O nas

Moje zdjęcie
Cały kraj! Rozsypane wszędzie, Poland
Bloga prowadzi sześć wspaniałych dziewczyn, które piszą opowiadania i historyjki. Mają wspólne zainteresowania: mangę i anime. Dzięki jednej z nich się poznałyśmy, tą mangą jest "Skip Beat!". Dużo jej zawdzięczamy i bardzo ją lubimy. To my: - Ognista, - Karmel, - Kahowska, - _xXx_, - Ciekawostki, - Taka Sobie.

poniedziałek, 8 października 2012

Dirty pistols without Love, przeładowanie 1

Tego dnia płakałam. Od tamtego feralnego dnia 12 lat temu nie uroniłam ani łzy. Dzisiaj nie byłam w stanie się opamiętać. Nigdy więcej nie chcę widzieć śmierci bliskiej mi osoby - ta myśl była jedynym moim przyjacielem. Dlatego też unikałam wszelkich głębszych znajomości. Nie chciałam się przywiązywać do żadnego miejsca, nie gromadziłam wspaniałych wspomnień, nie robiłam zdjęć z przyjaciółmi. Więc dlaczego to musiało się tak skończyć...? Czy to wszystko moja wina? Czy moje istnienie jest samo w sobie zagładą dla ludzi, którzy mnie otaczają? Może powinnam umrzeć. Nikt i tak by za mną nie tęsknił. Nikt się nawet nie zorientuje, bo.... nie ma już kto.
Było to 4 kwietnia 2000 roku. Razem z rodzicami i bratem jechaliśmy do dziadków. Z tamtego dnia pamiętam niewiele. Wstałam, zapakowałam się do samochodu i poszłam spać. Następne co pamiętam to to, że otworzyłam oczy i nic nie mogłam zobaczyć. Wszędzie było ciemno. Słyszałam też wtedy głos. Wołał mnie. Nie chciałam go słuchać.Wołał wtedy jeszcze głośniej. W jego barwie było coś zimnego, ostrego i złowieszczego. Bałam się. Nawet się nie zorientowałam, kiedy się obudziłam. Chwilę później mieliśmy czołówkę z TIR-em. Znowu ciemność. Tym razem słyszałam tylko jego złowieszczy śmiech. I kolejne obrazy. Krew, krew i jeszcze raz krew. Gdzieś pomiędzy całym tym złomem i czerwoną substancją leżeli moi rodzice i brat. Nie byłam w stanie ich zobaczyć. Następne co pamiętam to białe światło w szpitalu. Jak tylko otworzyłam oczy wokół mnie zgromadziła się grupa osób. Nie pamiętam ich twarzy. Nawet myślę, że ich po prostu nie mieli. Zaczęli zadawać jakieś dziwne pytania. Najbardziej zaskoczyło mnie pytanie o moje samopoczucie. No tak, właśnie widziałam śmierć najbliższych i dzięki temu czuję się świetnie. Powiedziałam im wszystko co chcieli wiedzieć. Po tym wszystkim zasnęłam.
Obudziłam się w tym samym pomieszczeniu. Pielęgniarka powiedziała mi, że spałam 3 dni i że moja ciocia tu jest by mnie zabrać do domu. Tym co bardziej mnie zdziwiło od tego ile spałam, było to, że o niczym nie śniłam i że nic wtedy nie słyszałam. Od tamtej pory nie płakałam.
Po powrocie ze szpitala zamieszkałam u cioci. Miałam wtedy 7 lat. Ciocia była samotna, pracowała, była moją chrzestną, nie miała dzieci. Nie było żadnych przeciwwskazań, żeby się mną zajęła. Moją jedyną rodziną była ciocia Lizaura - siostra mamy i dziadkowie ze strony taty. Nasza rodzina była po prostu mała, więc nie było też zbytnio w czym przebierać, jeżeli chodziło o mojego prawnego opiekuna. Ciocia Liza była piękna. Wysoka, szczupła, zgrabna, z czarnymi włosami do ramion i niesamowicie zielonymi oczami. Zawsze ją podziwiałam i zastanawiałam się, czemu taka osoba jak ona nie ma męża. Jako że mieszkałyśmy we dwie i już wcześniej miałyśmy dobry kontakt, tak jeszcze bardziej się zżyłyśmy po tej stracie. Mimo że mieszkanie nie było wielkie, to miałam swój własny pokój. Miał jasne niebieskie ściany a okno wychodziło na wschód. W pokoju stała kanapa, szafa, regał na książki i małe biurko. Meble były ze starego brązowego drzewa, co dodawało pokojowi uroku. Jako że ciocia Liza lubiła czytać, to po całym domu miała poupychane miliony książek - także w moim pokoju. To jej zawdzięczam pasję do czytania. Te cztery ściany były moim małym azylem, do którego dostęp miałam tylko ja i ciocia. Nasz własny świat. Nim się obejrzałam, minął już rok.
Jakby na zawołanie znowu zaczęłam mieć te sny. Zrozumiałam, że jeśli czegoś nie zmienię, znowu skończy się to tragicznie. Tamten wypadek to była jego wina. To była kara wymierzona we mnie za to, że go nie posłuchałam. Bałam się, że znowu kogoś mi zabierze, że zabierze mi ostatnią osobę na której mi zależy. Zaczęłam więc traktować ciocię ozięble, byłam okropna, marudziłam, robiłam jej zawsze na przekór.  Myślę jednak, że zrozumiała o co mi chodzi. Musiała to wyczuć i zgodziła się na to, co chciałam zrobić, choć pewnie długo musiała siebie samą do tego przekonywać. W ciągu dwóch miesięcy stałyśmy się sobie zupełnie obce a sen przestał mnie prześladować. Wtedy to zrozumiałam, że nie mogę mieć już nikogo bliskiego mojemu sercu. Nie zniosłabym ponownej straty osoby tak mi ważnej. Zaczęłam się izolować. W szkole nie spoufalałam się zbytnio z innymi dzieciakami, lecz ich nie unikałam. Dopóki ten głos się nie pojawiał, było dobrze.
Ukojenie znalazłam w książkach. Potrafiłam czytać całymi dniami. Kiedy czytałam, wyłączałam się całkowicie, przestawałam istnieć. Byłam książką, żyłam życiem bohaterów, mówiłam ich głosami, miałam ich myśli. Nie obchodził mnie świat zewnętrzny i koszmary, bo nie było Ellen - nie było mnie. Tak minęła mi cała podstawówka i gimnazjum.
============================
Jako, że to moja pierwsza powieść, czuję się trochę niepewnie. Proszę więc o zostawienie komentarzy, co pomogłoby mi stwierdzić, czy mam po co dalej pisać ;P Chciałabym też poinformować, że będzie to dłuższe opowiadanie. Mam nadzieję, że uda mi się stworzyć coś na wzór książki. Mam nadzieję, że dotrwacie razem ze mną :) Część druga pierwszego rozdziału powinna się już niedługo pojawić! Mam nadzieję, że was nie zawiodę dalszym tokiem akcji!
Kahowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz