Od pocałunku z senseiem mijały dni ,tygodnie , i zdawało się, że to
zdarzenie naprawdę nie miało głębszego znaczenia. Ani się spostrzegłam,
kończyłam liceum a to co poczułam tamtego dnia powróciło do mnie
dopiero przedostatniego dnia w szkole. Wtedy właśnie poczułam to
ponownie, gdy sensei oświadczył nam, iż po zakończeniu szkoły odchodzi i
nie będziemy go tu więcej spotkać. Dziewczyny z mojej klasy próbowały
dowiedzieć się czemu odchodzi i co teraz będzie robił, lecz nie wiele to
dało i niczego się nie dowiedziały. Ja spokojnie akceptowałam ten fakt i
o nic nie pytałam. Tak oto skoczyłam liceum.
Jak większość osób, tak i ja kontynuowałam naukę po skoczeniu
liceum.Poszłam na studia, na których się rozwijałam i jak chyba każdy w
tym wieku, miałam kilka związków z sepaiami z uniwersytetu, choć to
raczej nie były to poważne związki. Chyba nigdy ich tak naprawdę nie
kochałam, choć nie chodzi o to, że ich nie lubiłam, czy coś. Wydaje mi
się że darzyłam ich tylko przyjacielską sympatią. I tak oto minęły moje
studenckie lata.
Rok po skończeniu studiów dziadek załatwił mi prace w jakiejś
wielkiej spółce, gdzie miałam zapoznać się z prowadzeniem firmy aby w
przyszłości odziedziczyć jego majątek. Nie miałam nic przeciwko
przejmowaniu interesu, więc zgodziłam się żeby prezes owej firmy mnie
szkoli, lecz gdy stanęłam naprzeciwko niego znowu poczułam to dziwne
uczucie. Gdzieś wewnątrz mnie coś drgnęło. Nawet nie wiem dlaczego,
może to po prostu z szoku spowodowanym zobaczeniem za biurkiem prezesa
mojego byłego nauczyciela, który się do mnie tylko uśmiechał. Dopiero w
momencie, gdy się ze mną przywitał, wyrwałam się z szoku i wróciłam do
dawnej siebie, poważnej i niczym nie wzruszonej. Mijały lata, ja
zostałam wiceprezesem a mój sensei w dalszym ciągu się mną opiekował.
Stał się dla mnie jak starszy brat, który zawsze przy mnie jest i na de
mną czuwa, praktycznie nie ma dnia w którym bym go nie spotkała. Lata
mijały i znaleźli się ludzie którzy uważali, że zdobyłam pozycje w tym
świecie jedynie dzięki dziadkowi , albo że jestem spokrewniona z
senseiem. Przez nasz podobny wygląd i to samo nazwisko Yoru, które
znaczy noc, często też słyszałam komentarze typu "zbudowali swoje imperium pod osłoną nocy" , lecz nie przejmowałam się tym za bardzo.
Żyłam takim życiem i nie przejmowałam się tymi komentarzami do
pewnego zdarzenia. Miało ono miejsce, gdy miałam 28 lat. Byłam wtedy na
przyjęciu Bożonarodzeniowym ubrana w czerwoną suknię z gołymi
ramionami, zapinaną na zamek z tyłu. Ot prosta ale elegancka odpowiednia
kiecka na takie przyjęcie. Jak zawsze towarzyszył mi Tsuki,
spełniający powinność starszego brata , choć tak naprawdę nim nie był,
lecz po tych plotkach o naszym pokrewieństwie zaczął żartować, że może
powinnam go tak nazywać. Tak oto skoczyłam z niby bratem przez co bardzo
dobrze się poznaliśmy. A więc wracając do głównego tematu, przyjęcie
przebiegało zwyczajnie. Wszyscy pili , rozmawiali i takie tam. Osobiście
nie kręciły mnie te imprezy, lecz to była okazja na zdobycie nowych
kontraktów , choć choć zazwyczaj rozmowy prowadził sensei, a ja tylko
przytakiwałam. Ogólnie niewiele się odzywałam przez co tamtego dnia
spotkałam się z pewnym przykrym incydentem. Było to gdzieś pod koniec
imprezy, właśnie wchodziłam do holu hotelu, w którym było przyjęcie, gdy
zobaczyłam pewną grupkę zaproszonych osób. Chyba za dużo wypili, bo
rozmawiali tak, że mógł ich usłyszeć każdy w promieniu kilometra. Na
początku w ogóle się tym nie przejęłam i szłam dalej, lecz gdy
usłyszałam o czym mówią, nogi odmówiły mi posłuszeństwa i ogarnęła mnie
zupełna ciemność. Słyszałam tylko ich rozmowę:
- Widziałeś tą Hoshi? Mówię Ci, normalnie chodząca lalka. -Co?! Czy ja na serio jestem lalką?!
-No co. Ona myśli, że wszystkim jest jej żal. - Przecież tak nie myślę
-Pewnie myśli, że każdy powinien się o nią troszczyć. Ha! W dupie mam ją i tę jej tragedię.- Co? Przecież nigdy czegoś takiego nawet nie oczekiwałam.
-Racja, gdyby nie jej dziadek, wszyscy mieliby na nią wyjebane .- Co? O czym oni mówią
-Ta... i jeszcze ten Tsuki. Gdyby nie on, to w ogóle nie
byłaby tym vice. Ha! Już ja się lepiej nadaję na to stanowisko od tej
porcelanowej lali.
Stałam tam niezdolna do jakiegokolwiek ruchu i słuchałam jak mówią o
mnie coraz to gorsze rzeczy. Nie mogłam już tego wytrzymać. Opadłam na
kolana, myśląc tylko:
"Przestańcie. Przestańcie. Proszę przestańcie tak mówić. Ja taka przecież nie jestem. Proszę nie mówcie tak!".
Nie mogłam się opanować . Nagle poczułam na swoich
policzkach coś ciepłego i zrozumiałam, że chyba po raz pierwszy w moim
życiu płaczę. Nie mogłam nic zrobić. Klęczałam tam płakałam i słuchałam
tego wszystkiego. Przede mną malowała się ogromna ciemność, całkowita
pustka. Nie widziałam nic. Poczułam tylko, że ktoś mnie podnosi i
przytula do siebie.
Zanim się zorientowałam, byłam już w obcym pokoju, nie wiedząc jak i
kiedy się tam znalazłam. Powoli otrząsałam się już z szoku, więc
próbowałam ustalić gdzie jestem i kto mnie tu przyprowadził. Rozejrzałam
się po pokoju. Był on dość duży z wielkim łożem z baldachimem na którym
właśnie leżałam. Na przeciwko mnie i po prawej stronie była para drzwi
(te po prawej prowadziły chyba do łazienki, sądząc po odgłosach zza nich
dochodzących), w rogu pomiędzy drzwiami stała komoda a po lewej stronie
mieściło się wielkie okno z widokiem na miasto (
- wow, to chyba jakieś 20 piętro! ). Obok okna stał fotel i regał z
książkami. Trochę niepewnie wstałam z łóżka, chcąc się wydostać z tego
nie znanego mi miejsca jak najszybciej, lecz wtedy usłyszałam dźwięk
otwieranych drzwi, więc automatycznie spojrzałam w tamtą stronę, a to
co zobaczyłam, zszokowało mnie tak jak dotąd nigdy nic w moim życiu.
Stanęłam, nie mogąc odwrócić wzroku od senseia, który stał przede mną
odziany dosłownie w sam ręcznik. który był owinięty wokół bioder.
Patrzyłam, jak woda z jego blond włosów spływa mu po karku na jego
umięśnioną sylwetkę, na ramiona, które z łatwością by mnie objęły. Nie
mogłam się oprzeć, żeby nie patrzeć na te piękne niebieskie oczy tak
łudząco przypominając moje. Nieświadomie podeszłam do Tsukiego i
wtuliłam się w niego. Sama nie wiedziałam czemu to zrobiłam, po prostu
poczułam znowu to, co czułam tego dnia, gdy sensei mnie pocałował, tylko
że mocniej. Wtuliłam się w niego jeszcze bardziej, lecz nagle przyszła
mi do głowy myśl "Co ja robię, on mi pomaga a robię coś takiego gdy jest praktycznie nagi". Na tą myśl odsunęłam się od niego najszybciej jak umiałam.
-Przepraszam, nie wiem dlaczego to zrobiłam.-mówiąc to po raz pierwszy w moim życiu zaczerwieniłam się. Spuściłam głowę, żeby tego nie widział i dodałam - Dziękuje za to, że mnie stamtąd zabrałeś i przepraszam za kłopotanie cię. Ja już wychodzę.
Odwróciłam się aby wyjść, lecz poczułam uścisk na nadgarstku i mocne
szarpnięcie, ani się obejrzałam a już siedziałam na łóżku a przede mną
klęczał Tsuki trzymając mnie za rękę.
-Za co przepraszasz, przecież to nie twoja wina. Pamiętaj że
ja zawsze będę stał po twojej stronie, a to że się do mnie przytuliłaś
nie przeszkadza mi, wręcz przeciwnie cieszy mnie.-Mówiąc to chwycił moją drugą dłoń.
-Tak, ale nie powinnam tego robić w takiej sytuacji.-Byłam zła na siebie że sprawiam tyle problemów.
-Czemu? Przecież powiedziałem, że mnie to cieszy, to znaczy że jestem dla ciebie kimś ważnym, kimś na kim polegasz.-przy tym zdaniu uśmiechną się od mnie tak, że nie wiedziałam co myśleć.
-Co? Dlaczego to cie tak uszczęśliwia?
-Heh... Może nie zauważyłaś, ale zawsze cię obserwowałem. Już od czasów liceum.
-Co?
-Heh może nie pamiętasz, ale kiedyś cię pocałowałem.
-Tak, pamiętam, powiedziałeś, że chciałeś zobaczyć moją zaskoczoną minę ale ci się to nie udało.
-Prawda jest taka, że już wtedy się w tobie zakochałem, ...- c..cc...cco co on powiedział ?- ...
ale wtedy byś mnie do siebie nie dopuściła, więc postanowiłem, że
najpierw zaopiekuję się tobą i pokażę ci, że możesz mi zaufać, a dopiero
wtedy gdy okażesz, że nie jestem ci obojętny, powiem ci o tym.
Mówiąc to patrzył mi cały czas w oczy a ja wiedziałam, że nie kłamie.
Zatapiając się w tych błękitnych oczach poczułam coś, czego do tej pory
nie odczuwałam.
-Coś cie boli ??- zapytał się mnie sensei z zatroskaną miną.
-Nie, czemu tak sądzisz ?- Nic nie powiedział. Wskazał tylko na moją dłoń, która spoczywała na mojej lewej piersi- Co, kiedy ja... - spojrzałam w oczy Tsukiemu- Przepraszam,
poczułam coś dziwnego w sobie, sama nie wiem co to jest, to trochę
jakbym czuła nieopisane szczęście w sercu po tym, co powiedziałeś, ale
nie wiem dlaczego.
-Ja wiem co to jest - mówiąc to uśmiechnął się jeszcze bardziej, a ja poczułam to jeszcze mocniej .
-Co to??
-Heh jeszcze się nie domyśliłaś... -kiwnęłam głową, że nie- To znaczy, że mnie kochasz tak samo, jak ja ciebie.
Chwycił mnie za rękę i pociągnął w dół tak że nasze usta się
spotkały. Całował mnie namiętnie a za razem delikatnie, wtedy już
wiedziałam, iż naprawdę go kocham, a on mnie, taką pustą osobę jak ja.
Zaczął całować moją szyję i rozpinać zamek z tyłu mojej sukienki a ja
nie miałam nic przeciwko temu, lecz on nagle przestał, spojrzał mi w
oczy i powiedział.
-Wiesz że po tym nie będzie już odwrotu. Czy na pewno tego chcesz ??
Nie musiałam myśleć nad odpowiedzią. Sama wyszła mi z ust .
-Czekałeś tyle lat opiekując się mną i właśnie dzięki temu
jestem całkowicie pewna, że mówisz prawdę oraz że mnie kochasz i że ja
cię kocham.
Tylko gdy wymówiłam te słowa zrobiłam coś, czego całkowicie się po
sobie nie spodziewałam. Przysunęłam do siebie Tsukiego i pocałowałam go.
Nie wahał się już. Pewnym ruchem odpiął mój zamek do końca i ściągnął
moją suknię nie przestając mnie przy tym całować. Zaczął dotykać mojego
brzucha i piersi a ja czułam, że już dawno nie ma na sobie ręcznika a
nasze ciała niczym nie osłonięte stykają się ze sobą, co mnie coraz
bardziej podniecało. Czułam tylko jak usta Tsukiego wędrują od moich ust
przez moja szyję, piersi i brzuch do mojego krocza. Poczułam jak język
na mojej łechtaczce. Nie mogąc się już więcej powstrzymać zaczęłam sapać
.
-Heh... chyba ci się to podoba. - nie mogąc wykrztusić słowa kiwnęłam tylko głową - Ciesze się, ale chyba na tym będziemy musieli dzisiaj poprzestać .
-Czemu ?- zdołałam wykrztusić to z trudem przez to, że ciągle lekko sapałam - Czy zrobiłam coś nie tak?
-To nie tak. Po prostu nie byłem na to przygotowany.
Zrozumiałam o co mu chodzi i uśmiechnęłam się do niego, co lekko go zdziwiło.
-Czyli jednak nie byłaś pewna co do tego.
-Jestem pewna i właśnie dlatego, że to z tobą, to nie obchodzi mnie, czy będziemy się zabezpieczać czy nie.-Uśmiechnęłam się do niego.
Zaskoczyłam go tym wyznaniem i uśmiechem. Powiedział tylko, że już
się nie powstrzyma. Zaczął mnie całować ,dotknęłam dłońmi jego mięśni a
on włożył swoje palce w moją cipkę. Poczułam się przyjemnie, nie
krepowało mnie to, ponieważ wiedziałam, że robi to osoba, która mnie
kocha. Zaczął całować moje piersi a ja włożyłam dłonie w jego blond
włosy. Tsuki objął mnie, umieszczając swoje dłonie na moich plecach.
Podniósł mnie lekko do góry i pocałował a ja poczułam jak jego penis
wchodzi w mnie. W momencie, gdy wszedł we mnie cały poczułam niesamowita
rozkosz. Gdy sensei zaczął się we mnie ruszać, zaczęłam znowu sapać, z
każdą chwilą czułam jak zaczynam płonąć coraz bardziej i bardziej0.
Lecz nie tylko ja czułam to narastające podniecenie. Tsuki podniósł mnie
tak, by nasze usta się spotkały. Był to długi i namiętny pocałunek,
przy którym oboje doszliśmy.
-Hoshi, czy zgodzisz się być moją gwiazdą ??
-Tak, o ile ty zgodzisz się być moim księżycem .
Zaśmialiśmy się po czym znowu zanurzymy się w pocałunku i morzu naszych uczuć .
Hej to ja _xXx_ , mam nadzieję, że ktoś przeczytał te wypociny. Chciałam tylko napisać dla nie doinformowanych, iż
Hoshi po japońsku oznacza gwiazda, Tsuki oznacza księżyc, a Yoru oznacza noc.
Mam nadzieję, że się podobało i informuję, że 3 rozdział będzie
ostatnim z tej opowieści, choć nie wiem, czy ktoś to w ogóle czyta, ale
co tam, i tak napiszę .Proszę o komentarze, czy się podobało czy nie.
Edit: Kahowska
Opowiadania, fanficki napisane na podstawie ciągu mangi lub całkiem wymyślone. Skupiamy się na mandze "Skip Beat!", ponieważ dzięki niej się poznałyśmy. Dużo jej zawdzięczamy. Zapraszamy czytelników różnych historii, fanów mang i anime, a w szczególności ludzi lubiących tytuł "Skip Beat!". Blog, który będzie zawierał opowiadania z naszych wyobraźni. Historie te będą różne, ponieważ tą stronę będzie prowadziło kilka osób.
O nas
- grupa.SNW
- Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
- Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz