Siedziała spokojnie i wpatrywała się w wodę. Nie wiedziała, dlaczego
wciąż rozpamiętywała wszystkie chwilę jakie spędziła w LME. "Muszę w
końcu zapomnieć" - pomyślała wstając. Obróciła się ku ścieżce, by w
końcu wyjść, gdy ujrzała kogoś. Niestety światło słoneczne padało zza
pleców nieznanego osobnika , więc nie rozpoznała od razu.
- Kim jesteś? - zapytała lekko wystraszona.
- To już pół roku jak cię nie ma, a ja wciąż głupi miałem nadzieję,
że jednak wrócisz - usłyszała. Ten głos rozpoznałaby wszędzie, nieważne
gdzie by się udała, wystarczyło by jedno słowo, aby wiedzieć kto to.
- Nie mogłeś mnie zostawić nawet po tak długim czasie? - zapytała siadając z powrotem na kamieniu.
- Nie ponieważ uciekłaś bez słowa wyjaśnienia - był zły, od razu
wyczuła jego wściekłość. Nie miała już ochoty na animozje i okazywanie
szacunku w formie mówienia do niego "senpai" lub inaczej. Miała dość.
- Jak myślisz dlaczego? - zapytała beznamiętnie. Nawet na niego nie
spojrzała, co go jeszcze bardziej wkurzyło. Podszedł do niej i usiadł
obok.
- Chciałem się tego dowiedzieć i dlatego cię szukałem. Wiesz, nigdy
bym nie pomyślał, że to właśnie tutaj przyjedziesz - dotknął dłonią
zimnej wody w potoku.
- Jakieś to dziwne, że wiesz, gdzie będę - dalej odpowiadała
beznamiętnym tonem, jakby bez życia. Bał się, że na poważnie już nie
miał szans.
- Nie wiem, co się stało. Nic mi nie wytłumaczyłaś i odeszłaś zupełnie
porzucając wszystko - powiedział, wciąż trzymając dłoń w wodzie.
- Nie jesteś kimś, komu powinnam się tłumaczyć - odpowiedziała dalej
tym samym tonem głosem. Spojrzał na nią. Jej twarz była jak maska. Wstał
i złapał ją za rękę, pociągając w stronę ścieżki prowadzącej do
miasteczka.- Zostaw mnie! - krzyknęła wyrywając rękę z uścisku.
Zatrzymali się w środku lasu. Odwrócił się i spojrzał na nią tym swoim
spojrzeniem pełnym wściekłości.
- Uważasz, że teraz pozwolę ci tak po prostu odejść i porzucić
wszystko?! - krzyknął łapiąc ją za nadgarstki i przyszpilając do
najbliższego drzewa.
- Zostaw mnie, to twoja wina. To wszystko twoja wina! - krzyczała i
próbowała się wyrwać. Spojrzał na jej twarz i na przepełnione łzami
oczy.
- Musisz zrozumieć, że nie pozwolę ci już odejść, skoro cię znalazłem
- pochylił się nad jej twarzą, co sprawiło, że ona się uspokoiła i też
spojrzała na niego. Jej twarz wyrażała ból i smutek, a jej oczy pełne
łez mówiły o wielkiej samotności, jaką tak naprawdę odczuwała.
- Ja już nie mam siły na walkę - szepnęła. Zrozumiał, że musiała
cierpieć. Puścił jej dłonie i pozwolił usiąść. Sam tez usiadł obok i
płożył swoją dłoń na jej. Westchnęła i potarła oczy, aby wytrzeć łzy.
Wzięła głęboki oddech i spojrzawszy na Rena zaczęła mówić.
- Przez całe życie miałam tylko jeden cel w życiu, sprawić aby Sho
był szczęśliwy, bo dla niego zrobiłabym wszystko. Jednocześnie chciałam,
aby moja matka też choć raz się do mnie uśmiechnęła, ale gdy odeszła
odpychając mnie, tak po prostu postanowiłam, że zrobię wszystko, aby
rodzina Sho mnie nie porzuciła. Jakoś tak oddałam się im, przez co oni
kształtowali mnie na swój sposób. Nauczyłam się wielu rzeczy mieszkając z
nimi, jednak gdy Sho postanowił wyjechać, to pojechałam z nim i mimo to
dalej byłam tylko służącą w jego domu. W końcu gdy mnie rzucił
postanowiłam się zemścić. Chciałam, żeby choć raz mnie docenił by
powiedział, że nie jestem tylko zwykła nudną i nic nie wartą dziewczyną,
a wtedy poznałam ciebie i jakoś sam wiesz, jak to z nami było. Pewnego
dnia jednak zrozumiałam, że to co do ciebie czuję, to nie jest zwykły
szacunek, tylko coś więcej. Jednak walczyłam z tym. Nie chciałam, abyś o
tym wiedział i nie chciałam pozwolić na kolejną głupotę w swoim życiu.
Bałam się też twojego odrzucenia, gdybym ci jednak o tym powiedziała i
dlatego... - nie skończyła, gdyż znów zaczęła płakać.
- Głupia - przytulił ją do siebie i pocałował czubek głowy. Kyoko
wtuliła się w niego i zaczęła mocniej płakać. Płakała nad całym swoim
życiem i uczuciami. W końcu mogła to zrobić. Uwolniła cała swoją
rozpacz, jaką wciąż w sobie dusiła. Kiedy w końcu się uspokoiła, Ren
głaskał ją delikatnie po głowie.
- Lepiej ci już? - zapytał zauważywszy jej spokój.
- Tak, lepiej. Ale mam wciąż jedno pytanie, jakie chciałam ci zadać,
tylko proszę bądź szczery - odwróciła się twarzą do niego i z poważnym
spojrzeniem.
- Więc pytaj, postaram się odpowiedzieć, jak będę mógł - poczuł niepokój, ale chyba wiedział jakie pytanie mu zada Kyoko.
- A więc jesteś Corn'em prawda? - w jej oczach widział powagę i
prośbę jednocześnie. Podrapał się po głowie i pochylił do przodu,
patrząc w ziemię.
- Pytanie dość trudne. Wiesz, ale żeby ci na nie odpowiedzieć musimy
cofnąć się do czasu, kiedy się spotkaliśmy - zaczął opowiadać. Siedząc
tak obok niego, Kyoko czuła spokój i jednocześnie podniecenie. Słuchając
jego historii, była zszokowana. To co on przeżył, było okropne. Dużo
gorsze od tego, co sama przeszła. Złapała jego dłoń i ścisnęła ją, by
wiedział, że ona dodaje mu otuchy.
- Teraz rozumiesz, dlaczego ukrywałem przed tobą fakt, iż znaliśmy się już wcześniej - dodał na końcu i spojrzał na jej twarz.
- Tak i choć dziwi mnie to, to jednak chcę powiedzieć, że się cieszę,
że mogłam to od ciebie usłyszeć. Choć dziwi mnie jedno, ponieważ masz
naprawdę na imię Kuon, a tak na imię miał ukochany syn Kuu... Czy to
jest jakoś powiązane - spojrzała na niego pytająco.
- Jeszcze nie zrozumiałaś? Ja jestem tym synem - szok. Totalny szok.
- Dobra, to już za wiele - dodała.
- Wracamy? - zapytał wstając i podając jej rękę. Spojrzała na niego i
wyciągnęła dłoń. "Czy odważę się na to? Czy będę w stanie wrócić? A co
jeśli mi się nie uda?" - te pytania krążyły jej po głowie.
- Dobrze wracajmy - powiedziała, postanawiając sobie, że powinna i że
jest to komuś winna. Wrócili razem do miasteczka. Kiedy tak szli
główną ulicą, to Ren złapał Kyoko za rękę, jakby się bał, że zniknie.
- Gdzie mieszkasz? - zapytał, aby jakoś nawiązać rozmowę.
- Czy to ważne? - nie chciała mu mówić, ponieważ nie wiedziała, co by
zrobił, gdyby go tam zaprowadziła. Jeszcze spakowałby jej rzeczy i od
razu zawiózł do LME.
- Chciałem tylko cię tam odprowadzić, ponieważ ja sam zatrzymałem się
w jednym hotelu - odpowiedział z uśmiechem, jakiego wcześniej u niego
nie widziała. Chociaż nieraz widziała. Ten szczery i prosty uśmiech
Tsurugi-san'a.
- Dobra powiem ci, ale obiecaj, że nie będziesz niczego knuł - poddała się pod naporem tego uśmiechu.
- Na pewno nic nie będę planował. Nie martw się - Kyoko nie była tego
taka pewna. - To może jednak chodźmy do mnie, bo widzę że masz opory -
dodał po chwili. Kyoko nie wiedząc jednak, co robi pociągnęła Rena w
inną stronę niż szli.
Pociągnęła go małego budynku z czerwonej cegły. Wchodząc po schodach
miała mieszane myśli, ponieważ nie wiedziała, co się może wydarzyć i
dlaczego tak naprawdę to robi. Nic nie mówiąc, otworzyła drzwi jednego z
mieszkań i wpuściła Tsurugę-san'a do środka. Wszedł rozglądając się i
zobaczył mały pokój ze stolikiem i jedną szafką. Do tego mały aneks
kuchenny oddzielony od pokoju niskim murkiem z drewnianym blatem. Jakieś
drzwi, zapewne od łazienki były obklejone jakimiś zdjęciami.
Ściągnął buty i wszedł. Podszedł do zdjęć i zaczął je oglądać.
Zobaczył kilka zdjęć z Moko-san i Marią, wnuczką szefa. Kilka też były z
członkami Gimakure Rock, co go trochę zdziwiło, poniewaz nie wiedział,
skąd Kyoko mogła ich znać. Nie wiedział przecież o tym, iż Mogami grała
kurczaka Bo. Nic mówiła mu na ten temat. Kilka zdjęć było ze stanów.
Stała tam w towarzystwie jego ojca oraz innych członków ekipy, z którymi
zdążyła się zaprzyjaźnić.
Kyoko w tym czasie, co on oglądał zdjęcia, robiła herbatę spoglądając od czasu do czasu na niego kątem oka.
- A więc chcesz bym wróciła do LME, tak? - zapytała by jakoś przerwać tę ciszę, która wprost napierała.
- Tak chciałbym, abyś wróciła, ale dlaczego odeszłaś... Zawsze
powinnaś była wrócić, jak ci szef powiedział - stwierdził z dość krzywym
wyrazem twarzy, odwracając się do niej.
Kyoko postawiła na stoliku dzbanuszek z herbata i dwie filiżanki. Ren
usiadł i wziął jedną, by napić się ciepłego naparu z zielonej herbaty.
- To nie była prosta decyzja, ale nawet jeśli wiedziałam, co tracę...
Odchodząc, ani razu nie przyszło mi do głowy, aby wrócić - powiedziała,
gdy też popiła napoju.
Spojrzał na nią lekko zły, ale też ciekawy.
- Powinnaś była wrócić, nieważne co pamiętasz, jak ci mówiłem, że
nieważne są twoje osobiste problemy, jeśli chcesz być najlepszą aktorką.
Masz się szczęśliwie uśmiechać, nawet jeśli umarł ci ktoś z rodziny -
skinęła głową, że pamięta, ale w jej oczach nie widział nic, oprócz
pustki.
- Widzę, że to musiało być coś jeszcze, oprócz tego o czym mi mówiłaś
- drgnęła nieznacznie na te słowa. - Możesz mi powiedzieć, przecież
skoro powiedziałem ci już wszystko - podniosła głowę i spojrzała mu w
oczy. Zobaczył w nich ukrywany ból.
- Co się stało? - zapytał, wyciągając do niej dłoń, ale cofnął ją, jak zobaczył, że ona się nieznacznie odsuwa
- Nic co powinno ci zaprzątać głowę Tsuruga-san - odpowiedział
odwracając się w stronę okna. Nagle poczuła jego rękę na swojej głowie.
- Nie powinnaś tego dusić w sobie, wiesz dobrze i dlatego możesz mi o
tym powiedzieć... - nie zdążył skończyć, gdyż Mogami wstała szybko i
stanęła przy oknie.
