlaczego teraz i dlaczego właśnie on? Nie mogłam utrzymać mojego serca w zamknięciu?! Dlaczego?" -
wciąż powtarzała w myśli te pytania, płacząc bezgłośnie, aby nikt jej
nie usłyszał. Trzymała w ręku Corn’a, żeby zabrał jej wszystkie smutki
jak zawsze. Niestety nie tym razem. Nie czuła żadnej ulgi. Po
jakiejś pół godzinie wyszła. Już uspokojona z uśmiechem na twarzy,
lecz z bólem w sercu. Nie było śladu na jej twarzy po płaczu jakim
była ogarnięta. Starała się ukryć smutek, by nie martwić pozostałych.
W końcu dolecieli na miejsce. Był już późny wieczór, dlatego też
zostali odstawieni do hotelu, gdzie spędzą najbliższe dwa miesiące.
Kyoko w końcu została sama w swoim pokoju. Bezmyślnie rozpakowywała
swoje rzeczy. Jak pusta lalka mechanicznie wykonywała swoje
czynności. W tym czasie Ren wciąż myślał nad zachowaniem Mogami w
samolocie. Kiedy wróciła z toalety zachowywała się nadzwyczaj
spokojnie, choć od razu wyczuł, że coś jest nie tak. Zwłaszcza, że od
powrotu z toalety ani razu się nie odezwała. Był też taki moment,
gdy stewardessa podawała im jedzenie, to Ren przypadkiem dotknął
Mogami ramieniem, a ona jakby nieznacznie się wzdrygnęła. Nie
wiedział co ma o tym myśleć. Poczuł się zraniony, ale też nie chciał
wyciągać pochopnych wniosków.Starał się nie okazać lekkiej złości.
Położył się na jednym z łóżek w pokoju hotelowym i zaczął rozmyślać o
tym, że wrócił do swojego rodzinnego miasta. Yashiro-san oczywiście o
tym nie wiedział. Zaczęły go ogarniać czarne myśli. Mógł tu spotkać
każdego kto go znał z przeszłości. Nawet jeśli zmienił wygląd to i
tak jest możliwość, że ktoś go rozpozna. Mimo wszystko, nie chciał
tego, ale wiedział też, że w końcu spotka ją swoją matkę. Następnego
dnia wszyscy spotkali się w biurze, aby omówić wszystkie aspekty
projektu oraz poznać się z ekipą.
-
Mogami-san. Czy wszystko w porządku? Wiesz... Pytam, bo wczoraj nie
najlepiej wyglądałaś, gdy już dotarliśmy do hotelu - zapytał Kyoko
Yashiro-san. Miał zmartwioną minę.
-
Nic mi nie jest. po prostu byłam zmęczona i pierwszy raz leciałam
samolotem, więc jakoś mnie to trochę zmęczyło - Kyoko spokojnie
odpowiedziała uśmiechając się przy tym delikatnie. Yashiro-san
uspokojony odszedł do Rena, który to właśnie przyglądał się jej ze
zmartwioną miną. - Wiem co ci siedzi w głowie, ale i tak nie odpowiem -
powiedział do swojego managera Ren.
-
Nie martw się. Zapytałem tylko Kyoko-chan, czy już się lepiej czuje,
ponieważ wczoraj na to nie wyglądało, a ona odpowiedziała tylko, że
to dlatego iż to był jej pierwszy lot samolotem i była zmęczona -
Yashiro się uśmiechnął, jakby chciał uspokoić Rena. Ren jednak
doskonale wiedział, że nie to dręczyło tę dziewczynę. Nagle usłyszał
jej krzyk:
-Tato! - odwrócił się lekko zszokowany i ujrzał Ku we własnej osobie.
****************************
koniec części pierwszej
Kochani to moja pierwsza historia związana ze "Skip Beat!", a więc
mam nadzieję że się wam spodoba :* Piszcie... Kocham i buziaki dla
dobrych duszków:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
Ognista
Edit. Karmel

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz