O nas

Moje zdjęcie
Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.

poniedziałek, 3 września 2012

Skip Beat! Moja Fantazja :D (z ciagu mangi)

Minęły jakieś dwa tygodnie od czasu, jak Ren przyłapał mnie z Sho w jednym samochodzie. Nie były to najszczęśliwsze chwile mojego życia, ale to nie była moja wina tylko tego przeklętego Shotaro! Siedziałam w swoim pokoju gdybając nad tym, gdy tak patrzyłam na moją księżniczkę Rosę i Corna - kamień pochłaniał moje smutki, a księżniczka dawała mi nadzieję, że da się to jeszcze jakoś naprawić. Nagle zadzwonił mój telefon, który leżał na łóżku obok torebki. Nie chciało mi się go obierać, ale był od szefa, więc nie miałam innego wyjścia.
- Kyoko, wiesz dobrze że jesteś w LoveMe i mam dla ciebie zlecenie - wypowiedział te słowa z jak największą powagą.
- Jakie to zlecenie? - zapytałam, próbując wykrzesać z siebie jak najwięcej entuzjazmu. Jednak poległam na samym początku
- Wiec tak, twoim zadaniem jest... Uwaga... musisz przyjść na moje przyjęcie urodzinowe! - w tle było słychać muzykę i hałasy
- Dobrze szefie, kiedy jest pana przyjęcie urodzinowe? - Nie chciałam iść, bo wiedziałam, jak będzie wyglądać to przyjęcie. Wszędzie półnagie kobiety tańczące taniec brzucha z pawimi piórami na głowie i sztucznymi ogonami,a sam szef skupi całą uwagę na siebie i będzie robił jakieś niemożliwe rzeczy. Jednak musiałam iść szef to szef, a poza tym co by sobie Tsuruga-san pomyślał? Dla niego unikanie pracy, to największa zbrodnia.
- Właśnie zaczyna się przyjęcie - odpowiedział niewzruszony.
- Słucham?! Jak ja mam się przygotować na nie w tak krótkim czasie? - wypowiedziałam to z żalem.
-  Pod twoim domem powinien czkać samochód, którym pojedziesz się przebrać i zrobią ci makijaż. Jeżeli zdążysz w półtorej godziny dostaniesz sto punktów. To papatki. - Rozłączył się zanim zdążyłam cokolwiek wypowiedzieć Szybkim ruchem wzięłam mój telefon i torebkę. Wybiegając z domu założyłam pierwsze lepsze buty i z szybkością światła wbiegłam do samochodu, zamykając drzwi. Szybko ruszyliśmy do najekskluzywniejszego sklepu z sukienkami szytymi na miarę. Pomyślałam: "jak oni mi w półtorej godziny uszyją sukienkę?". Wchodząc do sklepu z szoferem usłyszałam wołanie:
- Pani jest Mogami Kyoko ?- spytała ekspedientka z uśmiechem
- Tak... - powiedziałam z lekkim wahaniem.
- To cudownie! Pani sukienka już czeka - wyciągnęła rękę na przód i ruszyła, a ja za nią. Weszliśmy do pokoju w którym wszędzie były piękne i różnorakie sukienki, krótkie, długie, wieczorowe, koktajlowe. Patrzyłam na to wszystko z zachwytem.
- Panienko Mogami oto pani sukienka - odsłaniając sukienkę przykrytą białym materiałem ujrzałam najpiękniejszą sukienkę, przy której te co widziałam w wejściu bledną. Była biała długa do kolan, w pasie zwężała się i lekko marszczyła, dekolt nie za głęboki, a na nim były wyszyte piękne delikatne falbanki, które przyciągały dużo pozytywnej uwagi, wszystko było na białych ramiączkach, a sukienkę dopełniały białe pantofelki na niewielkim obcasie. Pomyślałam, że przemienię się z Kapciuszka w księżniczkę. Kiedy ją ubrałam nie mogłam wyjść z podziwu, że suknia potrafi, tak zmienić człowieka. Zostałam obsypana komplementami i się lekko zawstydziłam, przecież to nie ja byłam piękna tylko ta sukienka. Szybko jednak musiałam się zbierać i wsiadając do samochodu sprawdziłam godzinę. Jeszcze została godzina. Mam nadzieję, że się wyrobię.
Ruszyliśmy autem do kosmetyczki. Znów najlepszy sklep w mieście! Jak mój szef za to zapłaci, a jeżeli to ja będę musiała... - przerażona ta myślą, szybko wypędziłam ją z głowy.
- Nie, nie, nie. On to wszystko przecież przygotował - wchodząc do kosmetyczki jednym spojrzeniem mogłam ocenić, że są oni profesjonalistami. Najpierw długi korytarz prowadzący do oddzielnych pokoi, w których czekał makijażysta. Na podłodze turkusowy dywan, a na ścianach obrazy z pozłacanymi ramami. Ponownie usłyszałam moje imię, jednak teraz odpowiedziałam z pewnością.
- Tak. - odpowiedziałam. Nie wiem dlaczego byłam taka pewna siebie, to pewnie przez tą sukienkę. Ona była pewnie jakaś magiczna! Zostałam zaprowadzona do pokoju numer dziewięćdziesiąt trzy, w którym czekała na mnie profesjonalistka. Siadłam na krześle przed wielkim lustrem nie patrząc na wnętrze pokoju. Mogłam jednak dostrzec, że jest dużo kosmetyków i złoty wazon stojący pusty w rogu. Zaczęła szybko nakładać makijaż. Nawet nie widziałam, jak ona to robiła tak szybko. Po jakiś trzydziestu minutach byłam gotowa i bardzo szęsliwa. Wyglądałam jak z bajki, ale to nie koniec, jeszcze włosy mi przedłużyli. Nie zmienili mi koloru włosów, więc nie czułam się niekomfortowo. Wstałam podziękowałam. Następnie udałam się do wyjścia, gdzie czekał na mnie mój szofer. Wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy na przyjęcie. Kiedy dojechaliśmy przypomniała mi się akcja z Sho i Renem. Zdenerwowana nie wiedząc czy wejść, czy też nie - ruszyłam do środka. Wchodząc powitał mnie szef i powiedział, że dostanę zasłużone sto punktów. Zadowolona powiedziałam:
- Dziękuję za suknię i że pan za wszystko zapłacił
- Ja za to wale nie zapłaciłem - powiedział to z dyskretnym uśmieszkiem.
- Tak więc kto? - zdziwiona oczekiwałam odpowiedzi.
- Jak to kto? Ren. Ja tylko ciebie zaprosiłem.- powiedział i odszedł z innymi kobietami .
Stałam jak wryta. - Co? On mi kupił tą sukienkę i załatwił makijaż? Myślałam, że on mnie nienawidzi za ostatnie nasze spotkanie! - Byłam przerażona samą myślą spotkania go tutaj Postanowiłam się wymknąć. Jednak zauważyłam Rena obleganego tłumem pięknych kobiet i nie mogłam w takiej sytuacji wyjść. Zostając na przyjęciu poczułam wielką wściekłość za to że flirtuje z tymi kobietami, przecież to mi załatwił kosmetyczkę i sukienkę. Podszedł do mnie kelner z tacą na której stały kieliszki z czerwonym winem i mnie poczęstował. Wzięłam to wino z myślą, że jeden kieliszek mi nie zaszkodzi i je powoli sączyłam. Zauważyłam na horyzoncie piękną kobietę z wielkimi biustem w białej i obcisłej sukience, w której było widać wszystkie krągłości, a na domiar złego była taka krótka, że prawie majtki było jej widać. Skąd ona się urwała? Modliłam się o to, żeby nie podeszła do Rena Bóg mnie jednak nie wysłuchał i jednej chwili pojawiła się na przeciwko niego. Wpadłam w wściekłość! Nie sądziłam że jest takim rozpustnikiem! I co?! Jeszcze obdarzył ją anielskim uśmiechem.. Nie tym fałszywym ! Oburzona sięgnęłam po jeszcze jeden kieliszek czerwonego wina, mimo że wiedziałam, jak to może się skończyć. Wypiłam go z taką szybkością, że nawet nikt nie zauważył. Postanowiłam opuścić przyjęcie, żeby nie przeszkadzać we flircie Tsurugi z tymi kobietami. Wyszłam i chciałam się udać na pieszo do domu, jednak miałam małe problemy z nogami, gdyż odmawiały mi posłuszeństwa. Postanowiłam oprzeć się o mur i poczekać aż się poprawi. Zauważyłam że jestem na jakiejś nieznanej dotąd mi ulicy, na której żarzyły się żarówki od latarni, a drzewa ginęły gdzieś w mroku, tam gdzie światło nie dochodziło. Na przeciwko ciągnącego się, chyba z kilometr, zniszczonego muru stały domy mieszkalne. W mieszkaniach paliły się światła, czyli domownicy jeszcze nie śpią pomyślałam i przymknęłam oczy.
W tym czasie Ren zaczął mnie szukać.
- Wszystko dobrze Mogami-san - zapytał się, gdy już mnie znalazł.
- O, Tsuruga-san! Myślałam, że jesteś na mnie zły... - Wyprostowałam się i stanęłam z nim twarzą, w twarz.
Ren nie wytrzymał tego. Przycisnął mnie do muru. Zabierając mi jakąkolwiek drogę ucieczki i podniósł, łapiąc za nogi tak, aby nasze twarze prawie się stykały:
- Tak, jestem wściekły na ciebie, nie wiem czemu kupiłem ci tą sukienkę i tak naprawdę w tym momencie nie chce ciebie znać. - Ren ze złością na twarzy zauważył nadjeżdżającą taksówkę.Opuścił mnie na zimny chodnik . Zatrzymał  taksówkę. Dał taksówkarzowi 8000 yen(ok 200zł)  i powiedział:
- Proszę zabrać tą panią gdzie będzie chciała.
- Dobrze proszę pana - taksówkarz pochylił swoją czapkę z darszkiem w strone Rena.
Tsuruga-san otworzył drzwi i wprowadził mnie do taksówki zatrzaskując mocno drzwi. Siedząc w stojącej taksówce zdjęłam nowe buty. Zauważyłam, że moje stopy są mocno obtarte. Wymasowałam lekko stopy i nagle poczułam na nich chłód. Przecierając twarz zauważyłam, że płacze " Poleciały? Dlaczego? Gdzie Tsuruga-san?".  Widząc, że odchodzi wybiegłam z taksówki i słysząc za plecami:
- Gdzie panienka się wybiera? - zapytał taksówkarz.
- Zaraz wracam - odpowiedziałam - proszę zaczekać.
Biegnąc bez butów skaleczyłam się w nogę. W głowie wirowało mi mocno, że ledwo szłam. Nareszcie widząc w oddali ciemną sylwetkę Rena skąpaną w blasku latarni podbiegłam i wskoczyłam mu na plecy. Nie wiem dlaczego tak postąpiłam, po prostu - żeby nie odszedł. Ren poczuł na plecach uścisk, i ciepło. Zorientował się że to ja wiszę na jego plecach jak worek.
- D.. dlaczego powiedziałeś że nie chcesz mnie znać? - wyszeptałam trzęsącym głosem do jego ucha, jakbym się bała, że ktoś mnie usłyszy.
- Powiedziałem co myślałem - oznajmił mi stanowczo Ren.
- Ja, ja cię tak szanuję - z lekkim płaczem wyszeptałam te słowa
- Szacunek tutaj nie ma nic do rzeczy. Naprawdę tylko mnie szanujesz?
Wiedziałam  jaka będzie jego reakcja na moje słowa. Ukrywając głowę na jego plecach wyszeptałam te słowa najciszej jak mogłam, żeby tylko ich nie usłyszał.
- Kocham cię Tsuruga- san - i zsunęłam się powoli z jego pleców. Oddalając się od Rena, odwróciłam się do niego zapłakana z nadzieją, że patrzy. Jednak ujrzałam tylko jego plecy, na których przed chwilą wisiałam. Z powrotem wsiadłam do taksówki.
- Proszę jechać.
- Tak proszę pani - taksówkarz ruszył, jednak jego ciekawość co do tej sytuacji była taka wielka, że spytał :
- I co? Udało się?
- Z czym?
- No z tym facetem...
- Heh. Chciałabym jednak to niemożliwe - powiedziałam z żalem w głosie.
- Przykro mi - odpowiedział, jakby chciał mnie pocieszyć.
Od tego zdarzenia przepłakałam kilka dni. Leżałam na łóżku z chusteczką w jednej ręce i podusią w drugiej ręce. Nagle słyszałam, że dostałam sms-a. Kiedy podeszłam do telefonu sprawdzić kto napisał do mnie, zauważyłam, że to szef LME! Wściekłam się! Za to co się ostatnio zdarzyło na jego przyjęciu! W pośpiechu prawie nie zmiażdżyłam telefon. Przeczytałam tego "przeklętego sms-a". Wiadomości o treści: "Witaj Kyoko! Pośpiesz się i wpadaj do mojej rezydencji. Rodzina Hellów powraca! Pozdrawiam" .
- Co?! Ja mam jeszcze po tej całej sytuacji grać Setsu?! On chyba sobie kpi ze mnie, ale jeżeli tego nie zrobie szef będzie zawiedziony... - Próbowałam się przekonać do tego. Ruszyłam niechętnie w drogę - do posiadłości szefa. Zostałam przywitana przez lokaja i wpuszczona do środka. Wizażystka już na mnie czekała. Usiadłam na krześle. Kiedy już skończyliśmy, został mi tylko ubiór. Nagle szef wszedł do pokoju i mówi :
- Kyoko- san! Musisz się pośpieszyć! Ren musi zjeść kolacje, przecież wiesz, jak on się źle odżywia. - z błagalnym spojrzeniem wypowiedział te zdania.
- Ja muszę się jeszcze przebrać i w ogóle... -  próbowałam, jak najbardziej przeciągnąć czas, tak żeby się nie spotkać z Renem.
- To nie szkodzi. Przebierzesz się na miejscu. Nie martw się. On ma zdjęcia dzisiaj o 20, a jest 18.30. Zdążysz dojechać, przebrać się i zrobić kolacje - nalegał.
- Dobrze proszę pana - za namową uległam mu.
- Świetnie! Teraz wsiadaj i jedź! - Popchał mnie lekko w stronę wyjścia i pożegnał mnie z uśmiechem i zamknął drzwi.
- Eh... no dobra ! Teraz już po ptokach. Muszę jak najszybciej dojechać tam i się przebrać. Po około 30 minutach dotarłam na miejsce. Wbiłam do hotelu, gdzie dowiedziałam się, że wszystkie pokoje są zajęte.
- Proszę się nie martwić. Będę miała pokój z braciszkiem - ze śmiechem pomachałam do boya hotelowego. Kiedy doszliśmy do pokoju poinformowano mnie, że łazienka jest zepsuta i że muszę zejść dziewięc pięter w dół, aby wejść do łazienki.
- Dlaczego nie dostaliśmy innego pokoju? - zapytałam się.
- Pani brat powiedział, że to mu nie przeszkadza, bo od rana do wieczora będzie na zdjęciach, a jak skończy to na dole się wykąpie.
Skubany! O mnie nie pomyślał, chyba się mści za to tamto.
- Okej, skoro braciszek się zgodził to mi to nie przeszkadza - z uśmiechem na twarzy odpowiedziałam, próbując przekonać miłego chłopaczka z trądzikiem na twarzy. Następnie, kiedy młody sobie już poszedł, zauważyłam, że Tsurugi jeszcze nie ma w pokoju. Postanowiłam, jak najszybciej się przebrać. Ściągałam z siebie wszystko po kolei aż zostałam w samej bieliźnie. To czas na ubrania Setsu. Zauważyłam, podczas wyciągania ubrań z torby, urwało mi się ramiączko od stanika, więc postanowiłam i jego zmienić na inny ma podarty stanik - Hm... to chyba wtedy jak goniłam tego pięknego motylka... .-  jednym ruchem ściągnęłam stanik, który był tak zniszczony, że nawet nie musiałam go ściągać - sam spadł. Kiedy tak sobie stałam usłyszałam otwieranie drzwi, a w nich ujrzałam Rena. Zdenerwowałam się. Szybko złapałam za pierwszą lepszą rzecz, aby się osłonić. Los chciał, że to był malutki ręcznik pokojowy, który Tsuruga-san używał do wycierania się po prysznicu. Poczułam się zażenowana.
- Widzisz bo... Braciszku miałam zrobić tobie kolację, ale nie było czasu, aby się przebrać, więc... - spojrzałam na Rena.
- Dlaczego się wstydzisz Setsu? Jesteśmy rodzeństwem. Ty mnie nagiego widziałaś, a poza tym i tak nie masz nic do pokazania. - Ren złapał za zegarek, którego zapomniał i powiedział:
- Przyszedłem po to. Sesja się przedłużyła i będziemy pracować do 21, więc nie czekaj na mnie. Wychodząc zatrzasnął mocno drzwi.
E tam. Na pewno nic nie widział. Haha! Czym ja się martwię i tak nie mam czego pokazywać... - przypominając sobie słowa braciszka wściekłam się, ale postanowiłam się odstresować i zrobić omlet ryżowy na kolacje. Kończąc kolacje spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest po 21. Postanowiłam poszukać braciszka i wychodząc z pokoju zobaczyłam go stojącego przede mną.  Poczułam nagły przypływ gniewu. Tsuruga-san widząc moją zgorzkniała minę na jego widok, podchodzi bliżej poklepuję mnie po głowie i bierze na ręce wyszeptując słowa:
- Witaj Setsu, jak ci minął dzień? -  zaniósł mnie do pokoju.  Nie zdążyłam odpowiedzieć na pytanie Rena. Zgasił światło i rzucił mnie na łóżko. Poczułam się głupio, przecież to nie moje  łóżko, tylko braciszka!. Tsuruga szybkim ruchem zgarnął pościel, położył się niemal na mnie  i  kciukiem musnął moje pomalowane na różowo usta. Wypowiadając słowo:
- Dobranoc - nasunął na siebie i na mnie kołdrę. Zasnął w kilka sekund. Ja  z trybu "Setsu" przeszłam w tryb " drewienka". W myślach kłębiły mi się okropne myśli. Kiedy odwróciłam głowę w stronę Rena, ujrzałam jego usta - były tak blisko. Próbowałam się oprzeć temu widokowi, ale nie mogłam. Jego twarz wyglądała tak pięknie, że przegrałam walkę z samą sobą. Powoli przybliżyłam swoje usta do jego ust. Czułam żar w środku siebie, czułam, że muszę  go pocałować. Musnęłam go delikatnie po ustach mówiąc szeptem:
- To jest mój pierwszy pocałunek - i z uśmiechem na twarzy zaczerwieniłam się jak nigdy dotąd. Wtuliłam się w klatkę piersiową Rena tak delikatnie, że nawet się nie obudził i zasnęłam. Następnego dnia chodziłam, jak struta przypominając sobie to co zrobiłam. Ren podszedł do mnie. Nie mogłam jednak spojrzeć mu w oczy.
- Setsu, musimy iść na plan.
- Tak braciszku.-  kiwając głową ruszyłam z nim na plan.

Ciekawostki :)
Edit: Karmel

1 komentarz:

  1. Więcej takich opowiadań ze Skip Beat na prawdę więcęj

    OdpowiedzUsuń