- Nie mogę ci powiedzieć i po co miałabym ci o tym mówić. Prawda jest
taka, że to właściwie ciebie dotyczy Tsuruga-san - wskazała na niego
ręką. Zaczęła krążyć po pokoju, ponieważ jakos nie umiała poradzić sobie
z narastającymi uczuciami, które przez te pół roku tłumiła i starała
się o nich zapomnieć.
Ren też wstał i podszedł do niej. Złapał ją za ramiona i przytrzymał,
aby spojrzała na niego. Kyoko nie mogąc sobie z tym poradzić zaczęła
płakać. Płakała jak dziecko, a przecież była pewna, że już wypłakała
wszystkie łzy, przecież obiecała sobie, że nie będzie już płakać. Jednak
się nie udało... Ren przytulił ją do siebie. Wtuliła się w niego jak
małe kociątko. Po jakimś czasie, gdy już uspokojona dalej siedziała w
ciszy, wtulona w ciepłe ramiona Tsurugi-san'a.
- Powinnaś się przespać zwłaszcza, że już późno - wskazał na okno. Na
dworze było już ciemno. Nawet nie zorientowała się, kiedy zapadł
wieczór.
- Powinienem wracać do hotelu - Ren czuł, że nie chce zostawiać
Mogami samej, ale i tak ciężko ze sobą walczył, by czegoś nie zrobić.
Jego wewnętrzna walka trwała długo i zaciekle, jednak gdy Kyoko wtuliła
się w niego jeszcze mocniej, to nie mógł wytrzymać i o mało jej nie
pocałował. Na szczęście do niczego nie doszło.
- Przepraszam, że tak nagle zaczęłam płakać, powinnam była się
powstrzymać - Kyoko w końcu się odezwała. Wstała i podeszła do drzwi od
łazienki. Zobaczyła zdjęcia i pomyślała o jednym.
- Tsuruga-san mam jedno pytanie - powiedziała nie patrząc na niego.
Pomyślała, że ryzykuje, ale lepiej być pewnym, niż nie wiedzieć nic.
- Jakie - zapytał.
- Chciałam wiedzieć, czy ty masz kogoś, kogo kochasz? Kogoś komu
oddałeś swoje serce? - nie patrzyła na niego, ale czuła jakąś zmianę w
atmosferze.
- Dlaczego o to pytasz? - jego głos był dziwny. Dalej jednak spoglądała na zdjęcia.
- Ponieważ jest coś co chce ci powiedzieć. Nieważne jaka będzie na to
twoja odpowiedź - dotknęła zdjęcia, na którym stała wraz z Marią.
Uśmiechnęła się na wspomnienie dnia, w którym to zdjęcie powstało.
Przyjęcie urodzinowe Marii, a potem i jej. Kiedy Tsuruga-san nadal nic
nie mówił, odwróciła się i spojrzała na niego. Siedział oparty o szybę i
spoglądał w noc.
- No to powiedz mi, co chcesz mi powiedzieć, a ja ci odpowiem na
twoje pytanie - nie patrzył na nią, a jego twarz była bez wyrazu.
- Dobrze - usiadła obok niego i nie patrząc na Rena, zaczęła mówić.
- Widzisz, od początku zawsze traktowałam cię jako senpai'a, nigdy
nawet nie brałam pod uwagę czegoś nic więcej, jednakże z czasem
nieświadomie zaczęłam czuć coś więcej, jednak wciąż wmawiałam sobie, że
to tylko szacunek oraz fakt, iż wiem, że ty masz kogoś kogo kochasz -
spojrzała na niego.
- Skąd wiesz, że mam kogoś, kogo kocham? - zapytał zdziwiony.
- Tak naprawdę, to dzięki mnie sobie to uświadomiłeś. Pamiętasz takie
słowa jak: "ziarenko to małe ziarenko", albo mówiące o tym, że nie
możesz mieć osoby, która jest ważna dla twojego serca? Ponieważ nawet
jeśli łańcuchy, które cię powstrzymują, opadną, to ty i tak znajdziesz
nowe, aby znów się zniewolić i nie pozwolić na rozwinięcie tego uczucia -
skinął głową że tak, ale szok na jego twarzy był ogromny. Nagle coś
skojarzył. Zdjęcia Gimakure Rock i ona wśród członków oraz brak tego
kurczaka. Jej znajomość jego zachowań oraz fakt, iz od początku nigdy
nie dawała się nabrać na jego słynny uśmiech. Ten kurczak był taki sam.
Dlaczego wtedy tego nie skojarzył, ale z niego kretyn. Klepnął się w
czoło zrozumiawszy wszystko, jednakże fakt, iz ona nie zauważyła tego,
że to właśnie o nią chodziło, zdziwiło go jeszcze bardziej.
- A więc już wiem, o co ci chodzi i skąd to wszystko wiesz. Teraz powiedz, co chciałaś - był trochę zły o tę cała sytuację.
- Widzisz, przez bardzo długi czas odsuwałam od siebie świadomość
jakichkolwiek cieplejszych uczuć względem ciebie, ponieważ nie chciałam
znów cierpieć i ciebie znienawidzić, ponieważ zrobiłeś dla mnie tak
wiele dobrego, nawet jeśli byłeś wobec mnie niesamowicie surowy -
mówiła, nie patrząc na niego tylko na widok za oknem. - Chciałam więc
się po prostu odsunąć, aby nie cierpieć i stłumiłam w sobie te uczucia
przyjeżdżając tutaj - nagle zamilkła. Nie mogąc nic już powiedzieć,
wciąż spoglądała w obraz za oknem. Stłumione odgłosy miasta delikatnie
burzyły ciszę, jaka nastała w małym pokoiku. Ren patrzył na twarz Kyoko
i myślał. Zastanawiał się nad tym, co właśnie powiedziała i nagle
uderzyło w niego to, co chciała mu powiedzieć. Ona go kocha! "Jakim ja
debilem muszę być naprawdę" - pomyślał.
Przysunął się do Kyoko i dotknął jej reki. Splótł place i delikatnie
je ścisnął. Kyoko nie reagując na to, wciąż wpatrywała się w okno. Czuła
jednak wszystko. Ren delikatnie pochylił się ku jej twarzy i dotknął
jej ust swoimi. Kyoko była w szoku. Nie spodziewała się tego. Ponownie
się przybliżył i tym razem począł całować Kyoko ze tłumionymi uczuciami.
Po chwili odsunął sie i powiedział:
- Możesz to uznać za swój pierwszy pocałunek - uśmiechnął się
nieznacznie, by po chwili znów zacząć ją całować. Kyoko nie umiała się
obronić. Wezbrane ciepło oraz szybkie bicie serca sprawiały, że była
słaba. Pozwalała na wszystko, ponieważ w głębi bardzo tego pragnęła.
Ren delikatnie położył Kyoko na podłodze. Całował ją mocno,
aczkolwiek delikatnie. Kyoko wplotła ręce w jego włosy. Nie przerywając
pocałunku zaczęli się rozbierać. Czuła jego gorące usta wszędzie, gdzie
tylko odkrywała swoje ciało. Dreszcze opanowały jej ciało. Czuła gorąco.
Coś w jej ciele krzyczało..
Powoli ściągnęli z siebie wszystkie ubrania, które lądowały gdzieś w
pokoju. Ren całował i ssał jej piersi oraz delikatnie kąsał. Sprawiając
jej przy tym ogrom przyjemności. Ona tylko trzymała się jego ciała. Bała
się, że to tylko sen, ale nie chciała go przerywać, więc pozwalała
sobie na to, by trwał.
Nagle poczuła rękę Rena w swojej myszce. Jęknęła cicho nie mogąc się
powstrzymać. Ren tylko się uśmiechnął i zaczął ją pieścić. Czuł, jak się
nakręcała. Robiła się coraz bardziej mokra. Zaczął ją całować po
brzuchu i powoli kierował się ku jej muszelce. Językiem znaczył ścieżkę.
W końcu dotarł do jej delikatnie zaróżowionej myszki. Językiem zaczął
pieścić tę cześć jej ciała, słysząc jej przyspieszony oddech i
powstrzymywane jęki. Sam też czuł się podniecony.
Kyoko nie mogła się powstrzymać i jęczała delikatnie, przykrywając
przy tym usta dłonią. Nigdy wcześniej nie czuła takiego szczęścia,
takiej przyjemności. Nigdy w życiu nie spodziewała się, że dozna takich
dziwnych, a zarazem przyjemnych pieszczot. Nagle zobaczyła twarz Rena
nad sobą.
- Jesteś gotowa? - zapytał poprzez przyspieszony oddech. Skinęła
twierdząco głową. Wszedł powoli i poczuł, jak Kyoko się spina.
Najwyraźniej musiało ją zaboleć.
- Kyoko wiem, że cię teraz boli, ale jestem w tej chwili tak
szczęśliwy, że nie mogę się powstrzymać - wyszeptał je wprost do ucha.
- Nie powstrzymuj się. Dla ciebie jestem stanie wytrzymać wszystko -
odpowiedziała szczęśliwa. Spojrzał tylko na nią, uśmiechając się tak
szeroko, jakby wygrał najwspanialszy skarb na całym świecie. Zaczął się
poruszać. Czuł, jak Kyoko powili się rozluźnia, by po chwili zacząć
jęczeć cicho z przyjemności. On również czuł niesamowite podniecenie,
spowodowane jej jękami oraz całą jej osobą. Widział jej łzy i począł jej
scałowywać. W końcu zaczął się poruszać coraz szybciej, i szybciej by
usłyszeć cichy szept Kyoko.
- Już nie mogę, coś mnie ogarnia...
- Nie powstrzymuj się - odpowiedział Ren.
Obydwoje doszli w prawie tym samym momencie. Ren położył się obok Kyoko i przytulił ją mocno do siebie.
- Właściwie nie odpowiedziałem ci na pytanie, które mi zadałaś. To
prawda, że kocham kogoś, a tym kimś jesteś ty. Mimo to nie wiedziałem,
jak mogłem powstrzymywać się przed tym, skoro to dzięki tobie mogłem
uwolnić się od tej ciemnej otchłani, która mnie ogarniała i z której
tylko ty i twój głos oraz ciepło, były w stanie mnie wyciągnąć -
powiedział cicho. Kyoko poczuła, jak łzy zaczęły płynąc po jej twarzy.
Była w tym momencie tak szczęśliwa, że nic nie mogło tego zmącić.
-Wrócisz ze mną?- zapytał.
- Tak wrócę - odpowiedziała i wtuliła się w gorące ciało Rena, by oddać się w końcu w spokojne ręce Morfeusza.
*********
To już ostatni część tej całej opowieści. Skończyłam ją pisząc w
kawiarence internetowej, więc mam nadzieję, że jakoś dałam rade.
Jeśli są błędy to tylko dlatego, że spieszyłam się:P
Buziaki dla wszystkich moich kochanych dobrych duszków, którym dedykuje ten rozdział:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:
Kocham was wszystkie ;3
Edit: Karmel
Opowiadania, fanficki napisane na podstawie ciągu mangi lub całkiem wymyślone. Skupiamy się na mandze "Skip Beat!", ponieważ dzięki niej się poznałyśmy. Dużo jej zawdzięczamy. Zapraszamy czytelników różnych historii, fanów mang i anime, a w szczególności ludzi lubiących tytuł "Skip Beat!". Blog, który będzie zawierał opowiadania z naszych wyobraźni. Historie te będą różne, ponieważ tą stronę będzie prowadziło kilka osób.
O nas
- grupa.SNW
- Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
- Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
mimo że już to mówiłam to podoba mi się to opowiadanie
OdpowiedzUsuńchociaż to zakończenie takie za szybkie
tak jakby jeb i koniec..
ale słodko słodko
jessyxx
Masz rację jessyxx trochę za szybko jeszcze jedna część możliwe że zapełniłaby pustkę jaką odczułam po przeczytaniu tego. Ogólnie było dobre i przyjemnie się czytało.
OdpowiedzUsuńDahilia
OMG! Troszkę szybko, ale uwielbiam takie historyjki!!! Kyaaa!
OdpowiedzUsuńkaja1198